unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Lubelszczyznę wybrałam wczoraj. Jedna osoba przestała się do mnie odzywać z tego powodu (LOL), sprawdzę to dokładniej jak wrócę. Na razie tak jak pisałam – żadnych zmartwień ;)
Przestaję powoli lubić polskich kierowców. Mało co, a miałabym wczoraj jakieś 4 wypadki. Mam nadzieję, że kierowcy PKSów jezdżą dośc dobrze :P Bo jutro mam zamiar na 7 godzin oddać swój los w ręce jednego z nich. Jeszcze w ostatniej chwili miałam nadzieję, że uda mi się jednak ten pociąg wymusić. Niestety, nie wyszło, czy tylko ja uważam, że fajnie jechałoby się pociągiem o 23 ? I fajnie byłoby w Nowym Targu o 4 rano ? Nie czują fazy ludzie, w ogóle :P Mam nadzieję, że ją poczują jak góry zobacza ;)
W szoku jestem, bo udało mi się bez większych problemów zapakować, jeszcze tylko plecak został – wybór płyt (bo przecież, jak się kupuje w ostatniej chwili bilety, to się dziękuje pani w okienku, że się te bilety w ogóle dostało i się nawet nie prosi o miejsca obok siebie [znaczy ja poprosiłam, wzrok tej pani będzie mi się śnił do końca moich dni xD])- chyba, że obok mnie będzie siedział jakiś samotny pasażer i będzie chciał żebym jego samotną pasażerką została :P (a propos Pidzamy – wczoraj na rynku w Kazimierzu jakaś sympatyczna grupka 28 – one love grała.. oczywiście musiałam przejść 20 metrów zanim do mnie dotarło skąd ja to znam xD)
Wracam w sobotę, zamówienie mam na razie jedno : „one guy – stary z pieniędzmi badź młody – ale głuchy i ślepy” dla koleżanki xD
Ktoś coś chce ? ;)

Wydaje mi się, że w okresie wrzesień-maj w moim życiu dzieje się o wiele mniej niż w ciągu pozostałych miesięcy. Problem tylko w tym, że teraz nie mam czasu żeby usiąść i pomyśleć nad czymkolwiek.
Do tego powróciły upały, a wszystkie moje rzeczy nadające się na taką pogodę znajdują się w pralce, czekają aż je wyjmę, uprasuję i włożę do walizki. *
Od poniedziałku bowiem wybywam, zaczynam pierwszy etap swoich wakacji.
Polsko tym razem, powtórka z zeszłorocznej, włoskiej rozrywki, o ile się zdecyduję, odbędzie się we wrześniu ;) Póki co jadę zobaczyć co słychać w Pieninach. Trzy Korony i te sprawy, no i oczywiście odwiedziny sąsiadów. Aż wstyd się przyznać, na żywo Słowaka to ja jeszcze nie widziałam xD

* kilka godzin później : były upały, jest deszcz. A właściwie ulewa. A świat za oknem wygląda tak i tak.

Ludzie, których znam nie dają mi spokoju ;) Każdy chce się gdzieś spotkać, gdzieś wyjść, gdzieś pojechać, przyjść do mnie. Ludzie z liceum starają się utrzymać kontakt, ludzie z gimnazjum go odnawiają. I fajnie, coś się dzieje… Ale co za dużo to niezdrowo, przynajmniej dla mnie, zmęczona czuję się ostatnio. W dodatku nie poukładałam sobie jeszcze wszystkiego jeśli chodzi o studia i o kilka innych spraw. Ale od poniedziałku biorę sobie od wszystkiego przerwę. Będą góry i alkohol :P I żadnych zmartwień.

Do jutra muszę jeszcze wybrać czy jadę gdzieś na Lubelszczyznę czy do klubu… Hmm w sumie to fajnie mieć takie zmartwienia ;)

starcie pierwsze (wczoraj)
rozmowa przez telefon
- dzień dobry
- …
- …
- dzień dobry…
- ja się chciałam zapytać, kiedy będą wyniki rekrutacji z wydziału ekonomiczno-socjologicznego, poniewa…
- wyniki będa być może jutro na stronie!
[dźwięk odkładanej z hukiem słuchawki]
Obcy 1:0 Predator
(wyniki były godzinę później)
Obcy 1:1: Predator

starcie drugie : (dzisiaj)
budynek WPiA w Łodzi
- witam panią, jaksię pani nazywa
-
- cudownie, gratuluję przyjęcia na nasz wydział… założymy teraz pani teczkę i dokonamy tych wszystkich zbędnych formalności ;) Poprosiłbym pania o podpisanie zdjęć na odwrocie.. oo zrobiła to już pani, świetnie, świetnie (bla bla bla bla bla bla bla)
Obcy 1:2 Predator :D

[i tu powstała długa notka, ale doszłam do wniosku, że zbyt dołująca była, jutro napiszę (jutro, żeby poprawić srednią pojawiania się notek ;)) coś mądrzejszego. Jutro, bez dobiającej piosenki w winampie i dobijającej pogody za oknem ;)]

Co mam
- świadectwo ukończenia szkoły średniej
- świadectwo dojrzałości również
- bałagan w pokoju [ czyli to wciąż ja]
- płaczącego Federera na tapecie w telefonie (ogólnie pomysł robienia zdjęc transmisji telewizyjnej uważam za udany)
- kilka nowych kolorowych ciuchów
- kilka nowych kolorowych par butów
- kilka nowych kolorowych par kolczyków
- kilka nowych kolorowych kosmentyków
- włosy bardziej blond niż kiedykolwiek
- pare kredek do oczu, którymi się wreszcie umiem posługiwac
- nowe, kolorowe okulary przeciwdeszczowe, tudzież słoneczne
- nową ładowarkę do baterii
- manie na robienie zdjęć wszystkiemu co się rusza i nie rusza
- 80 niewykorzystanych złotych na koncie UŁ
- 20,30 nędznych złotych w potrfelu
- plus 10 euro, noszonych nieprzerwanie od ubiegłorocznych wakacji we Włoszech (pomysł, na wydanie ich dopiero gdy będę po raz kolejny w stolicy Italii nadal aktualny)
- umiejętnośc posługiwania się jezykiem włoskim na poziomie nadal bardzo początkującym
- ten sam widok z okna co ostatnio
- butelkę mineralnej na biurku
- mnóstwo wolnego czasu
- kilka planów towarzyskich
- odżywające, po trzyletniej przerwie, gimnazjalne znajomości
- coraz więcej ludzi na liście gg
- migające gg
- postanowienie o pozostaniu abstynentką przynajmniej do połowy lipca
- na nowo działającego bloga

Czego nie mam
- wyników rekrutacji z uczelni wyższych (co oczywiście na razie jest normalne)
- soku w szklance okocimia
- internetu w telefonie (pół debil siedzący we mnie znowu się ujawnił, gdy po tych kilkunstu tygodniach znowu próbowałam to wszystko tam uruchomić)
- odwagi by pójść do ery i przed jakimś miłym chłopięciem, tudzież niemiłym dziewczęciem pokazywać jaki ten półdebil we mnie jest wielki
- normalnego, nieróżowego, niezespołowego lejałtu na blogu (ale to się zmieni zapewne za dni kilka)
- czym uzupełnic kolumne po lewej, ale to się zmieni pewnie zaraz
- fotobloga, który chciałam w tym miejscu zrobić (patrz: Co mam : pkt 13)
- spokoju ducha

…łelkom

:/

3 komentarzy
burdel7in.jpg

Stan mojego pokoju odzwierciedla stan mojego życia. Jeden wielki burdel. Podłoga niczym nie różni się od jakiejś zaśmieconej półki. Jeśli kiedyś myślałam, ze mam bałagan w pokoju, w chwili obecnej, w roku 2005, biję wszystkie rekordy. Nie mam na nic czasu. Na sprzątanie, na znalezienie czegokolwiek, miałam sobie patrzec na kilka filmów w tv. Przegapiłam je naturalnie. Wkurwiajace to wszystko jest. Wkurwiajace że nie kontroluję całkowicie swojego życia. Moja praca na maturę z polaka raczkuje… Cały czas raczkuje. 23 stycznia a ja raczkuje na wszystkich poziomach edukacji. Próbne matury poszły, nawet nie tak źle jak się spodziewałam. Znaczy tak : zwiedziona polskim (nienawidze nowej matury!), z historii: parę idiotycznych błędów, z wosu : myślałam ze nie zdam a tu prosze :P Z angielskiego bez niespodzianek (na szczśćie!). Moja klasa zaczyna mnie denerwować. Nie wszyscy. Ale znaczna większość. Bo na 3 miesiace przed rozstaniem zaczynają się ploty, wszyscy wszystkich denerwują, wogóle nie jest za ciekawie. A ja już mam dość. Nie lubię jak ktoś komuś mówi że ja o nim myślę tak czy tak, bo tak mu się wydaje. Oczywiście ten ktoś siedzi w mojej głowie i wie lepiej ode mnie kogo lubię a kogo nie. Nie lubię ludzi czasem. Tych czysto ludzkich zachowań. Denerwuje się jak widze je u siebie. Dlaczego z naszej perspektywy wszystko wydaje sie dobrze, gdy styka sie ta nasza perspektywa z perspektywa innych, wszystko nie jest juz tak jak być powinno. Czyzby Nałkowska w Granicy az tak przejrzała gatunek ludzki ? Nie jesteśmy tym kim nam wydaje się że jesteśmy, ale ta wypadkowa opinii innych ? Jak to pierwszy raz usłyszałam naturalny bunt we mnie krzyczał „nie”, że to niemożliwe, ze inni gówno wiedzą… A moze jednak ? Niezbyt wesoły wniosek.

Dziwne coś spotkało mnie w piątek. Wracałam ze szkoły, po 9 godzinach. Tak słownie dziewięciu. Myślałam że umrę, tak zmęczona dawno nie byłam, wracałam pociagiem który dowiózł mnie tylko do centrum Zgierza, na moje osiedle nie, bo jechał sobie do Łowicza, a to nie po drodze podobno. Więc musiałam znaleźć autobusk który zawiózł by mnie do domu. Jak sprawdzałam rozkład jazdy podszedł jakiś metal (solidarnośc glanów?) z uśmiechem zapytał się która godzina. Okazało się ze musimy czekać 10 minut, no to poszliśmy (bo sie nie wiem kiedy i nie wiem dlaczego nagle liczba mnoga zrobiła) na kolejny przystanek (gdzie zatrzymywało się wiecej autobusów) No i zaczęła się naturalna rozmowa. Poznałam studenta 3 roku polibudy, kolejna osoba, która przekonuje mnie, ze na politologii badziej niz na prawie liczą się plecy i albo się nie dostanę albo wylecę po pierwszym roku. Zajebiście. Pójdę na polonistyke, będę wykładac polski we Włoszech, wielka kariera legła w gruzach :>) W każdym razie, rozmawialiśmy ze sobą jakbyśmy znali sie od lat i wymieniali wrażenia minionego tygodnia. Dziwne to. Myślałam ze w XXI wieku nie ma przypadkowych znajomości. Że wszyscy mijaja się na ulicy, że nie ma dziewczyny która cyzta rozkłąd jezdy, pani która kupuje gazetę tylko szary tłum, przez który sie przechodzi i o którym się nie myśli. Jak widać nie dla wszystkich. Miły akcent w tym świecie w którym na nic czasu nie ma(m)…

cos tam

4 komentarzy

tak, wiem ze nie pisałam. Wszystko wiem. Wiem ze tydzień temu moja studniówka byla. Ale wiem też ze w tym momencie chora jestem. Znaczy, chora jak nigdy. Nie mam temparatury, ani kataru, tylko kaszel potforny. Moje gardło juz go znieśc nie może :/ Nie lubię być chora.

STUDNIÓWKA. Była. Nie był to na pewno najlepsiejszy wieczór w moim zyciu, był, minął, w sobotę pozostał okropny ból stop. Nigdy mnie tak nie bolały. jak wkladałam skarpetki jęczałam z bólu (sie skakało no :>) i.. ból głowy taki, jakbym conajmniej 2 butelki wódki wypiła. A ja trzeźwiuteńka byłam. I nie „jak na swoje możliwości” Naprawdę nic nie piłam (znaczy dwa (2) łyki ‚spirytusu’ z „czymś” się nie licza przecież), miałam wygladać w szkole jak grupa kabaretowa od której śmierdziało na 2 kilometry ? Phi. Kabaret był fajny. Kolega udajacy sorka od wosu genialny. Zdjęcie pod patronem, od około 4 rano wszyscy krązyli miedzy salą a klasa, gdzie, tu nowy klasowy termin, częśc osób miała tzw. ZWAŁĘ. Mam dwa ciekawe zdjecia w telefonie. Wszyscy siedzą jakby byli albo nawaleńi na maxa albo załamani czymś. Klasowa studniówka. Jak zaczęliśmy sobie gadać w klasie, o 6, zaczeli nas wyganiać. Nauczyciele chcieli iść do domu, kaca leczyć :> Jak sie obudziłam w domu i wzięłam do ręki wyborczą, okazało się, że w moim LO (no bo o którym mieliby pisać ?) „wszystkie” dziewczyny miały sukinie od 3000zł, specjalnie projektowane, no i wszystkie miały długie rękawiczki. Hmmm… Rozumiem, ze byłam tak pijana, ze ktoś mi zarąbał te rękawiczki i, zaraz jakieś 2500zł ^^ Nieźle. Nie wierzcie gazetom. Szczególnie jeśli piszą coś o moim eLO… Pieprzą. A córeczki bogatych pieprzonych artystów z łódzkiej śmietanki tak jak i córeczki polityków (pozdrawiamy Marka Belke) się nie liczą… I nie żebym była zazdrosna. Po prostu ja zbieram 3 tysiace żeby cała rodzinę do Rimini na tydzień wysłać a nie zeby kupić sobie jakąś jebaną kieckę, która nie rózni się niczym od tych za 300 :| Tym bardziej ze dowiedzialam sie ze jakaś dziewczyna w moim wieku (córka, znajomej, znajomej mamy czy jakoś) o mało co by wogóle na swoja 100dniówke nie poszła, bo nie ma sobie za co sukienku kupić, najtanszej nawet.. jakiejkolwiek… W koncu pójdzie w pożyczonej… Na pewno zajebiście czuć się będzie pomiędzy innymi panienkami w sukienkach 20 razy droższych… Dobra, nie czepiam się, jak wyjmuja z brzucha matki to nikt nie mówi ze tu sprawiedliwie będzie… (nie musi nikt mówić, maluchy i tak to czują, dlatego placzą…)

No w każdym razie już po moim `pierwszym wielkim balu`. Tak to sie nazywa ? Chyba tak :] Będzie co wspominać. A zaczęło się juz od poloneza w sumie. Zjebalismy go naturalnie. Chyba nie chce dvd XD. Whateva. Fajnie było. Miałam się jakimiś fotkami pochwalić, ale nic mi się nie chce..

O zesz ***** ! Oczywiście blog.pl nie działa, no bo jak :P

________
notka z wczoraj. Nju luk jak widać, nie mogłam juz patrzec na poprzedni a ze jestem chora nie mialam sily nad niczym ladnym myśleć :]

Myslałam że będę doroślejsza jak ten dzień nadejdzie…
Well, mam nadzieję tylko, ze nie zasnę gdzieś pod stołem… no i że mi buty nie pospadaja w trakcie poloneza.

Jutro more.

(3 raz ta notke pisze…3 raz te same zdania.. masakra :] )

120tz.jpg

tez sie pochwale :)
Jako ze dzisiaj po swoich lekcjach musze czekac 2 godziny na wf, korzystajac z tego czasu wybralam sie z tata w okolice Piotrkowskiej, na Zamenhofa do Centrum Informacji Kulturalnej (nie wiedzialam nawet ze cos takiego jest :P). Pogoda fatalna, ludzie chodza w deszczu jak pijani, jezdza jak pijani, widzielismy kilkanascie wypadkow (kilka naprawde powaznych) (po za tym ja musialam na swoje loki uwazac – odkad mi wszyscy – od kolegow po pania od ksera – powiedzieli ze w pokreconych wlosach wygladam slicznie, nic innego nie robie jak albo niszcze je karbownica, albo jak ostatnio, spie w 4 warkoczach :P i jak spojrze na siebie w prostych wlosach to juz wogole sie nie poznaje lol – no ale i tak sie do konca nie udalo i sie troche wyprostowaly lol) W kazdym razie, wchodzimy ja rzucam „na plyte” tata jeszcze lepiej – „za 150zl ale obok VIPow” XD Dostal 28sektor i sie ciezy. Ja tez. I na koncert i na przed koncertowe spotkania ktore mam zamiar odbyc :) I wogole na pewno bedzie pięęęęknie :)

Grzeczne dziewczynki nie wracaja do domu o 10 rano
Tak babciu, moje koleżanki wracaja z sylwestra o 12 lub 16. No ale one nie wpadaja na swoje babcie wracające w Nowy Rok z kościoła. Takiego pecha mogę mieć tylko ja… Oczywiście przyleciala w niedzielę i wzięła mnie „na stronę”. Dowiedziałam się ze lepiej jest wybulić 60zł na taksówkę niż poleżeć 3 godziny w łóżeczku… Tak, różnica pokoleń jest w tym wypadku aż nazbyt widoczna. Mama się oczywiście wkurzyła i powiedziała żebym następnym razem wołała ją, bo to ona mnie wychowuje a nie babcia. To naturalny, odwieczny konflikt na linii teściowa-synowa. Tu ja tylko korzystam :D

Ogólnie Sylwester się udał, minął szybko, mokro, piwnie. Hitem wieczoru – jesteś szalona, polskich ulubieńców, czyli Boys. I chociaż dość wcześnie zwaliłam się z nóg to i tak sie wyszalałam ;) Potem, była tylko bardzo przykra sobota. Spędzona w łóżeczku. Dobrze ze takie imprezy są raz w roku, bo moja głowa by chyba nie wytrzymała :]

No i powróciłam do spraw bieżących, zwyklego świata, gdzie wstaje się o 6:30 i spędza pół swojego dnia w budynku w centrum Łodzi. I już wszyscy maja dość. I praktycznie nikt nie ma jeszcze tej ustnej z polaka (więc ja ze swoim wstępem czuję się jak kujon, lol) Dzisiaj czekając na fakultet (którego summa summarum nie było) przypominałam sobie średniowiecze z Dorotą. Eh, historia… I wogóle okazało sie że milusi chłopak Doroty słucha fajnej muzy, staroci, Queenów, Maiden, hm, gdzie sa ci fajni, cholera jasna co ? ;)

Powróciłam też do paru spraw w bardziej metaforycznym znaczeniu. Denerwuje mnie tylko to, że jestem jedna z tych osób, które muszą coś stracić żeby tak naprawdę to docenić. Czasem to oświecenie przychodzi za późno, co komplikuje życie i stwarza problemy… Ale jak zwykle ja i moja głowa są sobie winne. Nikt więcej…

Po za tym przyszły listy do mnie. Rzadko coś przychodzi, a jak juz to tonami. Dostałam list z ESKK, bardzo fajnie, że moja „nauczycielka” zna po polsku tylko „bardzo dobrze” i „tak trzymać” :/ A jak w jednym miejscu nie byłam pewna i napisałam dwie opcje to ta, kobieta, zamiast wybrać, postawiła znak zapytania… wrrr
Oprócz tego dostałam coś z banku (nie oglądam glupot, daje mamie) i… katalog z ITAKI; po co biegałam za nim po Piotrlowskiej to nie wiem, znaczy wtedy nie wiedziałam, ze owe biuro podrózy uzna mnie za swojego stałego klienta :D

A jako, ze święta się skończyły, pokój wrócił do stanu „po przejściach”, to moje biurko, w stanie tylko trochę gorszym niz reszta pokoju ;)

Ależ ja kasy wydałam dzisiaj… I wczoraj! Znaczy nie ja, tylko mama ale w sumie na jedno wyszło. Wczoraj pojechałyśmy do jednego butiku ale to co tam było, to jakiś żart, dla krasnali, mikroskopijnego wzrostu, materiału jak dla lalki, ceny jak za dywan do Wersalu… Kupiłyśmy za to buty (śliczne, śliczne, śliczne) i bieliznę (czerwoną ofc.)stringi z jakimś serduszkiem z ‚brylancikami’ z tylu, ale oki, przezyje jakos ;) Dzisiaj pojechalysmy po jakas sukienke (bo chyba w samym staniku i majtkach nie wypadaloby pojawic sie w szkole ?) Najpiew pani dala mi przez pomylke (bylo strasznie duzo ludzi) rozmiar 48 (LOL) ja nie spojrzalam i… utonelam XD potem przymierzalam jeszcze kilka, w jednej wygladalam jakbym byla w ciazowej sukience, kolejnym brakowalo tego czegos, az w koncu dostalam jeszcze dwie, jedna iscie balowa ciemno czerwona i druga powiedzmy prosta ale nie do konca, czarna, zlapalam sie za czerwona ale okazalo sie ze ktos to szyl dla facetow a nie dla kobiet… Czytaj, moj aparat oddechowy widoczny byl nader wyraznie, wkurzylam sie, bo oprocz tego cholernego fragmentu na gorze, reszta lezala idealnie… Ale nie tak idealnie jak czarna, ta byla chyba specjalnie na mnie szyta ;) Oczywiscie wzielysmy ja i szal i jakies „bolerko” czy cos takiego, wszystko byloby ladnie gdyby nie pewna pani ze swoja corka, ktora ogladala mnie bardziej niz moja wlasna matka… Praktycznie wlazily mi obie panie do przymierzalni i komentowaly, „doradzajac”, ja nie zdazylam sie przejrzec one juz szarpaly za zaslone zeby mnie zobaczyc… Takze gdyby sciany mialy uszy to by sie nasluchaly troche slown na „k” w momentach w ktorych przymierzalam kolejne sukienki… Mama potem powiedziala zebym nie przesadzala, ze pewnie z jakiejs wioski przyjechaly, ze tez nie wiedzialy co kupic etc. Dobra wiec, jestem zla, bardzo zla, Złą osobą jestem, tyle ze co ja zrobie skoro denerwuje mnie fakt ze obcy ludzie robia ze mnie konia wyscigowego ? Potem jeszcze kupilysmy komplet bizuterii, pojechalysmy na chwile z mama do pracy (musiala cos zabrac) przy okazji wszystkie jej kolezanki powychwalaly sukienke (dodajac ze jaka ja juz stara jestem ze sobie sukienke na studniowke kupuje :]) pojechalysmy do domu, przebralam sie, jeden starszy pan zaczal sie prawie slinic… CO jak co, ale powodzenie u panow po 40 to ja mam :P No w kazdym razie myslalam ze bedzie o wiele gorzej, a bylo calkiem fajnie i w sumie juz nie moge doczekac sie az to wszystko zaloze :D Az nabralam ochoty na ta studniowke… Chyba nie jest jeszcze ze mna tak zle :)

I jeszcze perspektywa spedzenia sylwestra w milym gronie (nie domowym!) calkowicie poprawila mi humor.. Zycie jest piekne… Znow!


  • RSS