Grzeczne dziewczynki nie wracaja do domu o 10 rano
Tak babciu, moje koleżanki wracaja z sylwestra o 12 lub 16. No ale one nie wpadaja na swoje babcie wracające w Nowy Rok z kościoła. Takiego pecha mogę mieć tylko ja… Oczywiście przyleciala w niedzielę i wzięła mnie „na stronę”. Dowiedziałam się ze lepiej jest wybulić 60zł na taksówkę niż poleżeć 3 godziny w łóżeczku… Tak, różnica pokoleń jest w tym wypadku aż nazbyt widoczna. Mama się oczywiście wkurzyła i powiedziała żebym następnym razem wołała ją, bo to ona mnie wychowuje a nie babcia. To naturalny, odwieczny konflikt na linii teściowa-synowa. Tu ja tylko korzystam :D

Ogólnie Sylwester się udał, minął szybko, mokro, piwnie. Hitem wieczoru – jesteś szalona, polskich ulubieńców, czyli Boys. I chociaż dość wcześnie zwaliłam się z nóg to i tak sie wyszalałam ;) Potem, była tylko bardzo przykra sobota. Spędzona w łóżeczku. Dobrze ze takie imprezy są raz w roku, bo moja głowa by chyba nie wytrzymała :]

No i powróciłam do spraw bieżących, zwyklego świata, gdzie wstaje się o 6:30 i spędza pół swojego dnia w budynku w centrum Łodzi. I już wszyscy maja dość. I praktycznie nikt nie ma jeszcze tej ustnej z polaka (więc ja ze swoim wstępem czuję się jak kujon, lol) Dzisiaj czekając na fakultet (którego summa summarum nie było) przypominałam sobie średniowiecze z Dorotą. Eh, historia… I wogóle okazało sie że milusi chłopak Doroty słucha fajnej muzy, staroci, Queenów, Maiden, hm, gdzie sa ci fajni, cholera jasna co ? ;)

Powróciłam też do paru spraw w bardziej metaforycznym znaczeniu. Denerwuje mnie tylko to, że jestem jedna z tych osób, które muszą coś stracić żeby tak naprawdę to docenić. Czasem to oświecenie przychodzi za późno, co komplikuje życie i stwarza problemy… Ale jak zwykle ja i moja głowa są sobie winne. Nikt więcej…

Po za tym przyszły listy do mnie. Rzadko coś przychodzi, a jak juz to tonami. Dostałam list z ESKK, bardzo fajnie, że moja „nauczycielka” zna po polsku tylko „bardzo dobrze” i „tak trzymać” :/ A jak w jednym miejscu nie byłam pewna i napisałam dwie opcje to ta, kobieta, zamiast wybrać, postawiła znak zapytania… wrrr
Oprócz tego dostałam coś z banku (nie oglądam glupot, daje mamie) i… katalog z ITAKI; po co biegałam za nim po Piotrlowskiej to nie wiem, znaczy wtedy nie wiedziałam, ze owe biuro podrózy uzna mnie za swojego stałego klienta :D

A jako, ze święta się skończyły, pokój wrócił do stanu „po przejściach”, to moje biurko, w stanie tylko trochę gorszym niz reszta pokoju ;)