unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

uk.jpg Tak trochę nie w czasie, ale wcześniej jak juz pisałam nie miałam ochoty opisywać cokolwiek. A swiat przez ten czas pomaranczowy sie stal. No, moze nie caly świat. Nie licze terenow na wschod od Kijowa i mojej mamy, ktora jak zwykle nie wie o co chodzi. Hehe zabawne z jednej strony, jak jestem na wakacjach gdzies, moge nie miec telewizora, gazet i zyc w blogiej nieswiadomosci o tym co dzieje sie wokolo. Czlowiek zwraca uwage na tysiace innych rzeczy niz te co pokazuja w szklanym ekranie, ale w koncu istotami spolecznymi jestesmy, nie ? Wypadaloby wiedziec co sie dzieje wokol… Chyba. A moze globalizacja ktora mnie karmia wokol od urodzenia weszla mi tak bardzo w krew ze inne alternatywy uznaje ze glupie, za ograniczone, za prymitywne. Nie wiem. W kazdym razie wiem ze chcialabym byc na Ukrainie te kilka dni temu. Kiedy zaczelo do mnie docierac o czym mowi sie przy stole przy obiedzie, slyszalam tylko ze rzad jest ble, zarowno lewa jak i prawa strona. Nikt nigdy nie wspominal o 89 roku, o tym co bylo 10 lat wczesniej, wszyscy marudzili i marudza w kolko, ze emerytury za male, ze drogo, ze bezrobocie, ze lekarze sa fe, ze wszystko jest do de. Dokladnie tak jak czytalam wczoraj na probnej maturze, kiedys bylo lepiej bo chociaz bylo sie na lancuchu miska byla pelna. Latwe zycie, a przeciez nie dla tych co chcieli zyc w calkowicie wolnym kraju… Tak samo jak moja (moja i dwoch kolezanke) klotnia z pewnym facetem w pociagu, ktory chyba bedac na prochach (ew. procentach) uznal ze dzisiejsza szkola ksztalci wlasnie takie zaklamane spoleczenstwo. Kiedys bylo dobrze, teraz jest strasznie. ciekawa jestem czy za 10 lat Ukraincy beda mowic tak samo ? Pewnie tak. Smutne to jest. Widzac te mlode twarze w pomaranczowych czesciach garderoby, swiadomosc ze za dekade, moze mniej ten duch walki obecny na placu niepodleglosci zamieni sie w ta samo co u nas. W prywate w ciagle biadolenie. Ludzie to dziwne stworzenia. Nie zadowoli ich nigdy nic. Nawet to gdy w porownaniu z przeszloscia okaze sie ze maja o wiele lepiej. Niewdzieczne troche. Ale ja znowu nie o tym chcialam. Zaczelam od tego ze chcialabym byc na Ukrainie, obserwowac ta walke o wspolna przyszlosc. Te narodziny spoleczenstwa obywatelskiego. Chcialabym tam byc z dwoch powodow. Bo lubie wschod. A ukrainskie stepy kojarza mi sie z wolnoscia taka jaka czuc od najlepszego aktora ekranizacji Ogneim i Mieczem, no i nie bylo mi dane widziec tego w Polsce. Jest mi dane ogladac tylko to co z ta bitwa o wolnosc (nasza i wasza lol) sie stalo. I wydaje mi sie ze obrazki takie jak w Kijowie przez ostatnie kilka dni sa od tego lepsze. Nie wazne co bedzie za kilka lat. Rzadko w dzisiejszych czasach mozna zobaczyc tak wielu ludzi zebranych w jednym miejscu w jednym celu, jakze pieknym celu. I chyba to w tej calej sprawie liczy sie najbardziej.

No, trochę mnie nie było. Miałam o czym pisac, nawet miałam kiedy pisać, ale mi się nie chciało. Klawiatura nie wydawała sie zbyt miła ;) Powinnam zacząć od tego, ze kilka dni temu mama przyniosła z mieszkania babci listy. Listy dziadka. bardzo stare listy z lat ’48 ’49 ’50. Niesamowite. Ponad półwieczne kartki papieru, pisane ze statku, przez osobę, którą najbardziej ceniłam w życiu, cenię nadal w pewien sposób. Pisane na Bałtyku, nie zwykłe listy, listy przecudne. Opowiadajace historię której, żyjac z tym człowiekiem codziennie nie dane było tak do konca poznać. Zawsze czytałam o rzeczach, pamiątkach znajdowanych gdzieś na strychu, pamiatkach rodzinnych opisujacych jakies stare niesamowite historie rodzin, myslałam, że bardzo rzadko zdarza sie zeby coś takiego ludzie odnaleźli w świecie codziennym. A teraz mam w pokoju kilkanaście listów, z których wybrałam jeden, jeden szczególny, wsadziłam do książki i bezgłośnie nadałam mu tytuł właśnie takiej najważniejszej na świecie pamiątki. Wykaligrafowane literki, przecudne zwroty, których po swoim dziadziusiu chyba bym sie nie spodziewała, i historia miłości niczym ze starych filmów. Niezbyt długi list, ale przepiękny. Niesamowite, po prostu, niesamowite. Czytając cos takiego nie mozna się nie wzruszyć, tym bardziej gdy tą osobę znało sie całe życie (swoje życie), gdy ta osoba była nauczycielem nie tylko pisania i liczenia, ale przede wszystkim życia. Wzięłam ten jeden list, jeszcze dlatego, że jest tam cytat ” `morze, nasze morze` słychać śpiew” czyli jedna z piosenek której uczyłam się siedząc na kolanach dziadka. Do dziś pamiętam, ciemno w pokoju, światło palące się tylko w kuchni, babcia myjaca naycznia, ten jedyny i niezastąpiony zapach fotela, gazet obok, dziadziusia, mnie na jego kolanach, na ustach z tą piosenką o polskich marynarzach, pewnych rzeczy się nie zapomina, pewne rzeczy, ich wspomnienia zawsze będa sprawiały, że oczy stają się szkliste. W sumie, w obliczu pewnych spraw wszystkie inne staja się mało istotne, a opisywanie pewnych zabawnie-infantylnych rzeczy które wydarzyły się podczas próbnych matur byłoby chyba tasteless w tym miejscu. Więc skończę w tym miejscu…
na grzbietach fal garbatych, ojczystych morskich wód…


  • RSS