no i juz praktycznie po świetach. Wigilia była spoko, jesli moge sie tak wyrazic, nie bylo tak rodzinnej atmosfery jak kiedys, ale bylo milo, wczoraj u babci bylo dojadanie + wycieczka do katedry, zlobka nie zobaczylismy, debilizmem jest stac 40 minut w kolejce pelnej Lodzian chcacych zobaczyc zywego osla… Za to w srodku katedry, spokoj, ale widoki o wiele piekniejsze… Dzisiaj babcia od rana przylazla do nas, no i sie zaczelo, w swoim wiedzmowym nawiedzeniu powiedziala, ze jak wyjde za maz to zostane wdowa bo tak „mowia” moje palce u nog… Sie rodzice wkurzyli ze zaczyna pieprzyc wszyscy na nia naskoczylismy (znaczy ja sie zapytalam jak szybko zostane ta wdowa po miesiacu czy moze po dwoch tygodniach… sic) i sie jej troche glupio zrobilo…
klaps3vq.jpg Jak zaczne na starosc takie debilizmy glosic to podetnijcie mi zyly, nie wystawiajce na publiczne posmiewisko… Albo jak ktos tam cos o Wlochach napomknal to jej od razy lzy w oczach i „NIE WYJEDZIESZ bo nie mozesz nas tu samych zostawic…” a moja kochana mamusia zeby sie tesciowej przypodobac zaczela cos w stylu „a, wyrosnie jeszcze z tego”, jedynie tata probowal lagodzic atmosfere, ale mu nie wychodzilo… Ah, rodzina :] Ale rozstalismy sie w pokojowej atmosferze.. czytaj tata dostal klapsa LOL