Nauczyłam się dzisiaj czegos. Zawsze utożsamiałam poezje dwudziestolecia ze schyłkiem owego okresu, zapowiadajaca wojny, taka hm nieciekawą. Nie miałam pojęcia o Skamandrytach, o tych pierwszych latach po odzyskaniu niedpoległości (które właściwie kojarzyly mi się tylko z 90 partiami, z 22 rokiem z zabójstwem Narutowicza etc), nie przyszło mi do głowy żeby zastanowić się nad tym co pisali młodzi ludzie zaraz po 18 roku. No i teraz wiem. I jestem urzeczona. Urzeczona optymizmem bijącm od tych antyromantyków, a przecież buntuntujacych sie dokładnie jak oni. Wywiązała sie ciekawa rozmowa na polskim o Polsce, o świecie, o złych Niemcach i głupich Polakach, głupich ale (i tu podązam dokładniem śladem myśli mojej polonistki, co mnie trochę przeraża tak z jednej strony) kochanych, skorumpowanych i nie zdających sobie sprawy z wartości które ma, którymi dorównuje i często przewyzsza innych. Jak chochoł z Wesela, no :p A ‚a propos – oddała te prace piątkowe – dostałam 5- i pochwałę, za ‚rzetelne zrozumienie i podejscie tematu’ (no, 6 stron sprobowala by nazwac nierzetelnym :P) ładna prace (bla bla bla) chyba jedyna piątka w klasie (LOL). Stasiu aj law ju :D I wogóle dzień dzisiejszy był swietny (tak na 4 godziny to ja sobie przychodzić mogę) chociaz juz przywykłam do przychodzenia do szkoły o 12 i pisania matury do 17 :D Taka atrakcja czeka mnie jeszcze we wtorek i piatek (chociaz to juz nie bedzie to samo bo tylko czesc osob bedzie to pisac, aha powtorze sie zapewne – uwielbiam swoja klase :D) ;) Nie wiem jak ja wos napisze ale luz, wielka improwizacja bedzie. Boze, wszedzie Mickiewicz ostatnio, dzisiaj na polskim (o, np. jak ja mogę nie lubic Skamandrytów – takiego Lechonia np. uczen Wyspianskiego, idol Slowackiego i wszyscy zgodnym chorem uznaja ze dosc juz Mickiewicza w poezji, dosc Polski – Cierpiętnicy – wreszcie ktos normlany wsrod pisarzy :D), przedwczoraj na maturze rozszerzonej (ha ha ha, bede miala punkt bo pochwalilam sie w swojej pracy ze wiem co cytuje Chor Starcow u Rozewicza i wiem nawet kto to napisal :P Jak dobrze pojdzie to moze bede miala nawet 2 punkty – yeee nie bede miala zera lol ;D) u mnie Mickiewicz.. dosc – zdejmuje plaszcz Konrada i ide cieszyc sie zyciem (bede sie nim cieszyc do jutra, do 3 lekcji, do matematyki, do klasowki z czegos o czym 3/4 klasy nie ma pojecia – lacznie ze mna rzecz jasna :P) „…I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami..” – poezja, poezja… :D

Powinienem z wiatrami po ulicach się włóczyć,
W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać,
Od andrusów, dryndziarzy powinienem się uczyć
Gwizdać, kląć, pohukiwać na psiakrew i psiamać!
Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć,
Ranyjulek! swobodny, bezpański, jak pies!
Sińce łapać na słupach, w zbiegowiskach się tłoczyć,
Na parkany wdrapywać się wiosną po bez!
I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami
Na swą chwałę ustroić i na chwałę swą chlać,
I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami,
Podnieś łeb, gwiazdy łykać i na nogach się chwiać!

Julian Tuwim, Ranyjulek