A było to tak. Dobry dzień popsuł Dzięcioł. Który mnie zapytał. Zapytał z tematu ktory mieliśmy przerabiać dzisiaj. Pokrzyczeliśmy troche na siebie, ja dowiedziałam sie, ze demokracja ateńska wcale nie jest taka wazna, kiedy mówimy o kolebce cywilizacji europejskiej, dowiedziałam się także, ze jeśli chce cos powiedzieć o Imperium Rzymskim to powinnam powiedzieć ze było duze, no i na końcu dowiedziałam się, że chrzescijanstwo pan prof. nie zaliczył do religii ktora wymieniłam na początku. Usiadałm z tróją mimo sprzeciwów klasy, która krzyczała że powiedziałam wszystko co mozliwe. Yeee. Wezme strzelbe i poystrzelam wszystkie dziecioły… Tan facet tak ma, raz stawai 4 za nic a połowa klasy ma 3 za probe podjecia z nim dyskusji… No comments. Wsciekla, bez ksiazki od polaka (ktos mi ja zgubił, świetnie :/) poszłam na polski gdzie miała być praca stylistyczna z Młodej Polski. Wzięłam kartkę i chyba jako jedyna wybralam temat „Podaj sens narodowego i politycznego znaczenia Wesela Wyspianskiego” nie bylam w stanie skupic sie i pisac o czyms nad czym musialabym sie bardziej zastanawiac. Po prostu wzielam dlugopis i zaczelam pisac. Wyszlo 5,5 kartki A4, nie wiem jak ja to zrobilam. Na dobre zakonczenie nie starczylo mi czasu, wiec otatnie zdanie jak zwykle jest lekko debilne. Aczkolwiek teraz uwazam ze troche tam wody nalalam i i nie mam pojecia jak ona to oceni… W kazdym razie, jakby co, bedzie na dzieciola. Oj dawno mnie tak nauczyciel nie wkurzyl… Pozniej na historii nie dosc ze mnie nie spytal (spytal kolezanka ktorej postawil 2 za powiedzenie naprawde szczegolowo calego kalendarium 1921-1926 – calej klasie opadla szczeka – pogielo Siersciucha. Kolega dzieciola wiec w sumie mogl mu sie dzisiaj debilizm udzielic. Ja za to dostalam 4 z pracy dla chetnych, normalnie bym skakala do gory z radosci, ale dzieciol obrzydzil mi zycie. Bo tu nie chodzi o ocene. Od jednej troi nikt nie umarl. Chodzi o to ze zostalam zapytana z czegos z czego nie powinnam zostac zapytana, ze powiedzialam praktycznie wszystko, ale on juz uznal ze nie powiem „dobrze” w momencie kiedy wstawalam z lawki. A takie zachowanie po prostu mnie wkurza. Zero sprawiedliwosci. Tak jak wtedy kiedy klocil sie z Karolina (tez dostala 3..) bo ona uwazala ze rozstrzelanie nie zawsze jest najbardziej humanitarnym rozwiazaniem, kiedy indziej Natalia (tez 3 dostala) bo probowala wyrazic wlasne zdanie nt przeczytanego tekstu. Zajebisty gosciu. Zajebisty. Pozniej jeszcze przezylam horror, kiedy po silowni musialam ubrac sie i w ciagu 10 minut znalezc sie na kaliskiej. naturalnie musial mi wtedy zadzwonic telefon, naturalnie musialam wtedy sprobowac otwierac szafke w rekawiczkach, naturalnie musialam przy wyjsciu skapnac sie ze jestem w adidasach, naturalnie musialo sie okazac ze zamiast glanow wzielam dzisiaj kozaki na obcasie, naturalnie musialo sie okazac ze tramwaje do srodmiescia nie chodzily (bo przeciez Łodź zasypało, nie). Mam nadzieje ze nikt nie nagrywal jak „biegłam” w tych kozaczkach po sniegu i lodzie przez nieruszane przez nikogo ulice. Kiedy wpadlam na kaliska, musialam kupic bilet, i kiedy na 3 minuty przed odjazdem wdrapalam sie po mega sliskich schodach na peron 3 mila pani z glosnikow oznajmila ze pociag do Kutna wyjatkowo dzisiaj odjedzie z peronu 5 – towarowego ktory jest w jakims polu – musialam wiec zejsc po tych schodach, przejsc przez caly dworzec i biec po lodzie (wraz z innymi nieszczesnikami) gdzies hen na koniec stacji. Po prostu uwielbiam takie akcje… Ide jutro przeprosic glany, pieprzyc kozaki. Nawet najladniejsze. Jak czlowiek jest w potrzebie to beda tylko przeszkadzac ;) Na pare dni znikne teraz. Jutro ide poszperac w Idei i zapytac sie czy mi telefon sprowadza w Erze musze powiedziec ze ich zegnam bo maja coraz slabszy zasieg i umowy na pewno z nimi nie przedluze. W niedziele mam zamiar byc zajeta a kolejny tydzien = tydzien probnych matur, chodze do szkoly w poludnie wracam okolo 18 – zajebioza. Naprawde :|

tak sobie popatrzylam na te moje literki. Z tego bloga wynika ze moje zycie jest smutne, szare, i ze caly czas marudze. Chyba perspektywa napisania paru slow w siec tak na mnie wplywa, bo tak naprawde jest wesolo, jest megasmiesznie powiedzialabym i wlasciwie na nic, oprocz dzisiejszego zachowania dzieciola narzekac nie moge. Szkoda tylko, ze jedsien odchodzi wielkimi krokami. Zima nie jest juz tak fajan pora roku. Aczkolwiek widoki za oknem zapieraja dech w piersiach ;) O niczym mi sie w sumie nie chce pisac, mowie tylko, ze zyje i ze perspektywa matur, dlugich dni i kilku obowiazkow sprawia ze odkladam zycie w necie, przynajmniej w pewnym stopniu ;)