Jako ze wczoraj była u nas laska z UŁ (miała nam mówić cos o rekrutacji, mówiła o styendiach i akademikach – gratulejszyn…), rozdała nam kilka ulotek (podczas gdy mówiła z uśmiechem na twarzy ze nowa matura to zjebany pomysł który nikomu się nie podoba, od uczniów, po wykładowców na studiach) min. ulotki o pracy au pair. Zachwalała, bo właśnie jej 3 koleżanki skądś tam wróciły. Wymóg jest żeby znać dany język na poziomie szkoły średniej, od razu zaświtała mi myśl, że w przyszłym roku, wezmę się ostro do roboty i zdam egzamin z wloskiego. Będę miała papierek, problemu nie będzie, a no i prawko sobie zrobię. Ale to wszystko w roku przyszłym. Ofc. wolałabym wyjechać w ramach jakiegoś programu z uniwerku za granicę (mam nadzieję ze wśród 25 krajów z jakimi UŁ wspólpracuje są też Włochy lol) ale najpierw to sie trzeba na te studia dostać.. Nie… najpierw trzeba zdac maturę… A właśnie, dzisiejszy, peirwszy sprawdzian przedmaturalny z historii powalił wszystkich. Dostaliśmy pismo klinowe, synonim „kobiety z gór” trza było podać. Genialne. Na maturze na ostatniej stronie narysuję sobie trzy trójkąciki i pochwalę sie swoja znajomościa pisma klinowego.. yeee. Na polskim z kolei oddałą drugie sprawdziany z polaka. Pierwszy myślałam, ze napisałam dobrze, dostałam 3, ale to było jeszcze wtedy jak nie wiedziałam o co chodzi w tym jebniętym kluczu. Teraz wiedziałam, wydawało mi się ze skopałam totalnie dostałam 4, O_o ? Mimo rzeczowego błędu (co tam, pomylic tego na K, z Ordonem ze Świętoszka.. co tam :P) Nie rozumiem oceniania tych matur. Wogóle… Następny sprawdzian z romantyzmu. To sobie troche poszaleje, i powtarzać niczego nie trzeba… Moze się do mnie szczęscie uśmiechnie i dostanę taki fortepian Chopina do zinterptertowania… Chociaz watpię, Norwida sie nie daje. Dostanę jakiś sonet zapewne :PPP

A wczoraj to ja zamiast się uczyć, ogladałam megawieśniackoobciachowe reklamy włoskie z 1998r, bije mi ;) A po za tym dzięki pewnej miłej włoskiej istocie dowiedziałam się o jeszcze jednym zajefajnym włoskim zespole, który może moi rodzice polubia bardziej niż Articolo (co jest o tyle ważne ze nie będę musiała staczać walk za kazdym razem jak bede chciała włączyć swoja kasetę w samochodzie :P)
Aha, to co ostatnio dzieje się w mojej klasie przechodzi wszelkie możliwe pojęcia. Damian pisze na łacinie notatki na ławce, ołówkiem, Paweł do stojacego pod tablicą Przemka przynosi te „notatki” i kaze mu czytać, Kornel daje jakiejś obcej dziewczynie przez przypadek swój plecak na historii (po czym wali „momencik” do Sierściucha i wychodzi po niego XD) Albo dzisiejsza poprawa z łaciny. Nas 6. Ja sobie wzięłam sciage na nodze połżozyłam, przykryłam druga i coś tam napisałam, Przemysław był o wiele bardziej bezczelny, nie bedę opisywać co sie działo. Wszystko można skwitować jednym słowem. Przedszkole :P Przedszkole na całej linii, nie licząc biologii, facetka dostaje białej gorączki na sam nasz widok. Trudno. Przyżyjemy jakos. Mam nadzieję. Po za tym, kurde znowu robi sie najfajniej pod sam koniec szkoły. Bombowo. Naprawde. Reforma jest swietna :(

Spadam sie uczyć. Ostatnio moje życie wyglada bardzo schematycznie. Kończę lekcje jadę przystanek na gapę, wysiadam, idę na stacje kupic bilet, wsiadam do pociagu, jadę, 15 minut, 3 piosenki, jestem w domu, idę przez ulicę, mijam dwa bloki, jestem w domu, sprawdzam najwazniejsze rzeczy w kompie, uczę sie, smsów parę śle, ogladam tv, czytam coś, uczę się, idę spać z discmanem pod ręka. Fascynujace czyz nie ? :| Dobrze ze w szkole mam rozrywkę chociaz, bo totalnie bym juz sfiksowała. A ten rok miał być luźniejszy, no :( Ale ja nie narzekam, przynajmniej nikt mnie nie zmusza do grania w debilnych reklamach XD Dobra spadam, la vite e bella mimo wszystko, w sumie, jednak, wlasciwie… ;)