Byłam dzisiaj na drugich wagarach w tym roku. Tzn liczę pojedyńcze godziny. Z pełnych dni juz nie uciekam :P A wiec najpierw nie poszlam na geografię, a później na angielskim doszłysmy z Marzeną do wniosku że nie chce nam sie iśc na wos i wysłuchiwać wynurzeń naszego nauczyciela. (okazało się że mówił przez pól lekcji o tym jak zdenerwowało go to, ze wczoraj wszędzie w tv oglądać moglismy twarz jednej Polki-nie-Polki. W sumie sie nie dziwie. Nie wiem czemu Lis jej cały program poświęcił i nie jestem pewna czy ona została do konca porwana… Ludziom z taka przeszloscia, ktorzy nie maja wcale przerazonej miny w momencie kiedy w kazdej chwili moze stracic zycie nie ufam. Ale moze to ja jestem zla. No w kazdym razie siedzialymy w podziemach szkoly i obgadywalysmy gorsza czesc mojej klasy. Bo tak, denerwuja mnie glupie blondyneczki ktore nie kojarza nic, nie mysla o niczym innym tylko o ubraniach i facetach. Bo tak denerwuje mnie jak ktos wywyzsza sie swoja pozycja, pieniedzmi, „genialnoscia”, bo tak, denerwuje mnie jak ktos kloci sie z historykiem, marnujac klasie cale lekcje, podczas gdy na matematyce – przedmiocie ulubionym dla tej osoby musi byc cicho. Tak. Kolezanki Basia, Ola, Magda i Alicja mnie denerwuja. Nie tylko mnie zreszta. Na polskim cwiczylismy jak pisac annalize porownawcza tak aby w pierwszej ocenianej czesci zdobyc max punktow, prosciej mowiac, jak pisac tak aby nie marnowac cennego miejsca niepotrzebnie, ale zeby napisac wszystko to co jest punktowane w/g klucza. Na matmie nie wiem co bylo. Ala dostala 6 za odpowiedz. Prawie orgazm tam pod tablica przezyla. Mozna i tak. Ja z Marta, Natalia i Przemkiem zajeta bylam smianiem sie, uczeniem historii i innymi rzeczami lepszymi o 5 klas od nauki matematyki. Pozniej dwie godziny historii, jedna normalna, druga dla tych co chca (12 osob chcialo) nadrabianie zaleglych lekcji straconych min. przez kolezanke Alicje. Pozniej bylam na swoim pierwszym w zyciu w eLO w-fie. Dowiedzialam sie gdzie jest silownia :P i doszlam do wniosku ze zle cialo nauczycieli od w-fu nie jest wcale takie zle jak o nim opowiadaja. Pozniej w szatni slyszalam jak jakac dziewczyna z II klasy cytuje historyka, ktory powiedzial jednej z nich, ktora notorycznie ucieka z jego lekcji zeby sie opamietala bo pozniej bedzie placz i zgrzytanie zebow. Pozostale jak uslyszaly ten tekstzrobily oczy ze czego to ten Sierant nie wymysli i jakie mu teksty do glowy przychodza. Gratuluje. W katolickim kraju zyjemy, jakies 90% osob uznaje siebie za wierzacych, nie mowie ze znam Biblie na pamiec, ale jak slysze teksty ze najbardzie znane z Pisma zdania wymyslil sobie moj historyk to ja nie wiem co mam zrobic z takimi pannami… A nie zirytowac sie po prostu nie mozna. Wykonczona po 9 godzinach w szkole ze zle zapieta kurtka powiedzialam good-bye pani dyrektor i poszlam na przystanek. Potem w tramwaju w butach na obcasie mocowalam sie z bateriami od discmana, myslalam ze mi sie zaraz jeden zlamie i wyladuje na tylku ze sprzetem rozwalonym na calej dlugosci pojazdu :P Po przejechaniu na plac dabrowskiego (mowilam juz jak kocham jezdzic po centrum w godzinach szczytu ?) Udalam sie do kolezanki z gimnazjum. Mijajac najwiekszy lodzki cmentarz (swoja droga mowi sie o nim „na dolach” a jest w samym centrum miasta) wlasciwie to jest cmentarzysko nie cmentarz. Rozciaga sie na 3 dosc dlugie przystanki autobusowe. Widzialam tylu ludzi, starszych, odwiedzajacych swoje rodziny na cmentarzu, niektorzy tacy pelni werwy, zycia, po innych widac ten caly ciezar jaki niesli przez te 70, 80 lat, wszystkie smutki troski i przede wszystkim zmeczenie. takie rozne sposoby przezywania starosci… W kazdym razie poszlam do kolezanki, pogadalysmy sobie, o szkole, o Anglii, o wszystkim. Fajnie bylo. Zaprosilam ja i Kaske na piatek. I chociaz np z Alina sobie o Wyspianskim nie porozmawiam to i tak lubie z nimi czasem pospedzac czas… Jednak 26 mnie tak do konca nie zmienilo ;) O, zawsze myslalam ze tylko Amerykanie moga byc takimi debilami zeby brac udzialm w czyms tak idiotycznym jak Fear factor. Ale jednak. „Nieustarszonych” poldebili w Polsce tez mamy… No commenst.
A jutro sie ide bawic. na 18stke ide sie bawic. Nie wiem czy zostane na noc, ale wiem ze jak zostane to nie obudzi mnie pewna piosenka. Od jakiegos roku na kazdej imprezie nad ranem (czasem na kacu, czasem nie) leci jedna bardzo znana w Lodzi i okolicach piosenka. Znaczy piosenka jak piosenka, zespol znany, a piosenka, szczegolnie jej poczatek, tzn pierwsza czesc kojarzy mi sie zawsze z jednym uczuciem, ktorego doznaje zawsze jak ja slysze, zimny, szary ranek, niekoniecznie bolaca glowa ale uczucie to ktorego chyba kazdy zaznal, po imprezie na ktorej poruszano powazne tematy nie bedac do konca trzezwym ;) Coma – Tolerancja. Piosenka jak piosenka, dobra lodzka stara Coma, ale dla mnie jedna z piosenek kojarzacych sie „z czyms” :) Nie umiem dokladnie opisac, ale chyba kazdy tak czasem mam, cos sie kojarzy z czyms ale opisac tego slowami sie nie da ;) W kazdym razie na ostatniej imprezie nad ranem jak sie przebudzalam zawsze leciala muzyczka z poczatku… dzieli nas rzeka…. Daje dla chetnych. Zyczcie dobrej zabawy ;)
A, cos mi sie przypomnialo… Iwona powiedziala na niemieckim w srode ze wyrosla juz z dekadentyzmu, ciezkiej muzy i teraz sobie chilloutuje, ze weszla na inny stopien egzystencji… To widac. Ja w sumie tez nie jestem juz taka jak w I LO. Ale z pewnych dekadenckich postaw chyba nigdy nie wyrosnę…. Chociaz moze… Nie rozumiem tylko jak niektorzy w wieku 16-17 lat moga mowic ze juz sa w pelni uksztalotowani pod kazdym wzgledem i ich gust, sposob zachowania etc juz sie nie zmieni… To by bylo chyba straszne… ;D

^Bon Jovi – The Radio Saved My Life Tonight

ps. soul ja mialam wina wywalanego – czytaj nie mam hasla .. znowu ;)
ps2. do oczarowanych lacina. Sentencje i zwroty sa fajne (zawsze mozna kogos zazyc :P) ale nie rozumiem why starozytni musieli wymyslac tyle deklinacji, przypadkow, wszystkiego… Nie wiedzieli ze gdy minie tych kilkanascie stuleci wciaz beda ludzie o nich gadac ? naprawde nie musieli utrudniac sobie az tak zycia i mnie teraz przy okazji tez :D