Zaczęło się od łaciny gdzie pomyliły mi się z lekka rodzaje i odmieniłam ‚exeplar’ jako słowo rodzaju męskiego. No cóż, zdarza się. Jak widać mój mózg nie potrafi zrozumieć ze w trzeciej deklinacji do rodzaju zeńskiego naleza czasowniki o trzech rodzajach końcówek ar, al i e. Zbyt skomplikowane dla mnie jak widać… No comments. Później angielski. Zwiałam sobie z Marzeną, pati i paulą, no i Rafałem. Mieliśmy zastępstwo z facetem z drugiej grupy więc uznaliśmy że nie opłaca się tam męczyć. Fuksnęło się nam. Facet nie sprawdzał obecności :D Późnej był wos. Dziecioł zapoytał Karolinę. Oczywiście zatrzymał się na temacie okrągłego stołu i przez pół godziny truł, że jesteśmy nienormalni tylko dlatego, że nie chcielibyśmy rozstrzelać komunistów. Dopowiedział sobie w tym swoim skrzywionym mózgu że jesteśmy dumni z tego, że opłacamy emeryturę Jaruzelskiego & co. Z tym człowiekiem się nie da… Nie da się, no. Aha i zaznaczył sobie np wszystkim maturzystom ponieważ nikt nie chciał przedstawić mu co w ostatnim tygodniu opisywały gazety. Chodzi o to że wyskoczył z takim tekstem po raz pierwszy od początku roku. Nikt się tego nie spodziewał i nie wiedział jakkiej wiedzy będzie wymagał. Debil postawił wszystkim nieprzygotowania. Mam nadzieję, że nie wstawi tego do dziennika, mam (nie tylko ja zreszta) juz dwa i gdyby te dzisiejsze też wstawił moja pierwsza ocena z wosu byłaby piękna laska. Później była biologia. Zgosłiłam np i dzieki Bogu (i Sylwii) bo zrobiła klasówkę, bo byliśmy za głośno. A później poł lekcji mówiła nam jacy to sie okropni ostatnio staliśmy, że na przedmioty których nei zdajemy na matrzue położyliśmy totalna lache etc etc etc.. W sumie troche racji miala, w sumie to jej nie zazdroszcze, ale choć infantyle, to śmieszne było, kiedy Paweł włożył sobie telefon komórkowy w poprzek do ust i kazał do siebie dzwonić. Babka go na szczescie nie widziala, bo siedzial odwrocony do mnie… Tacy jestesmy. Infantylni debile. Ale smieszni. Nastepnie byla lekcja na ktora czekalam caly dzien – niemiecki. Nie bede jej opisywac. Byl standart stresu… Nic nowego. Zapowiadam juz teraz, jak juz skoncze liceum, nikt mnie nie zmusi do nauki tego jezyka dalej (no chyba zeby…) Ale nie mam zamiaru uzywac go nigdzie… Germanowstret, ktory o jakas ksenofobie zahacza pomalu…. Pózniej spedzilam godzine w bibliotece patrzac z niedowierzaniem jak debile z ‚g’ ucza sie historii na fakultet a inni jeszcze bardziej szaleni ucza sie matmy. Ja siedzialam i gadalam z pati o internecie i o zwariowanych czternastolatkach, ktore chodza po ulicach wymalowane jak dziwki i bija sie o jakis 1letnich chloptasiow. Ciekawszy temat niz o Bierucie, nieprawdaz ? Na fakultecie Siersciuch mowil ciszej niz zwykle i znowu zaczal cos tam mamrotac ze klasa a jakies ploty po szkole roznosi. Nie wiem o co chodzi temu czlowiekowi. Ma jakis problem, do nas/ z nami… nie wiem, ale staje sie powoli nie do wytrzymania. I na koniec pierwszy fakultet z wosu. Facet z Uniwersytetu Łodzkiego. Juz go kocham. Calkowicie biale wlosy w kucyk zwiazane, kapelusz na glowie, totalnie zabawny, totalnie cudowny, a my sie z Łukomem-dziedziolem meczymy… Jakie zycie jest niepsrawiedliwe. A i kolejna osoba spoza szkoly puszcza nam gadki do jakiego to my elitarnego eLO nie chodzimy… Sposrod uczniow malo kto w to wierzy, a i nasze zachowanie coraz czesciej zdaje sie temy przeczyc…
signum temporis ?

* jak ktos dotrwal do konca to gratuluje i przepraszam za literowki. Na pospiechu jestem. Spadam uczyc sie do jutrzejszego sprawdzianu przedmaturalnego z inglisza, wspieraja sie dumnym podrecznikiem z serii ‚maturalnie ze zdasz’
aha od przedwczoraj pragne zainteresowac sie blizej (niz znajomosc jednej piosenki) zespolem Slade. Fajne buty, fajna grzywke i fajna piosenke z ’75 roku widzialam na mtv w sobote wieczorem :))