Dla jednych dzisiejszy dzień był cudowny. Cudowna polska pogoda. Delikatne słońce, chłodny wiaterek, coś co daje powietrzu atmosferę spokoju i błogości. Jakieś starsze małżeństwo pewnie siedziało na swojej działce, jakaś mała dziewczynka poszła z mamą na huśtawki a dzieci w przedszkolu grały w piłkę na boisku. Albo „na dworze”, bo chyba w przedszkolu termin boisko, jeszcze nie występuje. Dzień za ścianami dwa sześć był zgoła inny. Najpierw przydzielono nam po jednym temacie na sprawdzianie maturalnym (bo po co mieć wybór skoro można go nie mieć ?) Tematy również powalały, mnie na przykład trafiła się analiza porównawcza (analiza porównawcza.. :/) Baśni o Narcyzie Owidiusza i Nrazyca Marii Pawilkowskiej-Jasnorzeskiej. No po prostu marzyłam o tym od zawsze. Nalałam wody na 3,5strony. Zobaczymy… Później dowiedziałam sie, ze nie otrzymam książki od biologii (za któą zapłaciłam) bo ktoś je zabrał i dla mnie już nie ma. Ot tak. Po prostu. Mam kupić sobie sama. Książkę od geografii zabrała mi profesorka do domu, mniejsza z tym, ze w piątek mam klasówkę. Włodyjowiczowskie „nic to”… Na polskim wychowawczyni nasza uświadomiła nas o przechodzeniu swojej menopazy. ZOstaliśmy skrzyczeni, ze zwolniliśmy się u wice dyrektorki z lekcji których i tak nie mieliśmy mieć. Pani nasza kochana uznała ze nie pójdziemy do domu po 3 godzinie, kiedy w szkole możemy robić inne pożyteczne rzeczy. Załatwiłą nam zastępstwo tak, że przez pół lekcji nie robiliśmy nic, a następnie ogladaliśmy końcówke (10 minut) zbrodni i kary. Zajebiście. Z drugiej lekcji poszliśmy. Nic to. Oprócz tego wsadziła nam w środę na 6i7 lekcji zajęcia z teatroznastwa – bo przecież po co było załatwiać to w pierwszej czy drugiej klasie. Lepiej z normalnego planu zrobić nam napaćkany fakultetami i niepotrzebnymi lekcjami hardcorowy plan iście z drugiej klasy. Nic to ? Nie nic to. Mam chandrę przez tych wszystkich debili. Bo do wychowawczyni naszej ukochanej dochodzi jeszcze babka od angielskiego, która wczoraj odwalała istne cyrki na naszej lekcji i aż boję się pomyśleć co będzie jutro. Wszyscy sa zgodni, o ile w pierwszej i drugiej klasie marudziliśmy, ze szkoda, że eLO teraz trwa tylko 3 lata, o tyle teraz wszyscy juz chcą wynieść się z tej cholernej budy. Juz wiem dlaczego, jak przyszłam tu w pierwszej klasie, wszyscy absolwenci patrzyli na nas z pewna litością – nie wiecie co was czeka… I tak mamy lepiej. Czwartego roku chyba nikt z nas by nie wytrzymał. Odpoczywam ucząc się. (aa jakze zapomnieć mogłam o problemie z w-fem :D.. zajebiście jest) mówię wam…