SIę świat komplikuje. Świat maturzysty. Świat wyborów :
chodzić na fakultet z WOSu czy z angielskiego (idioci zrobili je o jednej porze), zapisać się na dodatkowy angielski czy nie ? etcetera etcetera etcetera. Po za tym dowiedziałam się, ze jako, pisze dwa dodatkowe przedmioty zamiast jednego, będę mieć sprawdziany przedmaturalne co tydzień – aż do stycznia! Jupi, cholera, jupi! Ze spraw innych, to ja chyba już nic jeść nigdy nie będę, w sumie Clyde (zaraz, wy Clyda nie znacie, mój host w London town) nie jadł nic, pił tylko 2-3butelki czerwonego wina wiczorami i upierał się, że ludzkość wymyśliła sobie, ze jeśc trzeba… Moze miał racje cholera… Zjadłam wczoraj jedną łyżkę lecza (za tłuste było) wypiam jeden łyk szampana (za kwaśny był) nie spałam pół nocy marząc o czynności, którą sie zwykło robić po alkoholowych libacjach, lub w czasie wczesnej ciąży lub bulimii. Nie powinnam jeśc albo pić wynikałoby z tego. Dumnie ogłaszam, że od jutra nie jesm nic. Od jutra, bo dziś zjadłam flaki, wiec zapewne czeka mnie kolejna hardcorowa noc. Jupi! Po za tym wieczorami znowu nachodzą mni zbyt refleksyjno-depresyjne myśli. Witamy jesień jednym słowem. Ogólnie fajnie, tyle, ze jak jestem sama to mam ochotę unicestwić cały świat, jak z kimś, a właściwie, jak jestem z ludźmi z klasy – jest ok. Chociaż nie, nie ze wszystkimi, dobra, przyznaję się publicznie, jestem zła. Zła bo zachowania niektórych mnie irytują, zła bo oceniam innych, zła wogóle, zła, zła, zła. Okropna nawet w tym, ze lubię się śmiać, dostałam reprymendę w sobotę w sklepie. Stałyśmy z mamą przy kasie i pani dośc topornie szło liczenie tego wszystkiego. Smiałam się, nie mogłam, nie z pani, z sytuacji, nie ważne, i tak zostałam określona jako zła osoba w oczach mojej rodzicielki. Czasami mówię, za głośno, czasami za cicho, czasami za mało czasami za dużo. Na moja obrone mam to, ze nikomu celowo przykrosci nie chce sprawic, wiekszosc ludzi, ktorzy robia mi (i innym) swinstwa robia to celowo, (dobra, przestaje chrzanic, pieprzyc jesienna doline i jutrzejszy sprawdzian, kolezanka z gimnazjum ma internet, ma gadu gadu, i wlasnie zlapalam z nia kontakt pierwszy od dluuugich m-cy… dla takich chwil warto zyc.. wlasnie dla takich
finito ;D