Napisałam sobie coś na nadgarstku mazakiem… Chcę taki tatuaż w przyszłości, no może niekoniecznie z tym napisem, ale podobny, nie chcę już na żadnych ledźwiach, łopatkach, kostkach – chcę na wewnętrznej stronie nadgarstka (i nie papugować!) :P. `A propos, pamiętam jak jeszcze kilkanaście m-cy temu manifestowałam swoja niechęć do małżeństwa, małżeństwo – jesli juz to po trzydziestce… Dziś mam zgoła inny pogląd, lepiej szybko, dwadzieścia kilka lat, jakieś tam dziecko szybko odchowane i zabawa cały czas ;) A nie czekac aż się zdziadzieje, żeby jeduną rozrywką było poznawanie ogniska rodzinnego ze strony innej niż pozycja dziecka. Tyle, że znowu moje życiowe ‚right on time’ się odezwało, bo o ile jeszcze dwa lata temu, czytałam, ze młodzi ludzie zaczynają zakłądać rodziny to teraz sytuacja się odmieniła i coraz mniej małżeństw zawartych zostaje. Życiowy bad luck ? Przyzwyczaiłam się. Kolejny przykład miałam ostatnimi dniami. Kto njadłużej i najciężej chorował z naszej wielkiej domowej trócjy ? Oczywiście ja, potem mama, na końcu tata, którego choroba trwała powiedzmy 1,5h… Biednemu zawsze wiatr w oczy.. „Błogosławieni, którzy cierpią….” niech to się lepiej sprawdzi w przyszłości, bo jak nie to sie oszukana poczuję, lol.
Po za tym wyglądam jak jakiś zakręcony Byron… Jakieś koszule, jakieś szaliki, nowa fryzura z przedziałkiem na boku.. Co się dzieje ? ;))
608.gif Hoobastank – The Reason (nie można czasem posłuchać czegoś ze szczytów lis przebojów ? ;))