Mama zrobiła trunek własnej produkcji. W niedziele pilyśmy, w poniedziałek piłysmy. Wczoraj od 16 do 2 w nocy miałam głowę nad miską, do 8 rano miałam 38 stopni, dzisiaj czuję się tak jakbym… właściwie nie wiem jak, wiem tylko, że okropnie. Nikomu tego nie życze. Idę cierpieć dalej.