sobota Mam discmena, śliczny, bałagan w pokoju, mniej śliczny, zgrywam empetrójki, porządkuje rzeczy, w poniedziałek wyjeżdżam do Londynu i nie będzie mnie do niedzieli :D, no i z kim mam nową tapetę ? No z kim ? =D

piątek Ajj jak przepięknie było w Krakowie ! To, ze to miasto kocham, wiadomo od dawna, to, że tam się nudzić nie można, też. Natomiast nie wiedziałam, że będzie aż tak bajecznie. Tzn tak – bajecznie pod względem zabytkowym, tego co zwiedziliśmy, bo w samym ośrodku trochę nuda powiewało. Ale obiecaliśmy być grzeczni i byliśmy. Grzeczni na maksa. Choć, co niektórzy nie do końca. Ale ważne, że wyszliśmy na grzeczne, porządne dzieci. Ale koniec z tym ! Czas na najważniejsze. W wolnych chwilach zajmowałam się czytaniem zbrodni i kary (kocham rosyjskich pisarzy, rosyjskie książki, rosyjski język). Genialne, genialne… Oprócz Dostojewskiego, wycieczka do Krakowa kojarzyć się będzie na pewno z Bułhakowem. A to dlatego, ze na sztuce zatytułowanej właśnie tym genialnym nazwiskiem byliśmy. I to gdzie.. w teatrze Słowackiego ! No po prostu wybornie było. Jedna z najlepszych sztuk jakie widziałam w życiu. W kazdym zdaniu ukryte aluzje do komunistycznej Rosji, do życia w ówczesnym teatrze rosyjskim, do Mistrza i Małgorzaty, do innych dzieł rposyjskiej literatury… Wyborny spektakl i genialne aktorstwo. Zreszta, wystapiło w nim 2 czy 3 łódźkich aktorów, a pan Mariusz Wojciechowski zagrał po prostu g-e-n-i-a-l–n-i-e ! Oczarowana spektaklem i teatrem. Powtarzam raz jeszcze. Po za tym mam nowego idola. I to idola jakiego ! Po przeczytaniu Wesela, po wycieczce po Muzeum Narodowym czy w końcu po spacerze po Rydlówce, po staniu w miejscu w którym On stał, patrząc z jednej strony na tańczące pary a z drugiej na rozmawiajacych o polityce panów i na obraz Wernyhory, po zobaczeniu witraża w kościele, obrazów, mebli, nie zakochać się w Stasiu NIE MOZNA. I ja dostałam całkowitej obsesji. W drodze do domu, kiedy obmyślałam sobie, ze muszę sprawić sobie „Z rodu tytanów” i jeszcze kilka innych biografii nie tylko Wyspiańskiego i o wykombinowaniu skądś jakiegoś jego obrazu przez zupełny przypadek usłyszałam, jak moja wychowawczyni (siedziałam za nią) mówi do drugiej opiekunki, ze jak była w naszym wieku to też zauroczona Wyspiańskim powiesiła sobie jakiś jego „obraz” w pokoju – nie powiem – miło się poczułam :) Podsumowując Wyspiański zaprząta mi głowę w chwili obecnej, tak że w przedostatni dzień, musiałam udać się z koleżanką do Jamy Michalikowej – ona dla samej jamy i dla uczczenia pamięci bohemy krakowskiej, ja dla uczczenia pamięci owej i Stasia. Wybrałam też temat maturalny, `Buntownicy, dekadenci, herosi… Rozwazania o bohaterach romantycznych i ich spadkobiercach` Wszystko sie zgadza. Jako ze czuje ze mam natchnienie juz teraz biore sie za szkicowanie tej pracy. Do Romantyzmu wroce pozniej, zaczne od konca, od Mlodej Polski, ajj cudnie jest pisac o czyms co sie czuje calym soba :D Dzisiaj z kolei, od rana, po wymeczajacym zimnym ‚zagorskim’ powietrzu i piekacym sloncu i 700metrowa ‚gorka’ – poszlismy zwiedzic Orkanowke. Boze kochany, jakze pieknie bylo byc te 90 lat temu w Krakowie i w okolicach! I nawet pianino jeszcze gra, i cytra prawdziwa byla.. Miodzio :)) A wczesniej jeszcze zwiedzialam galerie i wystawe Zydowska i pilam czekolade (bardzo droga dodajmy) w przecudnej po prostu kawiarni zydowskiej. Ulewa za oknem i my w malej kawiarence o wystroju z poczatku wieku, z charakterystyczna muzyczka… Czas sie zatrzymal po prostu. Krakowa nie kochac nie mozna ! Swoich rowiesnikow czasem nie rozumiem, zreszta, oni tez nie rozumieja siebie, zreszta, o stosunkach mieszyludzkich pisac nie bede, czuje sie troche tak jak Raskolnikow w pierwszych rozdzialach Zbrodni i Kary. Whatever jednym slowem. W kazdym razie w czasie powrotu wiele osob spalo (dzisiejszy dzien byl strasznie meczacy) ci co mogli sami na dwoch siedzeniach, ja przez ostatnie 3 godziny mialam ten komfort rowniez, po prostu nie chcialam byc w temacie rozmowy moich trzech wspollokatorek i wyszlo tak, ze mialam oba fotele dla siebie. Bardzo dobrze. „Buntownicy, dekadenci…” Ja sie w tej klasie z nikim na 100% nie zwiazuje, ja jestem bezkonfliktowa, co dzis oznajmilam Kamili, ze wszystkimi w zgodzie, tych ktorych nie lubie staram sie nie zauwazac, zreszta, kazdy czlowiek potrzebuje chwili samotnosci czasem, a po tych kilku zdecydowanie nie samotnych nocach musialam odetchnac ;) Jutro czeka mnie expressowe pranie tego co ubrudzilam, a co zabieram ze soba do Anglii, wycieczka do Media po discmena – zeby czytal mp3 i zeby byl na baterie 3xA, bo moj historyczny walkman nalezy juz raczej do przeszlosci, rozwala sie wszystko co mozliwe :( Aha, wlasnie, dlaczego ja na 50% zdjec wychodze jak totalna debilka ? Znaczy inaczej, na zdjeciach do ktorych ‚pozuje’ ? Jak mi robia zdjecia z ukrycia (no, co, epoka aparatow w telefonach, wszyscy sobie robia zdjecia tylko ja czekam na nowy telefon do grudnia :P) to wychodze normalnie, nawet rzeklabym dobrze, jak tyla mam sie gdzies ustawic, przytulic do kogos, chwile pozostac w jednym miejscu wychodze tak, ze mam ochote zrobic wszystko zeby to zdjecia zostalo usuniete z pamieci aparatu tudziez kliszy… Dziwne ;) W sprawach muzyki, dzieki wycieczce nie zmienilo sie nic, z wyjatkiem tego, ze mimo, ze jakis czas temu postanowilam byc otwarta na wszelkie rodzaje i typy muzyki to jednak techno i drumy, to cale umcy umcy umcy, nie zdobedzie mojego szacunku, uznania, sympatii NIGDY. To nie jest muzyka. Nie wiem jak to nazwac, ale to jest po prostu zle. Tak samo jak durnowate polsko hiphopowe teksty o wygoleniu sobie intymnych miejsc. Glupie, infantylne, pozbawione sensu. Szkoda internetowej przestrzeni na slowa o tym. Muzyki duzo nie sluchalam (jak sie ma dookola siebie taka sztuke i dobra ksiazke w reku, da sie bez niej zyc.. naprawde) a jak juz to Zlotych Przebojow („najwieksze przeboje lat 60, 70, i 80″ XD) Rozpelzli sie po calej Polsce i sie wszedzie na nich natykalam. Ale spoko. Jestem na tak :) Spadam, oczy mi sie kleja, jestem maksymalnie zmeczona. dawno nie biegalam po gorkach, nie wysilalam mozgu zeby spamietac informacji (dzis akurat o Wladyslawie Orkanie) i nie spedzalam ponad 7 godzin w autokarze w ciągu jednego dnia. Ale ja do Krakowa jeszcze wroce :) Zbyt wiele zakatkow pozostalo nieodkrytych to raz, dwa, ze chce to Muzeum Wyspianskiego raz jeszcze na spokojnie zwidzic no i trzy, ze Krakow jest takim miastem ze wizyty tam znudzic sie po prostu nie moga :) I juz :)

przed wyjazdem do domu rozmawialam z kims na dosc fikusnej hustawce o tym, ze ludzie zbyt czesto wydaja sady o czyms, nie znajac wszystkich faktow do konca, zreszta, nawet znajac fakty, jak mozna oceniac innego czlowieka (nie mowie o jego czynach (skrajnosciach typu morderca, zlodziej, czlowiek zly), ale o sposobie zycia, kazdy jest indywidualista, kazdy posiada inna osobowosc, nie mozna… nie powinno sie oceniac innych tylko przez pryzmat wlasnej osoby, czy naprawde tak ciezko jest zrozumie, ze kazdy czlowiek to zagmatwany kawalek wszechswiata zbudowany z roznych upodoban, zmiksowanych, pokreconych, wlasnych i niepowtarzalnych ? Dlaczego ciagle wymaga sie zeby pod roznymi wzgledami, byc ta szarma masa, kopia, milionow innych kopii, ciagle z tymi samymi upodobaniami ? Czyz zycie nie bylo by piekniejsze gdyby pozwolono ludziom poszerzac swoje zainteresowania i nie meczyc ich pytaniem dlaczego, lub oskarzeniami, podwazajacymi z wyzszoscia ich decyzje ? Czy my nie potrafimy byc wolni i pozwolic byc wolnym innym ludziom ? Czy swiat nie bylby prostszy, jasniejszy, lepszy ?

ps. poniewaz ktos madry wzial laptopa a drugi madry ktos najglupszy amatorski film jaki widzialam w zyciu, czesc klasy zrobila sobie maraton filmow, glowna atrakcja wieczoru byl owy bulgarski poscig – jakbym rzucala tam kiedy cytatami niezozumialymi dla ludzi nie wtajemniczonych to sie prosze nie przejmowac :P („krztus sie zdrajco!” XD)
ps2. tekst obozu „ale o co Choo?” XD