kozacka impreza była wczoraj. Jedna z lepszych w całym mouim życiu. Muzycznie świetnie – zaczęło się od Lady Pank, przeszło w uwielbianą ostatnio przez wszystkich Comę (co swoja drogą zaczyna być trochę irytujace – bo nie spotkałam jak na razie osoby z Łodzi, któraby Comy nie znała, nie słuchała, nie lubiła :/ Zaczyna się nazwa komercjalizować, przestaje być symbolem niejakiej alternatywy – wszyscy słuchają :/), później trochę polskiego hiphopu – na szczęście jedna piosenka tylko – h.w.d.p – więc można znieść :P Później znowu Coma przeplatana (tu już gorzej ociupinkę) Kornami, Systemami.. i tym podobnymi. Zasypiałam chyba przy najnowszej Metallice przeplatanej z Kornem właśnie – jako ze wszystkim udało się zasnąć – zasługujemy na medal, nieprawdaż ? rano obudziła nas ponownie Coma – kręciła się w kółko przez całe dwie godziny kiedy zmęczone towarzystwo poszło lulu :] A towarzystwo… Było o wiele większe niż planowano, bo gdy wyszlismy na tzw. spacer, spotkaliśmy druga grupkę (która właśnie Korna etc przyniosła) która zapytała się tylko o ogień, a później towarzyszyła nam juz do samego końca. Tak się nawiazuje znajomości! Impreza była w domu, w plenerze – nad zalewem – kozacko do kwadratu – otoczeni innymi grupkami, które zapewne świetowały weekend. Ambitne i mniej ambitne tematy, nieprzyzwoite dowcipy i wszystko inne co znajduje się na dobrych imprezach – było. Największe ciacho, które udało mi się wypatrzeć miało blond włosy do ramion, bródkę, ładne ciałko, 23 lata i jedną wadę – 24letnia żonę (która swoja droga wstawiła sie z lekka i sie z nim pokłóciła) Ponieważ 2 lata małżeństwa i 7 lat ze sobą respekt budzi – skończyło się tylko na wspólnych rozmowach. Najlepsi faceci są zawsze zajęci, no… :P
Plany na sobotę : – prysznic; – lekcje; – obiad; – mecze; – świetowanie weekendu :P

evviva la vita !

to nie Tetmajer.. To Articolo ;D