unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

xx

5 komentarzy

Mama zrobiła trunek własnej produkcji. W niedziele pilyśmy, w poniedziałek piłysmy. Wczoraj od 16 do 2 w nocy miałam głowę nad miską, do 8 rano miałam 38 stopni, dzisiaj czuję się tak jakbym… właściwie nie wiem jak, wiem tylko, że okropnie. Nikomu tego nie życze. Idę cierpieć dalej.

Miała być relacja z pobytu w Londynie. Nie będzie. Autorka bloga jest obolała, zmęczona, poddenerwowana etc etc etcBoli mnie brzuch, nie mogę chodzić bo mam jakieś nadciagniete ścięgno nad stopą, w czwartek mam klasówkę z matmy i jak 3/4 klasy nie mam pojęcia „o co choo”, miałam pierwszy sprawdzian przed maturalny z angielskiego, i o ile pierwsza część poszła całkiem dobrze (tak mi się wydaje) to w częsci gramatycznej sprawdzajacy poczyta sobie moja radosna twórczość (zreszta, moich kolegów też) nie wiem czy ćwiczyć czy nie cwiczyć na wfie, musze nauczyc sie niemieckiego, wogóle powinnam umieć już bardzo duzo rzeczy i z historii i z wosu, powinnam też zacząć pisać pracę na maturę z polaka, zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, a mimo to, tak jak ogromna częśc mojej klasy najchętniej położyłabym sie w łózku i spała. Najlepiej jak najdłuzej, i nie myślała o tych wszystkich czekajacych na mnie obowiązkach :l
Oprócz tego, miałam ochotę dać w mordę (tak, dokładnie, dać w mordę) kilku staruszkom, jednej facetce i jednemu chłopakowi. Po kolei. Ja rozumiem, jest się starszym, chodzi sie na rynek, ma sie zakupy, ale na miłość boska! Moje kolana nie musza dostawać od każdej z tych wypełnionych artykułami spożywczymi toreb! Ja rozumiem, że starsze osoby chca sobie usiąść, ale mogłyby przechodzić normalnie do tych wolnych miejsc, a nie taranować mnie i moja chorą nogę po drodze. Przestałam liczyć ile razy zostałam dzisiaj popchnięta… Następnie facetka. Stanęła mi bezczelnie na nogawce spodni, nie ważne ze sie na nia znacząco patrzyłam, nie ważne ze pociągałam swoją nogą kilkanaście razy… Raczyła mnie puścić po kilku ładnych minutach… Ręka sama mi się w pięść zaciskała. Okropny dzień. No i o tego ejszcze koleś. Stał oparty o szybę przy kierowcy, ja naprzeciwko niego, patrzył sie na mnie ponad pół godziny jazdy. Nie, ze spogladał, tak jak wszyscy ludzie w tramwajach czy autobusach spogladaja na innych pasażerów. Bezczelnie patrzył się na mnie non stop (później sprawdziłam, nie byłm rozmazana/ pobrudzona/ potargana) Nie mam pojęcia o co mu chodziło, ale to było maksymalnie wnerwiajace. Poddenerwowana jestem dzisiaj strasznie. Nie wiem dlaczego, połozyłabym się spać, ale ku.. nie, niemiecki czeka przecież :l

sobota Mam discmena, śliczny, bałagan w pokoju, mniej śliczny, zgrywam empetrójki, porządkuje rzeczy, w poniedziałek wyjeżdżam do Londynu i nie będzie mnie do niedzieli :D, no i z kim mam nową tapetę ? No z kim ? =D

piątek Ajj jak przepięknie było w Krakowie ! To, ze to miasto kocham, wiadomo od dawna, to, że tam się nudzić nie można, też. Natomiast nie wiedziałam, że będzie aż tak bajecznie. Tzn tak – bajecznie pod względem zabytkowym, tego co zwiedziliśmy, bo w samym ośrodku trochę nuda powiewało. Ale obiecaliśmy być grzeczni i byliśmy. Grzeczni na maksa. Choć, co niektórzy nie do końca. Ale ważne, że wyszliśmy na grzeczne, porządne dzieci. Ale koniec z tym ! Czas na najważniejsze. W wolnych chwilach zajmowałam się czytaniem zbrodni i kary (kocham rosyjskich pisarzy, rosyjskie książki, rosyjski język). Genialne, genialne… Oprócz Dostojewskiego, wycieczka do Krakowa kojarzyć się będzie na pewno z Bułhakowem. A to dlatego, ze na sztuce zatytułowanej właśnie tym genialnym nazwiskiem byliśmy. I to gdzie.. w teatrze Słowackiego ! No po prostu wybornie było. Jedna z najlepszych sztuk jakie widziałam w życiu. W kazdym zdaniu ukryte aluzje do komunistycznej Rosji, do życia w ówczesnym teatrze rosyjskim, do Mistrza i Małgorzaty, do innych dzieł rposyjskiej literatury… Wyborny spektakl i genialne aktorstwo. Zreszta, wystapiło w nim 2 czy 3 łódźkich aktorów, a pan Mariusz Wojciechowski zagrał po prostu g-e-n-i-a-l–n-i-e ! Oczarowana spektaklem i teatrem. Powtarzam raz jeszcze. Po za tym mam nowego idola. I to idola jakiego ! Po przeczytaniu Wesela, po wycieczce po Muzeum Narodowym czy w końcu po spacerze po Rydlówce, po staniu w miejscu w którym On stał, patrząc z jednej strony na tańczące pary a z drugiej na rozmawiajacych o polityce panów i na obraz Wernyhory, po zobaczeniu witraża w kościele, obrazów, mebli, nie zakochać się w Stasiu NIE MOZNA. I ja dostałam całkowitej obsesji. W drodze do domu, kiedy obmyślałam sobie, ze muszę sprawić sobie „Z rodu tytanów” i jeszcze kilka innych biografii nie tylko Wyspiańskiego i o wykombinowaniu skądś jakiegoś jego obrazu przez zupełny przypadek usłyszałam, jak moja wychowawczyni (siedziałam za nią) mówi do drugiej opiekunki, ze jak była w naszym wieku to też zauroczona Wyspiańskim powiesiła sobie jakiś jego „obraz” w pokoju – nie powiem – miło się poczułam :) Podsumowując Wyspiański zaprząta mi głowę w chwili obecnej, tak że w przedostatni dzień, musiałam udać się z koleżanką do Jamy Michalikowej – ona dla samej jamy i dla uczczenia pamięci bohemy krakowskiej, ja dla uczczenia pamięci owej i Stasia. Wybrałam też temat maturalny, `Buntownicy, dekadenci, herosi… Rozwazania o bohaterach romantycznych i ich spadkobiercach` Wszystko sie zgadza. Jako ze czuje ze mam natchnienie juz teraz biore sie za szkicowanie tej pracy. Do Romantyzmu wroce pozniej, zaczne od konca, od Mlodej Polski, ajj cudnie jest pisac o czyms co sie czuje calym soba :D Dzisiaj z kolei, od rana, po wymeczajacym zimnym ‚zagorskim’ powietrzu i piekacym sloncu i 700metrowa ‚gorka’ – poszlismy zwiedzic Orkanowke. Boze kochany, jakze pieknie bylo byc te 90 lat temu w Krakowie i w okolicach! I nawet pianino jeszcze gra, i cytra prawdziwa byla.. Miodzio :)) A wczesniej jeszcze zwiedzialam galerie i wystawe Zydowska i pilam czekolade (bardzo droga dodajmy) w przecudnej po prostu kawiarni zydowskiej. Ulewa za oknem i my w malej kawiarence o wystroju z poczatku wieku, z charakterystyczna muzyczka… Czas sie zatrzymal po prostu. Krakowa nie kochac nie mozna ! Swoich rowiesnikow czasem nie rozumiem, zreszta, oni tez nie rozumieja siebie, zreszta, o stosunkach mieszyludzkich pisac nie bede, czuje sie troche tak jak Raskolnikow w pierwszych rozdzialach Zbrodni i Kary. Whatever jednym slowem. W kazdym razie w czasie powrotu wiele osob spalo (dzisiejszy dzien byl strasznie meczacy) ci co mogli sami na dwoch siedzeniach, ja przez ostatnie 3 godziny mialam ten komfort rowniez, po prostu nie chcialam byc w temacie rozmowy moich trzech wspollokatorek i wyszlo tak, ze mialam oba fotele dla siebie. Bardzo dobrze. „Buntownicy, dekadenci…” Ja sie w tej klasie z nikim na 100% nie zwiazuje, ja jestem bezkonfliktowa, co dzis oznajmilam Kamili, ze wszystkimi w zgodzie, tych ktorych nie lubie staram sie nie zauwazac, zreszta, kazdy czlowiek potrzebuje chwili samotnosci czasem, a po tych kilku zdecydowanie nie samotnych nocach musialam odetchnac ;) Jutro czeka mnie expressowe pranie tego co ubrudzilam, a co zabieram ze soba do Anglii, wycieczka do Media po discmena – zeby czytal mp3 i zeby byl na baterie 3xA, bo moj historyczny walkman nalezy juz raczej do przeszlosci, rozwala sie wszystko co mozliwe :( Aha, wlasnie, dlaczego ja na 50% zdjec wychodze jak totalna debilka ? Znaczy inaczej, na zdjeciach do ktorych ‚pozuje’ ? Jak mi robia zdjecia z ukrycia (no, co, epoka aparatow w telefonach, wszyscy sobie robia zdjecia tylko ja czekam na nowy telefon do grudnia :P) to wychodze normalnie, nawet rzeklabym dobrze, jak tyla mam sie gdzies ustawic, przytulic do kogos, chwile pozostac w jednym miejscu wychodze tak, ze mam ochote zrobic wszystko zeby to zdjecia zostalo usuniete z pamieci aparatu tudziez kliszy… Dziwne ;) W sprawach muzyki, dzieki wycieczce nie zmienilo sie nic, z wyjatkiem tego, ze mimo, ze jakis czas temu postanowilam byc otwarta na wszelkie rodzaje i typy muzyki to jednak techno i drumy, to cale umcy umcy umcy, nie zdobedzie mojego szacunku, uznania, sympatii NIGDY. To nie jest muzyka. Nie wiem jak to nazwac, ale to jest po prostu zle. Tak samo jak durnowate polsko hiphopowe teksty o wygoleniu sobie intymnych miejsc. Glupie, infantylne, pozbawione sensu. Szkoda internetowej przestrzeni na slowa o tym. Muzyki duzo nie sluchalam (jak sie ma dookola siebie taka sztuke i dobra ksiazke w reku, da sie bez niej zyc.. naprawde) a jak juz to Zlotych Przebojow („najwieksze przeboje lat 60, 70, i 80″ XD) Rozpelzli sie po calej Polsce i sie wszedzie na nich natykalam. Ale spoko. Jestem na tak :) Spadam, oczy mi sie kleja, jestem maksymalnie zmeczona. dawno nie biegalam po gorkach, nie wysilalam mozgu zeby spamietac informacji (dzis akurat o Wladyslawie Orkanie) i nie spedzalam ponad 7 godzin w autokarze w ciągu jednego dnia. Ale ja do Krakowa jeszcze wroce :) Zbyt wiele zakatkow pozostalo nieodkrytych to raz, dwa, ze chce to Muzeum Wyspianskiego raz jeszcze na spokojnie zwidzic no i trzy, ze Krakow jest takim miastem ze wizyty tam znudzic sie po prostu nie moga :) I juz :)

przed wyjazdem do domu rozmawialam z kims na dosc fikusnej hustawce o tym, ze ludzie zbyt czesto wydaja sady o czyms, nie znajac wszystkich faktow do konca, zreszta, nawet znajac fakty, jak mozna oceniac innego czlowieka (nie mowie o jego czynach (skrajnosciach typu morderca, zlodziej, czlowiek zly), ale o sposobie zycia, kazdy jest indywidualista, kazdy posiada inna osobowosc, nie mozna… nie powinno sie oceniac innych tylko przez pryzmat wlasnej osoby, czy naprawde tak ciezko jest zrozumie, ze kazdy czlowiek to zagmatwany kawalek wszechswiata zbudowany z roznych upodoban, zmiksowanych, pokreconych, wlasnych i niepowtarzalnych ? Dlaczego ciagle wymaga sie zeby pod roznymi wzgledami, byc ta szarma masa, kopia, milionow innych kopii, ciagle z tymi samymi upodobaniami ? Czyz zycie nie bylo by piekniejsze gdyby pozwolono ludziom poszerzac swoje zainteresowania i nie meczyc ich pytaniem dlaczego, lub oskarzeniami, podwazajacymi z wyzszoscia ich decyzje ? Czy my nie potrafimy byc wolni i pozwolic byc wolnym innym ludziom ? Czy swiat nie bylby prostszy, jasniejszy, lepszy ?

ps. poniewaz ktos madry wzial laptopa a drugi madry ktos najglupszy amatorski film jaki widzialam w zyciu, czesc klasy zrobila sobie maraton filmow, glowna atrakcja wieczoru byl owy bulgarski poscig – jakbym rzucala tam kiedy cytatami niezozumialymi dla ludzi nie wtajemniczonych to sie prosze nie przejmowac :P („krztus sie zdrajco!” XD)
ps2. tekst obozu „ale o co Choo?” XD

I’m gonna organize some changes in my life
I’m gonna exorcise the demons of my past
I’m gonna take the car and hit the open road
I’m feeling ready to just open up and go

Zaczynamy o 7:00. Wracamy w piatek wieczorem. Mam nadzieje ze zadnych wpadek nie bedzie. Ja mam zamiar grzecznie ogladac zabytki Mlodej Polski, czytac Zbrodnie i Kare i rozmawiac tylko na ambitne tematy z moimi madrymi kolezankami i kolegami. Kilka eleganckich koszul, ladne spodnie, ladne buty. Krakowskie teatry czekaja ;D

Dupa. Nie śniło mi się nic ;) Telefon milczy. Nikt mnie nie kocha XD Z głośników na zmianę Bruce Dickinson i Red Hot Chili Peppers. Zakochałam się w tej koncertówce :) Dla zachęty Otherside i mój totalny #1 na dzisiaj czyli Brandy .Postanowiłam nie pisać ani słowa o studiach od tej pory. Nie pisać, nie mówić, myśleć tylko ewentualnie. A to dlatego, że po przestudiowaniu Rzeczpospolitej i propozycji Uniwersytetu Łódzkiego, coś mi ‚wpadło w oko’ i nie chcę krakać ;) Tylko trzeba zacząć się uczyć ;)
Jesień toalna już za oknem. Lubię jesień. Chyba nawet bardziej niz lato. Pamiętam, ze wieeeki temu w „Złotych Myślach” (XD) wszyscy wpisywali właśnie lato jako ulubioną porę, jesieni nikt, bo kojarzyła im się ze szkołą. A ja lubiłam i lubię do dzisiaj, te szare dni, ten wiatr, zapach deszczu i liści. Coś fantastycznego dla mnie. Lubię tą dekadencką porę roku, lubię ten depersyjny klimat, pory samobójców, z tym tylko wyjątkiem, że ja się w przeciwieństwie do nich zabijać nie chcę. Chcę ten jesienny świat oglądać. Zawsze byłam jakas dziwna, noo ;))

Sen

2 komentarzy

Uff nowy wygląd. Lżej, świeżej, zobaczymy jak długo wytrzymam ;) Wczoraj wróciłam strasznie późno do domu, tak późno, że jak położyłam się do łóżka nie miałam siły na nic, ani na czytanie Wesela, ani na słuchanie muzyki, na nic kompletnie. Położyłam głowę na poduszce i po prostu zasnęłam. I śniły mi się rzeczy dziwne. Bardzo dziwne. Byłam w New Yorkerze (dla niezorientowanych – kilka godzin wcześniej wydałam tam mnóstwo kasy) z głośników grali Spirale Ovale – Articolo – oczywiście nie skapnełam się ze to sen, tylko byłam baaardzo zdziwiona :] Spotkałam też Gośkę (z klasy) kupowała sobie buty, miała dziwnie wykrzywioną twarz i miałam wrażenie że się z kimś ze mnie naśmiewa… Później błąkałam się po tym New Yorkerze w poszukiwaniu.. stoiska z wodą mineralną – gdy je w końcu znalazłam (w New Yorkerze XD) spotkała mnie sytuacja podobna do przeżytej w pożywczym przed szkołą gilka godzin wcześniej… Dziwne te mózgi nasze, wcale nie chciałam wracać do tych sklepów pamięcia… Nie mogło mi się jakieś ciacho przyśnić ? Rządam w moich snach męskich ciasteczek a nie zakupy ! Zakupy mam live ;P Wcześniej – jak wracałam autobusem do domu, mijałam przystanek, na którym kilka tygodni temu przeżywałam lekką depresję ;) Przystanek na którym siedziałam wraz z pewnym starszym panem wczoraj stał opustoszały, zimny, nieczuły. „Zabawne” jest to, jak wielka wagę przywiązują ludzie do przedmiotów, do miejsc, do materialnych rzeczy. Małe dziecko kocha swoje pluszowe zabawki, lalki, starsi kochaja samochody, domy, mieszkania. Sadzimy, ze posiadanie owych jest szczytem marzeń… Chyba siebie nie doceniamy. To chyba jednak ludzie sa ważniejsi, nadają sens i wartość wszystkiemu co nas otacza. (tu zgubiłam wątek, weszła mama, straciłam watek bezpowrotnie… miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino sznur;)) Jutro dzień wyborów przede mną. Wybrać musze i ładnie zapisać nie tylko co i jak zdawać będę, ale tez jaki temat wybieram na ustny polski. Ide spać, może mnie coś mnie olsni. Dzisiaj w New Yorkerze nie byłam, także za ewentualny sen „w sklepie” z góry dziękuję. Wskazówki co do matury albo jakieś ciacho (można gdzieś zamawiać sny?)

Nie wiedziałam że tak będzie. Nibym mam mało lekcji, niby wszystko powinno być cacy, najstarsza w eLO i wogóle cud miód. A nie jestem cacy ani miód ani tym bardziej cud. Pozadawali nam tyle, właściwie nie, zadaja, w czasie teraźniejszym ze na nic. Słownie na NIC czasu nie mam. Dopadłam teraz do kompa na 15 minut słownie, zaraz spadam do dentysty (myślicie, ze mnie ochrzani za spóźnienie 2,5 tygodniowe ?) a później zakuwam historie i angielski. Czas dla siebie, dla kina, dla kompa i dla innych będę mieć w puiątek najwcześniej.

Cięzkie życie maturzysty :P Ciezkie tym bardziej ze dzisiaj studiowałam bardzo dokładnie kierunki na UŁ. Mam lekki problem bo nie dośc ze większośc z nich nastawiona jest na ludzi bologiczno-matematyczno-informatyczno-fizyczno (bla bla bla) to te na które mnie interesują stawiaja mi pytanie – zdawać i historię i wos czy tylko historię, a jak historię i wos to czy oba przedmioty rozszerzone i czy anglika rozszerzonego zdawać i ehh wogóle.. Masakra piłą mechaniczna… Kto sie na złe wychowanie ze mna wybierze w piatek ? Towarzystwa potrzebuję :>

A dziś Forza Italia ;D no i Polonia ;)

kozacka impreza była wczoraj. Jedna z lepszych w całym mouim życiu. Muzycznie świetnie – zaczęło się od Lady Pank, przeszło w uwielbianą ostatnio przez wszystkich Comę (co swoja drogą zaczyna być trochę irytujace – bo nie spotkałam jak na razie osoby z Łodzi, któraby Comy nie znała, nie słuchała, nie lubiła :/ Zaczyna się nazwa komercjalizować, przestaje być symbolem niejakiej alternatywy – wszyscy słuchają :/), później trochę polskiego hiphopu – na szczęście jedna piosenka tylko – h.w.d.p – więc można znieść :P Później znowu Coma przeplatana (tu już gorzej ociupinkę) Kornami, Systemami.. i tym podobnymi. Zasypiałam chyba przy najnowszej Metallice przeplatanej z Kornem właśnie – jako ze wszystkim udało się zasnąć – zasługujemy na medal, nieprawdaż ? rano obudziła nas ponownie Coma – kręciła się w kółko przez całe dwie godziny kiedy zmęczone towarzystwo poszło lulu :] A towarzystwo… Było o wiele większe niż planowano, bo gdy wyszlismy na tzw. spacer, spotkaliśmy druga grupkę (która właśnie Korna etc przyniosła) która zapytała się tylko o ogień, a później towarzyszyła nam juz do samego końca. Tak się nawiazuje znajomości! Impreza była w domu, w plenerze – nad zalewem – kozacko do kwadratu – otoczeni innymi grupkami, które zapewne świetowały weekend. Ambitne i mniej ambitne tematy, nieprzyzwoite dowcipy i wszystko inne co znajduje się na dobrych imprezach – było. Największe ciacho, które udało mi się wypatrzeć miało blond włosy do ramion, bródkę, ładne ciałko, 23 lata i jedną wadę – 24letnia żonę (która swoja droga wstawiła sie z lekka i sie z nim pokłóciła) Ponieważ 2 lata małżeństwa i 7 lat ze sobą respekt budzi – skończyło się tylko na wspólnych rozmowach. Najlepsi faceci są zawsze zajęci, no… :P
Plany na sobotę : – prysznic; – lekcje; – obiad; – mecze; – świetowanie weekendu :P

evviva la vita !

to nie Tetmajer.. To Articolo ;D

Komentarz w/g PWN. W/g słownika polsko-angielskiego komentarz = commentary ale również comment. W/g Oxfordu comment „opinion given briefly in speech or writing about an event, or in explanation or criticism of sth…”.
A jako, że ostatnio ze świecą można było takowych opinii szukać.. Wróc, nie ze świeca, bo „prawdziwe” komentarze były, natomiast na pewno nie w 100%, a ponieważ ja nie chce żeby pod notkami pod którymi ja się produkuje była lista obecności (mówiace niedwuznacznie” ja skomentowałem, chodź do mnie”) bo ja i tak na wszystkie blogi które mam w linkach wchodzę i czytam, naprwde jak ktos nie ma nic do powiedzenia na temat na ktory napisalam notke (ofc jesli jakis przewodni temat istnieje) nie musi na sile zaznaczac swojej obecnosc. Ja sie nie obraze :) Blog miał byc, sliczny i wygladać tak, nie będzie jednak. Konczenie go darowałam sobie jak sprawidziłam jak bedzie wygladać w rozdzielczości większej niz 800×600. Okropnie. Zostaje na czarno :P Nabrudziłam sobie przed blokiem, jedząc słonecznik w oknie.Jakaś baba w bloku na przeciwka stanęła na balkonie i zaczęła się na mnie patrzeć. Zamiast wyrzucać ziarenka, zaczęłam je wypluwać. Mówiłam, ze robie sie bezczelna. Na hustawkce przyszła mama z córeczka w różowej bluzce. Fajna. I córeczka i bluzka. Pozwoliła jej się huśtać 1,5 piosenki (wszystko jest względne) – ja bym pozwoliła dłużej. Trzeba by tylko miec komu pozwalać. Nie żeby mi się śpieszyło (nie zebym miała z kim) ale jak juz coś to ja chce chłopaka pierwszego. Chłopcy sa fajniejsi :P
Jako, ze pani dyrektor obwieściła dumnie, że rok szkolny 2004/05 uważa za rozpoczety,a ów rok jest dla mnie rokiem maturalnym notki pojawiać się będą rzadziej. W środku września mnie 2 tygodnie nie będzie („śladami Młodej Polski” + London town) Później będę, ale nad ksiażkami. Trzeba wiedziec kto gdzie kiedy z kim dlaczego i po co się bił na przestrzeni kilku tysięcy lat.
Jakaś jestem podirytowana od wczoraj. Byc moze dlatego, ze widziałam totalnych cymbałów w autobusie jak wracałam z „pożegnania lata”. Moze dlatego, ze pożegnanie lata zamiast w ogródkach pod parasolem z zimnym piwem w ręku spędziłam w Łodzi, łażąc w podejrzanie ciężkich :P glanach po najciemniejszych jej zaułkach do 21. Ale ja to sobie odbije :P A może po prostu dlatego, ze wolałam sie nudzić, czytać historie powszechną i uczyć sie włoskiego dla WŁASNEJ PRZYJEMNOŚĆI a nie dlatego, że musze. Moze dlatego, że okazało sie ze mam jednak 2 godziny niemieckiego a nie jedną, może dlatego, że jak na niektórych patrzę i słucham to mi się nóż w kieszeni otwiera – scyzoryk znaczy ;) A moze wszystkiego po trochu. Anyway – ostrożnie bo gryźć będę. Ale nie mocno ;))


  • RSS