unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

I walked a million more to find out what this shit means

Got stains on my t-shirt and I’m the biggest flirt
Right now I’m solo, but that will be changing eventually, oh
Got bruises on my heart and sometimes I get dark
If you want my auto, want my autobiography
Baby, just ask me

I z takim nastawieniem zegnam lato. Mam nadzieję, ze zegnam. Bo w ostatni dzien wakacji obudził mnie zimny, szary poranek. Typowo szkolny poranke, kiedy człowiek zrywa się z łóżka, wyciąga książki spod poduszki (nie żebym wierzyła, że mi coś do głowy wejdzie przez noc, ot, przyzwyczaiłam się juz), je śniadanie i jedzie do szkoły czekając któż go dzisiaj zapyta albo kto zrobi niezapowiedziana karkówkę. Tak kochani, wakacji koniec, do szkoły czaa. Ostatnia klasa. Ja naprawde nie wiem kiedy to zleciało, przeciez dopiero co byłam na rozpoczęciu pierwszej klasy, po czym jechałam na Pietrynę po glany,jeszcze niedawno myślałam, ze tych wszystkich mordek nie zapamiętam, a dziś co ? Nie czuje się ani starsza, ani mądrzejsza, ot, kolejny 31 sierpnia, kolejny schyłek lata, kolejny rok, który przezywam wraz ze światem. Tyle, ze świat ma czas, tysiace już sychyłków lata przeżywał, nie śpieszy mu się, mnie wprost przeciwnie. Człowiek całe zycie ma wrażenie że wszystko przed nim, patrząc na starsze osoby myśli :oni już tyle przeżyli” – gówno prawda, oni widzieli po prostu troszkę wiecej schyłków lata, ale pewnie wielu wydaje się że zamiast 40 minęły 2, a przez te dwa co, zmienili się tyle co ja. Nic. Teraz powinnam napisać coś w stylu carpe diem, że zaraz wezmę sie za rzeczy które odkładałam na później. Ale tak nie napisze. Bezczelna będe. Świat ma czas, świat sie wolno starzeje, to ja też, będę marnować czas i będę odkładac różne rzeczy na później, dlaczego ? Bo to mój czas i moje rzeczy. Nie muszę zrobić wszystkiego przecież. Ważne zebym robiła to na co mam ochotę, no nie ?

Like a hobo I was born to walk alone
’cos I know what it means
To walk along the lonely street of dreams

Miała być wizyta u dentysty. przełozona.
Miała być impreza całonocna. przełożona.
Miał być Londyn. przełożony.
Miała być wizyta Łukasza. przełożona.

Rozpoczęcie roku szkolnego pozostało nieprzełozone. Dlaczego na miłe rzeczy zawsze czeka się dłużej niz na te miłe mniej ? Co z tego, ze radośc jest potem większa ? Chyba wolę ilość miłych wydarzen niż ich jakość. Taka jestem,o. Do worka miłych wydarzeń zaliczam wszystko to co niemiłe nie jest. Np. to, ze wczoraj w New Yorkerze wybrałam sobie koszulkę za 29,90zł (przecena :P) a zapłaciłam za nią, z niewiadomych powodów 22,80 tylko. Miły jest też fakt posiadania programu takiego jak Windvd lub czytania sobie pana Browna. A jeszcze milszym wydarzeniem będzie, gdy się wzbogacę grającu u bukmacherów w STSie. Bo to, że od września mam zamiar zacząć wzbogacać się na piłce postanowiłam wczoraj. I będzie miło, o.

No i juz wróciłam, pierwsza rzecz po wpadnieciu do domu – łazienka, odkręcam korki – „nie ma wody!” to by mogło być istnie traumatyczne przeżycie, które mogłoby odbić sie na całym moim przyszłym życiu, gdyby nie jena genialna myśla „moze babcia zakręciłą wodę”. I tak, właśnie było, Wskoczyłam do wanny i pozwoliłam, żeby normalna woda z cenralnej Polski umyła moje ciało. W Krynicy, gdzie spędziłam tydzień woda była przeokropnie chlorowana, tak chlorowana, ze nie wypiłam ani jednej herbaty („przejażdzka” przez 5 dni na lodowatych wodach mineralnych odbiła się porannym bólem gardła), a mycie napawało mnie po prostu obrzydzeniem, gdyby nie największy naturalny Polski basen zarosłabym brudem całkowicie ;) Chociaz właściwie i tak się prawie w Robinsona zamieniłam bo ani razu tam nie czesałam włosów tzn. nie czesałam szczotką, ale chyba palce się nie liczą. Ale wróciłam już „do kraju”, wygladam jak człowiek i… jestem opalona ;))) Normalnie nawet na nogach to widac, z tyłu odcień białej mąki z przodu odcień białe mąki która spędziła 4 dni nad Bałtykiem :P Pieprzyć nogi, i tak zima idzie ;) Twarz mam za to sliczna :PPP Pobyt w Krynicy wygladał mniej więcej tak – od rana nad morze kapiel (ja Otylia, ja Otylia, medal, wzywam cie), opalanie się, po południu powrót do domku, oglądanie najsłabszego ogniwa, wypuszczenie się w miasto lub nad zalew, po czym znów nad morze po czym ogladanie olimpiady. No dzisiaj naturalnie było inaczej, morza nie było, a olimpiada, znaczy Robert był od rana. Az się łza w oku kręci, bo jak sie mozna cieszyć ze zwycięstwa Korzenia, skoro się wie ze nie będzie następnych ? Chlip Chlip zbiorowe ogłaszam. Wracajac jeszcze do Krynicy. Zamiast pocztówek zbierałam z mamą filmy na dvd. 7 ich uzbierałyśmy, i jest git, byłby jeszcze większy gdyby mnie tak bardzo nie nawalała głowa i gdybym nie musiała być jutro o 11 w Łodzi (mam kupić z Kaśka prezent na 18stke Marty), a no i nie musze dodawać ze byłby największy gdybym to ja spotkała w Krynicy Włochów a nie mój rodziciel, tak to jest gdy zamiast łazić na obiad do baru zostaje się na plaży i czyta o Peryklesach i tych innych :) Trudno, przeżyję, po 60tce byli ;p i pytali się gdzie jest PLAZA (przez „zet”).. ja spotykam tylko Niemców na swojej drodze.. Wszędzie ta nacja, w Krynicy, w Gdańsku, w realu we Włocławku.. pfff Swoja drogą podróż na linii Włocławek Zgierz była naprawdę nie do zniesienia, polska jedynka, europejska e75 a zakorkowana tak dramatycznie, że mogłaby robić za scenariusz niejednej greckiej tragedii. Przed Zgierzem masakra totalna. „Widzieć” swój blok za innymi blokami i nie móc do niego dojechać, rzecz straszna, zawróciliśmy i pojechaliśmy do innej, równoległej drogi, do niej na skróty, przez las, w lesie korki takie same jak na przesławnej jedynce, droga wąska, leśna, zachciało się skracać drogę dwum autobusom, nie wiem jak się minęły (tzn. wiem, nie mineły się na pewno, bo tam miejsca nie było) policja jechała na pomoc, nie pomogli, zakorkowali gardło bardziej, włoskie spaghetti ot co, w końcu nam sie udało wydostać, i co ? I ta równorzędna droga zakorkowana tak samo. Takich korków Zgierz nie widział… W każdym razie, mieszkam w najdalej wysuniętym na północ punkcie Zgierza,żeby dostać się do domu musiałam przejechać przez pól miasta i wyszło na to, ze wracałam nie znad morza tylko z Włoch, git by był gdyby nie fakt, ze to nad Bałtykiem się opalałam ;) Co do tematu- roodzinną kasę tyrzymałam ja. I rodzicie cięzki żywot mieli. Żadnych batoników, przegryzek,pierdółek, zadnego nic, bułki, woda, pasztet, dla nich obiad (żarłoki) w Gdańsku żadnych pamiętek-pierdółek, niech Niemcy wydają kase, ja zbieram na Włochy, na rok przyszły ;) Więc mama w drodze powrotnej (korzystajac z okazji, ze ja w uszach miałąm słuchawki) wymyśliła mi ksywkę skunksik – jej skrót myślowy od słowa sknerus, sknerusik. A więc witam, wróciłam, tutaj jak widać skąpić (czy raczej skunksić) słow nie będę ;)

Good bye

9 komentarzy

Od rana mam zabawę – gram w tenisa – osami. Małe mendy wlatują to ja je pocztówką (pozdrawiam ludzi z kasyna w Vegas.. swoja droga skąd u babci pocztówki z Włoch, Chin, Stanów i innych ?) za okno. Nie ma litości dla małych potworów. Nagrywam sobie muzykę na kasety, bo w poniedziałek wybywam nad nasze piękne morze. Nie będzie mnie do piątku (chcoć moze wrócimy dzień wcześniej, się zobaczy). Będę robiła nic. Szkoda, ze z rodzicami ;)) I mam nadzieję, ze upały skończyły sie juz definitywnie. Upały za granicą ? Jak najbardziej. W Polsce ? Nie znosze po prostu, taka jestem dziwna,o.
I przypomniałam juz sobie, dlaczego nie znosze również spędzać dnia na leżeniu na trawce tudzież piasku i opalaniu się. Moje ramiona cierpia wraz ze mna drugi juz dzień. Człowiek uczy się całe życie podobno… Tyle, ze ja o skutkach takiego leżenia wiedziałam już dawno temu, więc co ? Nauka mi nie wchodzi ? Wylatują mi z głowy prawdy życiowe ? Potrzebuję kogoś kto by się mną zaopiekował i nie dopuszczał mnie do robienia głupich rzeczy. Probkem wyłania sie kolejny, mam no po wujku, lubię czuć się wolna i boję się, że ktoś moze mnie ograniczyć w jakiś sposób. Błędne koło, głupie koło.. Ciekawe czy zdołam je kiedyś wyprostowac…
Mniejsza z tym, teraz korzystam z ostatnich dni wakacji. Swoja droga, zycie chyba jednak za szybko biegnie, nie sadzicie ?

Zeby wam nie było smutno, możecie sobie 3mp3 Articolo pościągać (już widze te tłumy XD)
La Finestra, Domani Smetto i l’Italiano Medio bo mi się nie chce ładowac nowych.. Byc może działają, głowy nie daję :P

Jestem w stanie ogólno pojętej błogości. sciągnęłam dwa całe albumy Articolo (chociaz jeden i tak miałam prawie cały w pojedyńczych mp3.. to teraz mam juz CAŁY :P) jeszcze jakieś 53 mp3 i będę mieć całą dyskografię :P Mała rzecz a cieszy, mp3 naturalnie, muzyki małą rzeczą nazwac bym się nie ośmieliła. Rozmawiałam dzisiaj ze szkolną koleżanką, dowiedziałam sie między innymi, ze faceci to świnie jednak (bo jak się mozna kochać w góralce a podrywac laskę z Łodzi w ramach „zastępstwa”, hę ?) i że moja jedna koleżanka ma zanik chrząstki w kolanie i lekarz zabronił jej uprawiać jakichkolwiek sportów, a i chodzenie kazał ograniczyć. życie sux czasami krótko mówiąc… Mama w ramach sprzątania mieszkania babci przyniosła dzisiaj kilka pocztówek (jedna z Chin… wiem jak się pisze wzgórze Wakakusa-yama chińskimi znaczkami, lol) ale dwie.. ahh dwie… jedna z Mediolanu z katedrą rzecz jasna, druga z Wenecji (z Mostem Westchnień i z gondolierem rzecz jasna :P) Pięęęękne. Idę się uczyć, tak, uczyć, epoki literackie sobie hobbistycznie przerabiam. Baroku, witaj, reszta jest milczeniem! Chociaż.. i tak pewien Włoch (na nich można zawsze liczyć) pobił wszystkich innych barokowych twórców.. Jak to leciało ..

„Na wszy we włosach swojej pani –
Przez miękką gęstwę włosów pozłacaną, patrz jak powabnie wędrują zwierzęta, i w różnej formie ich piękno pamiętaj, gdy ciągną słodycz z łona zrabowaną”

Lol, kto powiedział, ze powtórka do matury z języka polskiego, musi być nudna ? ;D

Blokoliada

4 komentarzy

Co sobie myśla ci z ESKK ? Że ja czekam miesiac żeby mi przysłali ćwiczenia sprawdzajace pierwszy okres nauki, które z palcem w .. tyłku zrobię w 1,5h i mam czekać kolejny miesiac na następne lekcje ? Marnotrastwo czasu, a ja pragnę wiedzy, wiedzy, wiedzy
Choc właściwie w tej chwili pragnę czegoś zimnego na głowe. A i niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego 4 godziny nad wodą w Polsce przy temperaturze około 30 stopni dały mi więcej (czytaj „opaliłam się” „” użyte dlatego, ze przy przeciętnym Polaku i tak wciaż wygladam jakby z młyna wyszła) od tygodnia we Włoszech przy średniej temperaturze 38 stopni ? Rodzice się nabjają, ze na moim miejscu nie chwaliliby się nikomu gdzie byli na wakacjach :P Whateva. Popływałam sobie wreszcie. O tu :

z03.jpg

Czyli w miejscu gdzie większośc mieszkańców Zgierza i Łodzi zbiera się w celu ochłody. Ja się minęłam z powołaniem powinnam zostać Otylia, znaczy pływaczka :P Swoją drogą, dzisiaj w tej wodzie to imię wydobywało się z ust wielu ludzi. Czytaj. Polacy mają nowa maskotkę. W sumie się nie dziwię. W tym kraju tak rzadko komuś coś dobrze wychodzi, tak rzadko znajdzie się ktoś z kogo rodacy mogliby być dumni, że jak już się raz na 5 lat ktoś taki pojawi wszyscy rzucają się na niego jak głodujący na kromkę chleba. Inna sprawa, ze ta miłość jest jedną z najbardziej nietrwałych i okrutnych jakie widziałam. Jak jest dobrze to wszyscy kochają, jak gorzej psioczą, jak źle nikt się nie przyznaje. Pozwolę sobie ponownie zacytować piosenkę która tak btw mi się nie podoba(bo jakieś missunderstood było ostatnio) – to my Polacy. Przykład miłości nieskończonej ? (crudeli show) I nikt mi nie powie, że się nie uśmiechnie jak słyszy tego faceta :> Miłoscia wykazali się tez wczorajsi wanda.. znaczy kibicie albo napisze hoolsi i wszyscy zrozumieją. Poczułam się jak po derby w Rzymie, otóż owi kibicie, którzy niewatpliwie uszczęśliwieni jakże dumnym wynikiem jaki osiągnęła wczoraj Polska reprezentacja piłki nożnej (az się boję pomyśleć co było w Poznaniu) powyzywali sie trochę na klatkach schodowych, na trasie osiedle – szpital ucierpiało trochę drzew trochę koszy na śmieci, mój tata dziś do garażu szedł zamiast po chodniku, po kamieniach i szkle. I wszystko pięknie, mógł się taki kibic poczuć okropnie, że jego rodacy dostali w dupę, ze az dania zagrzmiała, lub może taki kibic mieć ojca alkoholika w domu, moze nie mieć domu, moze być tworem polskich blokowisk przełomu XX/XXI moze nie widzieć dla siebie przyszłości w tym kraju, wszystko zrozumiem. Ale nie zrozumiem sensu istnienia bezmózgich osiłków, którzy nic nie potrafią robić tylko rozpieprzać wszystko wokół siebie, nie potrafie znieść człowieka który desperacją i złym systemem tłumaczy swój wandalizm, który nie widzi nic złego w wybijaniu szyb w samochodach innych (nie ważne, że ktoś mógł pracować zycie na to auto) wyrywaniu koszy na śmieci (przeciez to niczyje) lub dobijaniu się do klatek w blokach (bo jak to, ja nie spie, wiec jak spac moze ktos?) Nie chce zyc w kraju bezmozgich osilkow. Jestem taki cool. Co dzis rozwale.. Nie lepiej rzucac kula, albo plywac ? Moze bylibysmy dziś wyżej w olimpijskiej klasyfikacji medalowej i moze starsze panie i ludzie z dziecmi wychodzili by wieczorami na spacery, nie bojac sie o swoje zycie ?

PS. a może mnie denerwuje ze Heyah jest wszedzie.. wrrrr

1.

5 komentarzy

Prosze, ja tu chcę powrócić do blogowania, a po naciśnięciu na niebieski znaczek „e” pojawia mi się okienko, że połączenie nie moze być zrealizowane :P A więc po raz kolejny piszę notkę off line. (zobaczymy czy jutro odpali, czy będę musiała biegać do kafejki(dodane dziś-odpaliło, dziękujmy „kochanej” firmie Skomur)
Alez mi sie ten lay podoba! Nie, to, że nie skromna jestem, albo, że uważam, że szablon obecny to jakieś dzieło sztuki (dziełem sztuki jest moja nowa tapeta :P, też oczywiście w tych kolorach) po prostu kocham czerwień i szarości, kocham maksymalnie od jakiegoś czasu. Pamietam kilka lat temu, uwielbiałam niebieski (blu blu un cielo blu XD), teraz nie dość, że mi przeszło to nawet mnie czasami denerwuje. Czerwień z czymś szarym, to jest to! Mam masę czerwonych róż w pokoju, czarno-czerwony plecak, granatowo-czerwony piórnik, ciemno-czerwono na blogu, na pulpicie, mnóstwo takowych ubrań, ktoś się zna na kolorach i potrafi mi powiedzieć o czym to świadczy? Z góry dziękuję ;)
Otrzymałam esemesa z zaproszeniem na 18tke, do Głowna tym razem. W przyszlą sobotę, mam zamiar się wybrać, i mam nadzieję, ze moi rodzice nie postanowią być wtedy nad morzem (plan był: jedziemy w czwartek, plan zmieniał się od jedziemy chyba w czwartek, po jedziemy raczej w poniedziałek. Dorośli. Stęskniłam się za Bałtykiem, kocham to morze, tak po prostu, urzeka mnie, urzeka od 15 lat, bo 3 miałam, kiedy po raz pierwszy się nad nim znalazłam, a później jeździłam już prawie co roku. Nawet ‚Riviera Adriatica’ która uśmiecha się do mnie z pocztówki nie jest w stanie zastapić mi rodzimych plaż i morza. Co mozna, jak się dzisiaj okazało dość dobrze zastapić, to rzymska lasagna, zastąpiona przez zgierska mojej mamy, no, nie do końca zgierską, bo makaron produkcji włoskiej(a jak), ale efekt końcowy, trzeba przyznać, wyszedł wyśmienicie. Tata, który z początku nazwał to żarciem dla psa, zjadł najwięcej ;)
Dostałam sms o tresci : „cześć! Chcesz mnoze iśc jutro do solarium? Na osiedlu za 0.35! Tak przed poludniem? Co Ty na to? Po jednym razie przeciez Ci sie nic nie stanie!” Czyzbym była uważana za tchórza wśród moich towarzyszek? Czy to, ze solarium kojarzy m się ze starymi grubymi babami i farbowanymi blondynami w różowych sweterkach jest czymś złym? Okej, generalizuję, wiem. Ale sensu chodzenia na solarium nie widzę. Zeby co, żeby sąsiedzi mogli się zastanawiać, „prawdziwa czy nie prawdziwa, a jak prawdziwa, to gdzie ona była?” Eee to nie dla mnie. Jak się opalę na słońcu, fajne, ale żeby łazić po jakiś zamysiałych salonach kosmetycznych, gdzie za 0.35zł pani zafunduje mi kilka sekund odpoczynku w jakimś nienaturalnym pomieszczeniu? Serdecznie podziękuję.
***

urodziny.png

Uprzejmie informuję, że w archiwum jest już trzynaście linków, co oznacza nie mniej nie więcej tylko to, że 10 dni temu upłynął rok od napisania pierwszej notki pod tym adresem. (teraz jest pora na składanie życzeń i zdmuchniecie świeczki:))

Musiałam zmienić wygląd bloga. Elizabeth Hurley była zbyt ładna na moją strone ;) Potrzebuję czegoś zwykłego i prostego, i może zmobilizuję się aby pisać codziennie. Bo chciałabym, a poprzedni wygląd mnie odstraszał ;)Mądrzejsza notka będzie za kilka godzin, jak wrócę, bo dzięki rodzicom mam teraz bardzo urozmaicone zycie wakacyjne ;)

14:54 Życie znów jest piękne :D

wcześniej :

Image95.png

I Say Fuck You – You Will Never Know – What Is Turning In My Mind – Fuck You- So You Better Watch Out -

po raz pierwszy od czasu mojego powrotu wybyłam sama na poważnie z domu. Na poważnie, to znaczy w konkretnym celu, celu, którym dzisiaj był zakup tablicy korkowej (bo moja okazała się za ciasna, gdy chciałam poprzyczepiać pocztówki z Włoch i takie tam inne pierdoły). Zaopatrzyłam się w nowa, o satysfakcjujących mnie rozmiarach (50×80), dwie książki (o wzniosle brzmiących tytułach :”Paszport Maturzysty” historia i język polski) i długopisy dla mamy, opuściłam TESCO zeby wrócić tam po południu z mamą po czaderski plecak, który wypatrzyłam (ciekawe dlaczego zwrócił moją uwagę ? chyba nie przez to że jest czarno-czerwony :P) i moze jeszcze coś.. jak dobrze pójdzie ;)
Jak wracałam do domu, z prawie metrową tablicą pod pachą, tramwajem, akurat na mojej szybie musiała usiąść jakaś zmutowana osa. Zmutowana bo jakiś gigantycznych rozmiarów, Anglicy dostali pozwolenie na babranie się z człowiekiem, a polscy genetycy jak widac zadawalają się owadami.. w każdym razie, o mało co mi ta tablica nie upadła, złapał mi ją jakiś miły pan i wszystko byłoby okej gdyby nie pewien specyficzny zapach. Zapach ów zresztą ‚powiewał’ mi również z tyłu. Po raz kolejny notka zahacza o ulubiony napój % Polaków. Nienawidze ludzi cuchnących wódą. Naprawdę, mogę znieśc wiele (mam wysoki próg bólu podobno, nie ;) ale zapachu pijanego faceta, pijanego dzięki czystej znieśc nie mogę, zbiera mi się na wymioty i już. A propos jeszcze, jak stałam na przystanku, tyle ze w stronę ‚do’ sklepu na przystanek przyczłapało dwóch mężczyzn (i jesli Włosi krzyczą to ci panowi sie po prostu darli). Oboje w stanie wskazującym na spożycie… Jeden, trochę bardziej agresywny, w każdym razie groxniejszy, wyobraził sobie, że przejeżdzający autobus o mało co nie potrącił gołębia, a następnie przez 5 minut krzyczał
- zabić człowieka, to jeszcze.. ale gołębia ?!
- co ty pieprzysz ?
- no co, źle mówię ?
- źle
- to zabić gołębia, niz człowieka, odwrotnie mam mówić ?
- zamknij się
- bo jak ci zajebe…

(…)
- jesteśmy bezdomni..
- to gdzie jedziemy ? Stryków, Łódź ?
- e tam, Do Warszawy ! Mamy kase, jesteśmy bezdomni, jesteśmy wolni

„(…) Teraz też jest wojna kto kombinuje ten żyje
Taniej kupie drożej sprzedam to wódki się też napije
No bo chlejemy za trzech, przecież wypić to nie grzech
Wóda jest, piwo Lech, małe, mocne ,polskie też
Duży blef, mocny łeb trzeba trzymać się
Wzmacniana herbatka za zdrowie dziadka
I zdrowie naszych polskich, pięknych kobiet
Zdrowie nasze, Wasze (…)”

I moja misja przekonywania wszystkich do Articolo (nie pamiętam co dawałam w przed ostatniej notce, w każdym razie dziś Domani Smetto )


  • RSS