Wpadłam w okres nic nie robienia i mam zamiar (zamiar na razie) z tym przestać. Zaczęłam przepisywać zeszyt do łaciny, tzn własciwie zakladam swój pierwszy i przepisuję zeszyt Kaśki. Bo wczoraj byliśmy na zakupach. Miałam pojechać do galerii i kupić sobie słownik. Dzięki mamie wylądowałam z polsko-włoskim, zamiast włosko-polskim. Z tłumaczenia tekstów nici, az do soboty w każdym razie :> No a później pojechaliśmy do Tesco i wpadliśmy w manię wrzucania do koszyka wszystkiego po kolei. Mam odjazdowe zeszyty herlitza i 4/6 Historii Powszechenj PWNu, brakuje mi już tylko częsci 4 i 6 :) Później włączyłam sobie otoczenie sieciowe które nagle zaczęło być dostępne (ha, przynajmniej jedna rzecz działająca w moim komputerze ;) Posciągałam sobie setki mp3, Shreka2 ale mi cholera nie chodzi nie wiem why :< Następnie miałam 10 minut wzruszenia po obejrzeniu tego filmiku. Ściągam też drugi. Ale ściągam go już 2,5h i mam dopiero 23%,ale co tam będzie… Z tego co zdołałam odczytać to ho ho ;) Gina jest happy i wogóle. A teraz usypia oglądając Dzikie Żądze. Wiem, że jedynym sposobem na przebudzenie sie będzie zrobienie porządków w moim pokoju. I chyba zacznę od zaraz bo w takim chlewie żyć się dłużej nie da :>