Wiem już jakiego męża powinnam szukać w przyszłości. Dentystę. Oni mnie po prostu uwielbiają. I nie żartuję w tym momencie. Mówiłam kilka dni temu, że boli mnie ząb. Po raz pierwszy od LAT. Dzisiaj w nocy było małe apogeum, nie spałam do 5 i myslałam że zwariuje we własnym łóżku. Mama po pracy wstapiła do swojej lekarki ale ona powiedziała, ze właśnie zamyka, bo jedzie na urlop i dała jej numer do swojego kolegi po fachu, mama od razu tam pojechała i zapytała się czy mogę dziś przyjść. Powiedziała mi, ze taki no w jej wieku facet, ani przyjemny, ani nie przyjemny. Wchodzę do gabinetu, siadam na fotelu i mówię, że gdzies na górze po prawej stronie mnie bolało bla bla bla, nie umiałam dokładnie pokazac gdzie, facet 3 minuty ogladał te moje zęby z miną „ona sobie chyba ze mnie robi jaja”. Okazało się (jak powiedział i jak to mówi mi każdy stomatolog u którego przez przypadek bym się nie pojawiła) że moje zeby sa wprost idealne, tylko, coś zaczęło się robić pod jakąś starą plombą z dzieciństwa jeszcze (bo tak to, w życiu nie musiałam chodzić do dentysty). Zaczął mi coś tam grzebać w tym zębie, zapytał czy boli na to ja, ze „trochę”, po czym znowu czymś tam podłubał i powiedział, ze „ohh takie śliczne zeby i takie nieszczęście się z tym jednym stało.. trzeba będzie czyścić kanałowo” jak już mówiłam o zebach wiem tyle co nic (moja wiedza jest taka : mam ileś tam w tzw. jamie ustnej i mam je myc raz dziennie rano (bo ja RAZ dziennie zeby myję… Dwa razy dziennie i jakoś mega dokładnie to jest dla mnie tak nienaturalne, że aż nie mam słów zeby to wyrazić :>), żebym miała ładny i świeży oddech), powiedziałam więc, że okej niech pan robi co chce, znowu coś tam mi podłubał, pytajac się cały czas czy mnie boli. Następnie, kiedy mogłam już zamknąc usta i rozmawiać powiedział mi z TAKIMI oczami, że właśnie zrobił mi najboleśniejszy zabieg w całej stomatologii a ja powiedziałam, ze boli mnie tylko trochę, i ze mam niewiarygodnie wysoki próg bólu i że jeszcze nikt przy takim badaniu mu sie tak nie zachowywał, aż się głupio poczułam, bo facet naprawdę minę miał taką jakby ktoś go wkręcał (MTV Punk’d – Mamy Cię !), potem jeszcze zapytałam się go, czy to, że bolał mnie też na dole to to było promieniowanie od tego z plombą i czy mógłby mi jeszcze obejrzec te na dole „ależ oczywiście, ze mogę, ale 90% stanowi zawsze promieniowanie.. Taaak tu nic nie ma.. No piekne, piekne zęby, trzeba tylko trochę kamień usunąć i tu wyszyścić… bla bla bla” powiedział, żebym przyszła do niego 18 sierpnia na 17:00, wychodziłam z gabinetu dłużej niz siedziałam na fotelu, bo zapytał mi się dwa razy czy pamiętam kiedy mam przyjść, czy wiem co robić w razie gdyby mi to co mam teraz w zębie wypadło i kiedy już powiedziałam „do widzenia” powiedział, że da mi jednak swój numer (nawet na komórkę dostałam :>) i zapisał jeszcze raz datę następnego spotkania i tak się żegnał chyba z 5 minut ;) Lol, już się nie mogę doczekać tej wizyty. Ja nie wiem why ludzie tak się dentystów boją ? Było strasznie fajnie, a ten ‚ból’ na fotelu nie może się równać z horrorem jaki przeżyłam dziś w nocy o moich co miesięcznych horrorach nie wspominajac… Ahhh no ale tekst, że mam wysoki próg bólu mi się podobał… Jestem silna la la la… Niech żyją dentyści-faceci :)))

PS. co do poprzedniej notki. Może ja jestem głupia ale dla mnie PICAWKA nie kojarzy się z PIZZĄ w żaden sposób… Whateva