Agrrr jak ja nie lubię jak nie przychodza mejle na które czekam. Czekam na dwa w tej chwili, jeden w sprawie bluzki, drugi w sprawie płyt. Zasada, dajcie mi kasę, a ja ja wydam cały czas działa. Tyle tylko, że nikt mi kasy nie dał, a to co mam na koncie musi mi starczyć na to co zamawiam przez ta maszynkę zwaną komputerem + jakieś spodnie. Ponieważ nie wiem ile mam na koncie, żyje z mottem ‚nie wierz w cuda, polegaj na nich!’. W pieprzonym Londynie ciagle pada i sobie na wimbledon popatrzeć nie mogę, finał Portugalia-Grecja, co się dzieje z dzisiejszym światem ?
Let’s do it in a men’s room, it’s more romantic ! Whatever ;)