unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

The end

4 komentarzy

Nie będę miała siły i chęci do blogowania przez jakiś czas. (Zresztą nie wiem, nic w tej chwili nie wiem) Tzw. sprawy rodzinne. I nie chcę żadnych komentarzy, uśmiechać też się nie chcę. Nic nie chcę, tylko trochę spokoju

Po prostu nie podoba mi się czasem to jak to życie jest skonstruowane, nie mogę zrozumieć też różnych reakcji, głownie swoich. Znowu kogoś straciłam. Źle mi jest
Smutno i źle

No i 1/3 próbnych matur za mną. Jesli tak ma wyglądać prawdziwa matura z polaka to ja dziękuję. Nienawidzę ‚czytania ze zrozumieniem’ tzn jeszcze pytania w stylu czy wypowiedź autora w danym akapicie ma charakter refleksyjny, perswazyjny etc mogę znieść bo trzeba pomyślec trochę, ale reszta pytań typu wypisz jakieś cechy kiedy w tekście podane są te cechy w taki sposob „…Kolejną cechą jest to bla bla bla…” i cała zabawa polega na tym, kto zna wystarczająco dużo synonimów… W wypracowanku wzięłam się za wielką improwyzację, bo nie chciało mi się czytać dwóch podanych fragmentów Nad Niemnem (w końcu to próbna nie :>) I nie wiem czy nie pododawałam za dużo innych utworów… Pieprzyć ;) Tylko niepotrzebnie wczoraj sobie przypominałam rożne głupoty trzeba było się historii pouczyć… W każdym razie polski za mną. Później na polskim (lekcji) przekonaliśmy się już całkiem, całkiem, że ubiegłoroczne miłe i kumpelskie zachowanie naszej wychowawczyni było tylko robieniem dobrego wrazenia w pierwszej klasie. Od początku tej, przestała być taka miła a ostatnio wręcz okropna się zrobiła… Ostatnio jak paru osobom wręczała zagrożenia doszła do wniosku, że skoro jesteśmy w liceum ogólnokształcącym i że powinniśmy umiec wszystko, a przedmioty ścisłe po prostu sobie olaliśmy (tia…) Ale dzisiaj to przeszła samą siebie. Jacuś, który do tej pory miał włosy do ramion, zrobił sobie jeżyka, tylko z tyłu zostawił „kitkę” z dreadów, wygląda super, ale nasza pani zamiast powiedzieć tylko, że jej się nie podoba, wygłosiła kilkuminutową dyskusję, całkowicie taktu pozbawioną, że w jego przypadku trzeba o trzeciej płci mówić, i że myślała że on jest mądrym chlopakiem. Fajnie to wszystko wyglądało biorąc pod uwagę to, ze godzinę wcześniej pisaliśmy próbną maturę, gdzie tekst na czytanie ze zrozumieniem dotyczył tolerancji… Ale widocznie pani uznała, że Jacek ogolił sobie rozum razem z włosami… Szkoda, szkoda, bo myślałam, że kto jak kto ale ona ma więcej taktu, tolerancji i wogóle inne podejście do życia… Hmm ostatnio coś pisalam o tym, że czasem wydaje się nam że coś lub kogoś znamy bardzo dobrze….

Anyway – raczej jadę do Włoch :> Raczej jadę sama, zaproponowałam Alinie, chciała, ale telefon milczy, czyli raczej tylko sobie gadała. Ale mama i bez tego przyjęła pozycję „raczej na tak”. Otoż powiedziałam jej (heh Kaśka w sobotę powiedziała, że jak ja zaczynam kombinować to zawsze się wszyscy zgadzają na to co chcę ;p) że i tak po studiach czy kiedyś pojadę do Włoch (jak np. ci z Europy da się lubić) i chyba lepiej jak się wcześniej zacznę uczyć samodzielności niż potem zostanę wrzucona na głębokie wody, bez przygotowania żadnego, po za tym mama mi od dziecka mówiła, że trzeba zawsze liczyć tylko na siebie, bo w przeszłosci nie będę zawsze miała jakiejś pomocnej reki, bo każdy tak naprawdę mysli o sonie – po takiej mowie, mama się uciszyła no a jutro będzie dzwonić do Itaki :D Teraz tylko się modlić żeby oni nie robili problemów bo jestem „małoletnia” – w katalogu niby jest, ze dla takich jak ja potrzebna zgoda opiekuna, ale lepiej dmuchać na zimne :>

Informacje duszpasterskie : Nikki > paczka w drodze :), Soul : bo się chyba nie rozumiemy skarbie – jak mam komentować skoro nie mam dostępu ? :) Ja bym poprosila mejla (milla86@interia.pl :)) Pszczola > na Twojego bloga to ja juz wogole dostac sie nie moge wpisuje haslo wciskam okej i dupa… :(

ps. cholera jutro chemię zaliczam :< trzymac kciuki !

najpierw historyk, geograficzka a teraz fizyczka, zwrócili nam uwagę, że posługujemy się sloganami. Poprawnymi, aczkolwiek odbiegajacymi daleko od mertium sprawy. Lejemy wodę mówiąc krótko. Mówimy duzo, a ilość przekazywanej treści jest odwrotnie proporcjonalna. Fajnie że nam na coś takiego zwracaja uwagę. Tylko czy to jest do końca nasza wina ? Żyjemy w świecie w którym slogany, lanie wody ect to rzecz naturalna, niezbędna czasem by przeżyć by się w jakiś sposób wybić (mówię o pracy, nie o szkole) i czasem oewne zachowania wypływają z nas samych bez naszej wiedzy. Owszem, czasem z niewiedzy. Bo łatwiej powiedzieć że coś miało wpływ na rozwój gospodarki Francji czy Angli niż wyjaśniać po kolei co i dlaczego. Nie zrzucam winy na system. Tak najprościej, ale nie zmienia to faktu, że to zjawisko z którym zetknął się każdy, bo jest obecne wszedzie.

Dzisiejszy dzień spędziłam głównie na chodzeniu o Pietrynie (ojjj dostanie nam się za te godziny nieusprawiedliwione, dostanie się nam…) Chociaż w sumie dziś nie było mnie tylko na wspólnym angielskim :> Poszłam do Almatura zapytać się o wycieczke – nie chcę obozu na którym wiara będzie skąpić 36 euro żeby dostać się do Rzymu, bo wyda 12 na park rozrywki… Nie chcę. Chcę zwiedzić Włochy… Niestety, w Almaturze na każdy termin każdej wycieczki było 5-7 osób, nie mogę sobie pozwolić na możliwość odwołania imprezy ;) Ładnie się uśmiechnęłam i poszłam dalej. Dalej to samo, tyle, ze facet nawet nie był mi w stanie powiedzieć ile w tym momencie jest osób. Poszłam więc do wielkiego biura podróży na końcu ulicy – a tam katalogi Almatura, Itaki, Orbisu etc, usiadłam sobie na czerwonej sofie i czekałam. Potem ładnie poprosiłam o katalog z wycieczkami do Włoch i popadłam w stan euforii w którym jestem do tej pory. Nie dośc że na pewno wycieczka będzie bo juz jest prawie że full osób i to jest kwestia tego czy jeden autokar czy dwa, to po drugie, taniej niż w Almaturze, po trzecie większy wybór – nastawiłam się na Klasyczne Włochy (do Mediolanu nie chcę bo tam się ‚jeździ’ tylko po północy a ja chcę poludnie, południe, południe) a jak uda się tanio naprawić samochód w sobotę, to może jakby ktoś sypnął kasą pojechałabym na wycieczkę ‚Bella Italia’ dłuższą od ‚Klasycznych Włoch’ o całe 5 dni… No ale to jakby się jakiś big cud wydarzył. Mi wystarczy to co jest. Tylko żebym sobie po apenińskim bucie pojeżdzić mogła (bo wylegiwac sie na plaży i grać w siatkówkę to ja mogę sobie gdzieś w Kołobrzegu i okolicach :>) Nooo niech już mama z pracy wróci :D

A jeśli chodzi o przemyślenia któryych brak było w tamtej notce – tak jak jechałam autobusem popatrzyłam sobie na moje miasteczko i doszłam do wniosku, że gdybym zostawiała ślad swoich stop wszedzie gdzie je postawiłam, to nawet w tym moim małym miasteczku byłoby miliony centymetrów kwadratowych miejsc w których mnie ‚nie było’… Czasem wydaje się nam że coś już na wskroś znamy…

ps.soul > milla86@interia.pl > hasłooo :]

EDIT :
ojojojoj no i mama wróciła z pracy i była awantua… nie, zaraz, wymiana zdań. Skończyło się na tym, że skoro Rzym od 753r.p.n.e. stoi to i w przyszłym roku stać będzie, bo wcześniej ja chyba swojej ‚italki’ nie zobacze. Otóż mama uznała, że jej latorośl bedzie tam sama pośród jakiś rodzin, że nikt się nią nie zajmie jak będzie chora a stary erotoman zgwałci w pokoju hotelowym. I że jak kogoś sobie znajdę do w drogę a jak nie to mogę jechać z tata albo z babcią. Gdyby nie dwa obozy które przeżylam w Niemczach i Austrii, szczegónie w tej drugiej, przyznałabym już rację. Ale ja już byłam praktycznie pozostawiona sama sobie za granicą, wiem co trzeba znieść jak się źle czuje a nikt o tobie nie pamięta, wiem i problemu nie widzę. Oni widzą. A ja nie widzę w siebie piszącej smsy w stylu „hej, co tam? masz wolne 1320zł? Jak tak to jedz ze mną do Włoch! Na obóz? Nie,zwiedzanie. Co dzień inne miasto, taka dłuższa wycieczka klasowa, tyle że nie z dziećmi” Wszyscy się zgodzą. Jeszcze wypłacic całą kasę JUŻ. A na obóz nie pojadę, ja nie jestem jak opolscy maturzyści. Mówię, wylegiwać mogę się nad Bałtykiem… Ehh trupiarnia :/


  • RSS