Dzisiaj dzień o wiele lepszy nastrojowo… Choć rozpoczętny niezbyt, niezbyt. Później wy[prawa do Aleksandrowa (Alexcity – LOL – tak mówił o swoim mieście kuzyn sąsiadki z parteru – przetańczyłam z nim kioedyś całą noc na imieninach koleżanki ;) Zobaczyliśmy tam nasz przyszły samochód – rodzina nazywa go Janick na cześć gitarzysty Maiden a to dlatego, ze nazyqa się Getz (kojarzy im się z Gersem…) Następnie wyprawa do Łodzi od Itaki gdzie od razu mama wyjęła karte i opłaciła mój wyjazd (jade, jadę, jadę do Włoch !) Później do galerii Łódzkiej (znowu się musiałam nasłuchać, jak bardzo moi rodziciele nienawidzą tego miejsca) Tam zakupilam 3 rzeczy (a miałam tylko pooglądać :>) Dwie ksiązki do historii (by najlepsi polscy historycy) bo zrobili promocję po 30zł za miękkie okładki (dla mnie nawet lepiej bo nie lubię twardych..) kupiłam sobie Starożytność i lata od rewolucji francuskiej do wojny Niemiecko Francuskiej w 1870 – rodzicom się spodobały i mama powiedziała, że do końca wakacji pozostałe 4 częsci znajdą się u mnie na półce. A przed 17 lipca dostanę aparat cyfrowy… cud miód… Ale najwazniejszym dzisiejszym prezentem był/jest przewodnik po Włoszech ten wydany przez Wiedzę i Zycie. Oglądałam go sobie po Empikach od ponad roku (bo on 109zł kosztuje…) A mama dzisiaj powiedziała, że to prezent od taty na 18, aparat będzie od niej. Super. A ten przewodnik to jest cudo… I obrazy na dwie strony, dajci mi kolorowe ksero i już mam okładki na zeszyty na przyszły rok szkolny… Ja już naprawdę nic więcej nie potrzebuje…. La vita e bella. Dzisiaj bez żadnych watpliwości.