Dzisiaj emocje związane z meczem były prawie takie same jak zwykle co łikend kiedy się śledzi serie a… Ale i tak jutro pójdę w koszulce Italii do szkoły… Swoją drogą, dzisiaj (jestem prawie pewna) na dworcu byli Włosi… Jak szłam do kasy zobaczyłam 3 chłopaków, jeden w niebieskiej koszulce Italii, a pozostali dwaj no, postawiłabym stówę, że coś po włosku do siebie mówili (nie wiem na pewno bo był straszny tłok na Kaliskiej dzisiaj). W każdym razie gdy podszedł do nich czwarty z biletami, a ja podchodziłam do kasy i wyjmując portfel na nich spojrzałam to jeden pokazał na mnie ( a raczej na moją koszulkę) palcem.. Niestety, jak kupiłam bilet to rozmyli się gdzieś w tłumie… Szkoda ;)
Dzień ‚ostatnich’ dzisiaj był, ostatnie PO (ogladalismy bajki Disneya – Kaczor Donald rulez!), ostatnia chemia(jakis wzor napisala na tablicy, nie wiem co to bylo, nie musze juz wiedziec… i juz nigdy nie bede musiala jakis pieprzonych rownan roziwazywac.. yeah), jutro nie będzie ostatniej fizyki (yupi, mamy zamiast tego dwie historie.. super super super…) Mam z zachowania wzorowe, chociaż wczoraj za 3 (nie wiem jakim cudem, powinnam mieć o wiele, wiele, wiele więcej) godziny nieusprawiedliwione miałam dobre, dziś nasza wychowawczyni zmieniła zdanie.. W sumie ocena z zachowania mi dynda zwisa i powiewa… ale miło, że przynajmniej tak, pokazała, że o wycieczce już zapomniała, lol (ja wam kiedyś o niej, w końcu opowiem, obiecuję). W każdym razie w szkole jest po prostu super… Ostatni tydzień, tygodniem najlepszym, i w sumie prawie wszyscy chodzą… Ja mówię, jakby tak zawsze szkoła wygladała to bym nawet wakacji mieć nie potrzebowała :> Po za tym zostałam pochwalona (pierwszy raz od ho ho) od swoich rodzicieli, za to, że dość dobrze mi się w tym LO powodzi, i gdyby nie Skandynawowie to ten dzień byłby naprawdę udany…

Idę spać ;) A notki o niczym całkiem fajnie się pisze… Mój blog w końcu nie ? Moge sobie czasem o totalnych głupotach popisać :)