Tak wszyscy gimazjaliści piszą o zakończeniu szkoły że mnie wzięło na rozmyślania dotyczące mojego LO… Mojej klasy właściwie. Przede wszystkim zawdzięczam tym 20 miesiacom w 26 to, że nauczyłam się szanować odmienność, nie wstydzić się jej i wogóle podchodzić trochę inaczej do życia. To nie tak, ze tam niektórzy są ekscentryczni „na siłę” wszyscy są soba i się tego nie wstydza i nie wyśmiewaja się z innych. Jestem w tym świecie na codzień i czasem gdy spotykam się ze swoimi byłymi kleżankami z gimnazjum odczuwam tę róznice. One cały czas są takie same, zamykają się za barierą pozorów, a o rzeczach które lubią, a które nie są „trendy” w chwili obecnej, lub nie mają jeszcze kogoś kto by je lubił, nie mówią, chowają te swoje uczucia, poglady gdzieś głęboko, ba, patrzą dośc krzywo na tych którzy się nie wstydzą. Nie chcę tego robić, ale nie mogę się powstrzymac, kiedy się spotykamy nie mogę się oprzeć spojrzeniu na niektóre ich słowa z jakąs pobłażliwością, trochę jak matka na małe dzieci. Może jestem zła, wredna i wogole ale…. nie chodzi mi o jakieś wywyższanie się, nie uważam sie za lepszą od nich czy cos… Po prostu szkoda mi ich pod tym względem, że nie potrafią przeciwstawić się temu powszechnemu pędowi i ida za stadem… Ale z drugiej strony, jesteśmy tacy na jakich pozwala nam być środowisko… Ja mam szkolę, która akurat pod tym względem nie ogranicza nikogo a uczniowie to jedna wielka grupa różnych osobowości… Ale moze gdybym trafiła jednoego ze zgierskich liceów byłabym wciąz taka sama, bo nie wiedziałabym, że jest cała rzesza ludzi którzy nie boją sie byc w 100% sobą… Jedno co mi się nasuwa na usta (palce..) gimnazjaliści – dobrze wybierzcie szkołe ;)

a teraz małe przedstawienie layoutu :
klawiatura – zdecydowanie nie moja (moja jest zwyczajnie biała ;)
legitymacja szkolna – tez nie moja, ale zdjęcia na szczęście nie widać ;)
słownik polsko-włoski – zdecydowanie mój – mam identyczny na półce
to samo z paragrafem i czerwona azalią – szukałam takich samych okładek, żeby było „moje” Paragraf to od 6 miesięcy moja książka #1 a Czerwoną Azalię przeczytałam niedawno i jeszcze nie zdążyła mi wywietrzec z głowy ;)
dalej Dance of Death – czyli”najnowsza” płyta Iron Maiden
siemens mt50 też mój (aczkolwiek odliczam do grudnia i się go pozbywam :D) i nawet sieć taka sama :]
no i Dwie Wieże – rozszerzona wersja – też „moje”
- taki mały maleńki kawałek mojego świata, żeby było wiadome z kim ma się tutaj do czynienia.. i moze żeby pisać (mi) było przyjemniej ;)