Okropnie jest, okropnie… jutro musze napisać chemię jak jej nie zaliczę na 3 lub 4 to mam 2 na koniec.. słownie dwa pięknie, cudnie po prostu… Teksańska piła mechaniczna i wszelkie inne mozliwe horrory… A tak chce mi się to pisać ze hej… Najgorzej że ja myslałam ze to umiem… Wyszła laska, wiele więcej się nie dowiedziałam, no ale zobaczymy… jakby ktoś miał wolne ręce na pierwszej lekcji to ja bym była dźwięczna za trzymanie kcuików :)
To raz, a dwa, że ja chyba jakimś ogniwem zapalnym jestem :] Na plus natomiast mogę zaliczyć sobie to, ze wyrosłam z rzucania mięchem w ludzi…. Dwa sześc dziękuję – nauczyłeś mnie jak podchodzić z rezerwą do pewnych zachowań ludzkich. Tylko powiedzcie mi jedno, czy to przez internet można naprawdę kogoś poznać ? I nie chodzi mi o ta emocjonalną stronę – bo w tym aspekcie myślę że tak… Ale tą bardziej ludzką… Czy mam napisać całą swoją biografię, każdą gazetę jaką mam w domu, każdy zespół i piosenkę która na mnie jakoś działa ? Wszystkie mało znaczące fascynacje, które ogarnęły mnie przez stykanie się z różnymi środowiskami ? Nie. Nie mam ochoty. Piszę jak jest teraz, przeszłość zostawiam dla siebie… I nie rozumiem jak ludzie po kilku zdaniach potrafią ocenić moje postępowania i zachowania. Ja nie oceniam, wymagam tego samego. Nie otrzymuję, trudno, idę dalej.
Mam dolinę przez tą chemię… Jeszcze poczta polska znów dała mi się we znaki…(Nikkuś, jutro :*) Niech ktoś powie, że będzie dobrze :/ Pewnie żołądek od gardła nie odejdzie ale może na sercu się trochę lżej zrobi ;)