Po wczorajszym treningu (opowiem kiedy indziej) od rana moje łydki odmawiały posłuszeństwa, a schodzenie po schodach było drogą przez mękę. Dzisiaj mieliśmy tylko 4 lekcje (dziekujemy pani matematyczce za klasówkę) a później poszliśmy na wystawę Beksińskiego. Nie wiemy dlaczego ale w tym łódzkim pałacyku nie zrobiła ona na nas praktycznie żadnego wrażenia. Może dlatego, że było strasznie tłoczno (międzynarodowy łódzki uniwersytet też się tam dziś musiał wybrać, więc wszdzie było słychać angielski a po bokach grupki rozmawiajace po rosyjsku i niemiecku), może dlatego że o tej wystawie wiedzą wszyscy – nie odkryliśmy jej sami tak jak w Sanoku, nie było wszystkich obrazów stamtąd, było kilka starych + „nowe”. Te „nowe” to jakieś porażki, takie niewiadomo-co, a te które tak ogromnie nas zszokowały na wycieczce tutaj nie zrobiły żadnego wrazenia. No może poza dwoma. Może wina miejsca ? No w każdym razie później wybrałam się do kina na Sekretne Okno (normalnie trafiłam w premierę nawet o tym nie wiedząc). Miałam iść na cokolwiek, a, że na ten film czekało się najkrócej… Depp Deppem, jak wino i jak popcorn, czym starszy tym lepszy i jak się raz zobaczy to można przestać, natomiast sam film, do „głownej sceny” oglądałam sobie spokojnie (ignorując śmiejące się kilkunastolatki) ale potem (tzn po owej scenie która wszystko wyjaśnia) doszłam do wniosku ze już to gdzieś widziałam. A po wyjściu z kina nawet doszłam gdzie i kiedy. W tym samym kinie, kilka miesiecy temu, film nazywał się Tożsamość i głowny problem był mniej więcej taki sam, tylko, że sceneria brzydsza (no akor też :P), o wiele ciemniej i o wiele więcej krwi. No ale nie żałuję, że to zobaczyłam.. Z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że film nie jest zły (no bo co dobre to nie złe ;) a drugi… to jakaś siła wyższa kazała mi tam chyba iść. Biorę ulotkę z programem na najbliższy tydzień, tak sobie oglądam, oglądam… Powrót (Wozwraszczenie) – pokaz poprzedzony prelekcją z cyklu klubu ciekawego filmu. Tylko w poniedziałek i tylko o 19:00. Jutro dzwonię i rezerwuję bilety :) A teraz to idę wskoczyć w wannę, bo wczoraj idioci odłączyli mi wodę (znaczy no nie tylko mi… awaria jakaś była) i nawet nie chce mi się opisywać jak się musiałam napracować, zeby moje włosy wygladały dzisiaj w miarę normalnie.

* Tytuł dotyczy Sekretnego okna (żeby nie było, że mam jakieś tajemnicze… sekretne – lepsze słowo – sekretne myśli o kukurydzy :)
** Ciekawostka z cyklu mój komputer jest głupi. Do nikogo nie dochodzą moje e-maile (yupi :l) i nawet nie wiem czy wszystkie do mnie dochodza.. Czekam od dwóch dni na mejla z allegro na potwierdzenie zakończenia licytacji i nic… A zawsze dostawało się od razu… Ojj interio, interio…