Temat to fakt. Lecimy z notką.
Dlaczego nasze mózgi zapamiętują tylko miejsca ? Dlaczego z czasem zapominamy twarze ludzi których spotykamy ? Nie podoba mi się fakt, że pamiętam w którym miejscu stała ławka przy górnej stacji kolejki górskiej na górze w Alpach na którj mieszkałam w wakacje a nie pamiętam twarzy biletera u którego codziennie kupowałam bilety na zjazd. Dlaczego z czasem zapominamy wyraz twarzy osób, które były nam bliskie i odeszły ? A jeśli nie zapominamy to chociaż postacie te stają się tak jak rysunek w photoshopie po użyciu efektu blur ? Czy nasze mózgi uważają, ze rzeczy materialne sa bardziej istotne i warte zapamiętania niż twarze ludzi ? Denerwuje mnie kiedy na filmach widzimy jak bohaterowie wspominając, odtwarzają całe wydarzenia, całe dialogi i najdrobniejsze szczegóły, podczas gdy naprawdę przypomnieć sobie można jedynie sam fakt że wydarzenie to nastąpiło, jakie osóby brały w nim udział i do czego w nim doszło. A przecież nasza pamięć moze sprawić że kolor nieba, trawy, ulicy zmieni się i już nie będzie taki jak był. Przecież nie możemy usłyszeć głosu, odtworzyć dokładnie tego co zostało powiedziane, przynajmniej ja nie mogę. Nie potrafię usłyszeć czyiś słów w swojej głowie raz jeszcze, widzę te słowa, widzę ich sens ale w mojej głowie to mój głos je wypowiada nie ich autor. A gromadząc przez te marne 18 lat obrazy które chciałabym zachować nie potrafię ich odtworzyć tak jakbym chciała. Widzę; „In my mind’s eyes”; przed oczyma duszy mojej, ale nie widzę tak wyraźnie, tak dokładnie jakbym chciała. Ten obraz mimo że jest, jest gdzieś daleko i ja nie potrafię do niego sięgnąć.
Nie podoba mi się to wszystko dlatego, że kiedyś, jak juz nie będzie nic, jak zdam sobie sprawę, że nie jest ważne gdzie się mieszka, jak się mieszka, co się robi, czy do czego się dąży, kiedy znajdę się jak Faust w punkcie w którym zdam sobie sprawę, że obojętnie czego bym się nie dowiedziała, jakiej wiedzy bym nie posiadła, kogo bym nie spotkała i tak pozostane maluczka, jak będę miała te swoje ostatnie 5 minut podczas których nie ważna będzie żadna materialna część zycia tylko wyciszenie i wspominanie tego co minęło, ja nie będę miała co, bo żadne wspomnienie nie odda do końca tego co czułam w danej chwili. I to jest przykre. Przykre bo mimo wszystko, mimo tak genialnego podobno ludzkiego mózgu, mimo pamięci powoli zdaję sobie sprawę z tego, ze to co było minęło, minęło nieodwracalnie, druga taka chwila nie zdarzy się, nie można sobie jej nawet do końca przypomnieć ? I że co ? że ta cała notka prowdzi jak wszystko ad fontes ? Carpe diem bejbe i nie ogladaj się wstecz ? Ale przecież to wspomnienia wywierają wpływ na to jacy jesteśmy. Dlaczego nie mamy do nich pełnego dostepu ? Dlaczego ktoś inny ma hasło i nie pozwala mi poczuć jeszcze raz wiatru na twarzy wiejącego na tym alpejskim szczycie ?