unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Pasja

7 komentarzy

Czyli film na który i tak większość ludzi się wybierze.
Film po którego obejrzeniu, mam coraz mniej szacunku do amerykanów i coraz mniej rozumiem ten naród.
I jeśli ktoś mi powie, że ten film jest za bardzo krwawy lub drastyczny lub wzbudza nastroje antysemickie, to ja pomyśle o tym kimś, że jest naprawdę płytki.
Nie, nie płakałam ani podczas, ani po wyjściu z kina. Tyle, że po pożegnaniu się ze znajomymi, kiedy musiałam sama dojść na przystanek, czułam, że obijam się, lub zaraz się obije o mijających mnie ludzi i „dlaczego oni tak sobie chodzą tymi ulicami jakby nic się nie stało, samolubni, ślepi, zbyt zajęci sobą…”

Pozycja obowiązkowa. Brawa dla Mela.

Zaczęło się od tego, z nienacka postanowiłam iśc z tatą rano do garażu, a nie spokojnie czekać aż po mnie przyjedzie. W szkole, okazało się, że studia w Mediolanie na uniwerku Bocconi, owszem są, ale tylko ekonomiczne. Świetnie. Później okazało się, że nie dam rady przepisać 2stron A4 z pracą domową z niemieckiego. Skończyło się więc na siedzeniu w szatni z koleżanką. następnie, żeby być jeszcze bardziej bezczelnym, poszłam na przerwie z tąże koleżanką i z uśmiechem na ustach powiedziałam, że pociąg NAM się spóźnił. A pani z uśmiechem na ustach pokiwała głową i zapytała „a to ty nie nasza łódźka dziewczynka ?”. Wróg stał się moim przyjacielem, czy to jakieś podchody na mnie ? Później okazało się, że jest chora i dlatego dość dziwnie (przyjemnie) się zachowuje. Następnie zostałam posądzona o pedofilię niejako, gdyż kolega z pierwszej klasy wparował na długiej przerwie do sali od angielskiego i wręczył mi różę. Zajebioza. Później okazało się, ze jutro i pojutrze są próbne matury i mamy po 3 lekcje. W środę idziemy na 2 lekcję, bo fizyczka wciąż chora. Czyli ni w chuja, znowu nie napiszę tej fizyki. Naprawdę no, to jest już chamstwo ! Pozatym pozmieniali nam ten 3 godzinny plan tak, ze jutro jest pierwsza historia, która będzie w sali od polskiego, czyli, że będę siedzieć 30cm przed cuchnącymi ustami Sierściucha. Super, ekstra, r e w e l a c j a. Następnie zamiast kulturalnie wrócić z tata samochodem do domu po 5 lekcjach, wybrałam się na zakupy. I co ? Pizdy musiały mi od czwartku w Coloseum wykupić WSZYSTKIE koszulki włoskiej reprezentacji.. Zostały tylko z Brazylią. Z Italią były tylko jakieś obleśne bluzy. New Yorker też mnie zawiódł, nastawili się na niemieckie miasta (nigdy w życiu) i jakieś ‚bejsbolowe-nie-wiadomo-co’. W Pimke jak zwykle, oczojebne róże i tandetne paseczki. Podziękuję. Dalej; biuro podróży musiało umieścić Włochy w takim miejscu na wystawie okiennej, że zeby coś przeczytać musiałam cierpliwie znieść padające na moją głowę krople z dachu. Wcale nie ponizajace. Wcale. Z ganalnerii wyszłam zdegustowana okropnościa wystawionych tam toreb. A miałam sobie coś upolować no… W tramwaju starszy pan zapomniał, że płci pieknej należy się pierwszeństwo, a przynajmniej 8 marca. Wchodząc wepchnął się pierwszy. Gdy zobaczyłam, że wysiada na moim przystanku, wepchnęłam się przed niego. Niech stary dziad ma. Później czekałam godzinę na dworcu, a później wracałam z tak rozmownym kolegom, że znam wszystkie zaspy śniegu leżące na linii Łódź Kaliska – Zgierz Północ. W środę chcemy ładnie uciec z klasą i iść do kina na Pasję.
A, i zapoewniam was, ze można się ślinić przez 2,5 h sciągając najnowszy teledysk Iron Maiden i tym samym ściagać piosenki włoskich piosenkarzy, którzy moają z rockiem wspólnego tyle co ja z zakonnicą. Tak kurwde. I jakby Britney śpiewała po włosku to też bym jej słuchała (umcy umcy umcy :]) tak jestem zdesperowana – ale ekonomii nie mam zamiaru się uczyć. A tak wogóle to dzień był fajny.
Kurwa

PS. Nikki – poszukam w czeluściach mojego kompa tej różowej wersji i zobaczymy :]

Oooo właśnie mejla mi dostarczono. Noo dzięki bardzo. No i kto nosi moje ulubione spodnie ?? Identyczne. Bezczelność.
Ajjj w cholerę z tym wszystkim. Idę sobie odreagować szukając fotek z wczorajszego meczu…

Jeśli ktoś byłby łaskawy i oświeciłby mnie co to za akcja z tą czerwoną łapą, która widzę wszędzie na mieście i wszędzie w necie to byłabym wdzieczna. Bo nie jestem w temacie zupełnie.
Okropny tydzień skończył się bardzo przyjemnie. Po raz pierwszy na godzinie wychowawczej nie było polskiego tylko godzina wychowawcza właśnie. Oglądaliśmy studniówkę (śmiesznie wyginających się ludzi, pieprząca te same nudne frazesy co roku dyrektorkę i żarcie przewinęliśmy) skupiliśmy się na kabarecie szkolnym. Ale jaja :] Nie obejrzeliśmy do końca, przerwał nam dzwonek wszem i wobec obwieszczający weekend, ale i tak wszyscy poczuliśmy, że jako humaniści musimy wymyśleć coś równie dobrego (lepszego, lol) od tegorocznego kabaretu :) Swoja frogą, zupełnie nie mogę uwierzyć, ani wyobrazić sobie, ze za rok o tej porze będę po studniówce, po tym kabarecie, przed maturą, przed opuszczeniem murów 26LO… Jak tu szłam rok temu to wydawało mi się, ze przede mną 3 katastroficznie długie lata. I co ? Jestem już za półmetkiem i nadal nie mogę wyobrazić sobie co mogę robić po liceum, co chciałabym robic. I paradoksalnie nie mogę wyobrazić sobie, że za rok przyjdzie mi pożegnać się z klasą „a”…
Lubicie różowy ? Ja raczej nie cierpię. Ale właśnie różowy będzie mój nowy layout. Taki kobiiiiiecy. Bo ja… nie wiem ale czuję jakąś przemianę, nie zewnętrzną… Coś w środku karze mi zacząć lubić różowy*, zreszta moim koleżankom z klasy chyba też. I co ? Fakt że wiosna idzie ? Czy fakt, ta osiemnasta ?

*przenośnia – dla tych, którzy chyba moich notek nie rozumieją… ;>

( the shadow of the giant )
K. jedzie jutro na międzynarodowe targi edukacyjne do stolicy. Wagary w Warszawie krótko mówiąc. Po raz pierwszy będę mieć pożytek z czyiś wagarów. Jutro o 15:45 będzie prezentowana włoska szkoła wyższa (coś na B.. nie pamiętam dokładnie). Nie dość, ze we Włoszech, to jeszcze w … Mediolanie. Zbyt piękne, zbyt piękne :)
Jestem wyczerpana totalnie. Umiem wszystkie zasrane państwa świata i ich stolice (oczywiście nasza geografica potrafiła nami zakręcić tak, ze wyszło, że umiemy połowę… No ale przynajmniej mam wewnętrzną świadomość tego, że mimo wszystko, wszystko to wiem), zamiast jeszcze powtarzać je sobie wczoraj wieczorem, uczyłam sie fizyki. A fizyczka co ? Rozchorowała się. Zapewne na złość mojej skromnej osobie. Po raz pierwszy gdy wszystko umiałam, nie mogłam tego napisać. Za tydzień zapewne wszystko pozapominam :/
Po za tym mam coraz bliższe spotkania pierwszoklasowego stopnia z kolegą. Nie, nie to, że o rok młodszy to…. Zresztą pewnie znowu ja źle odbieram sygnały wysyłane przez innych ;)
A z polskiego, jako jedna z nielicznych wybrałam trochę dłuższy niż 7 wersów, wiersz Słowackiego (ta baba, choćby nie wiem jak kochana, mogłaby sobie darować te recytacje…), który zgodnie z wolą polonistki, miał coś dla nas znaczyć, który miał być wybrany po przemyśleniu a nie na chybił trafił z jakiejś ksiązki, nad którym trzeba pomyśleć. Hmmm poniewaz dzięki niemu jestem szczęśliwą posiadaczką swojej czwartej piątki w tym semestrze, postanowiłam, dać mu trochę miejsca (w tym miejscu ;)) (ok, muszę się przyznać, to tytuł zwrócił moją uwagę [ciekawe dlaczego:P] )
Rzym

Nagle mię trącił – płacz na pustym błoniu:
„Rzymie! nie jesteś ty już dawnym Rzymem”.
Tak śpiewał pasterz trzód, siedząc na koniu.

Przede mną mroczne błękitnawym dymem
Sznury pałaców pod Apeninami,
Nad niemi kościół ten, co jest olbrzymem.

Za mną był morski brzeg, i nad falami
Okrętów tłum, jako łabędzie stado,
Które ogarnął sen pod ruinami.

I zdjął mię wielki płacz, gdy tą gromadą
Poranny zachwiał wiatr i pędził dalej
Jakby girlandę dusz w błękitność bladą.

I zdjął mię wielki strach, gdy poznikali
Ci aniołowie fal – a ja zostałem
W pustyni sam – z Rzymem, co już się wali.

I nigdy w życiu takich łez nie lałem
Jak wtenczas – gdy mnie spytało w pustyni
Słońce, szydzący bóg – czy Rzym widziałem?

[1836]

A na wagary to ja idę jutro tak jak K. tyle, że kulturalniej :) Z jednej lekcji i ze zwolnieniem od rodzicielki (nad tym zwolnieniem to trzeba będzie pomyśleć..) Hmmm moze się wreszcie do kina wybiorę… A nie, muszę iśc poszukać pewnych włoskojęzycznych płyt w empiku :)


  • RSS