Wybrałam się z mamą i babcią do Tesco. Oczywiście zapomniałam, że nienawidzę hipermarketów (dajcie mi Galerię, albo Piotrkowską, a nie to..) no i zaczęła mnie makabrycznie boleć głowa. Na pocieszenie wyszłam z Przekrojem (Najsztub rulez), portfelem, płytą Zalewskiego i mapą Włoch ( z tą mapą to mnie w jajo – łagodniejsza wersja od „w chuja” – zrobili, bo po dwóch stronach ją dali) Pieprzyć. I tak sobie na ścianie powieszę.Jutro idę do kina. Pojutrze sprzątam w moim zasyfiałym pokoju i odwiedzam babcię (muszę sobie przypomnieć jak ona wygląda) Na wtorek mam zamiar mieć plany towarzyskie, w środę i czwartek naukowe. Zobaczymy ile z tego uda mi się zrealizować.
1)Tydzień, mimo obaw był dośc udany
2)Łowiczanka nie zaprosiła mnie na swoją 18stkę. Normalnie podetnę sobie żyły.
Ja nie wiem, dlaczego mam tak, ze niektorych osób po prostu nie lubię, nie znoszę, nie cierpię, a Łowiczanka już totalnie mnie irytuje. Najgorzej jest gdy osoba której ja nie lubię, mnie lubi, w tym przypadku na szczęście tak nie jest. Tolerujemy się, chociaz czasem mam wrazenie że świat byłby piękniejszy bez niej. Czy ja jestem wredna ?