Cytując Siarę z Kiler-ów 2-óch – Aneks do poprzedniej notki : Dlaczego jak wejde na tą strone i powiedzmy przeczytam komentarze i wrócę na główna to widzę „krzaczki”?

I ogólnie to kurwa fajnie jest. Czy Sz.P mój komputer musi zaliczać wszystkie wiruski jakie zobaczy ? Proszę o Nortona od 3 tygodni. Ale nie. Bo to kurde ogromny problem skoczyć samochodem, gdy się będzie wracało z pracy do kolegi. No wręcz olbrzmi problem. Ale dobrze. Nikt nie musi się mną zajmować. Ja mogę sobie odpalać 3 razy kompa zanim zacznie działać. Mogę sobie znosić jego humory kiedy będzie mu się chciało otwierać przeglądarkę w tempie żłówia na emeryturze, żeby za 10 minut śmigać jak młodociany orzełek. Mogę wszystko. Naprawdę. I mogę też ściągać uszkodzone mp3 Imeshem. Naprawdę. Zajebiście miłe uczucie. Jak ściągam piosenki na których zalezy mi średnio, albo ściągam, zeby poszpanować długościa playlisty w winampie to się ściąga ładnie wszystko. Jak naprawdę chcę jakiś utwór to jest tak jak w tej chwili. 3 mp3 mam na kompie już. Wszystkie o kant dupy pociąć można.

Ehh jestem zła. Mam jutro klasówkę z angielskiego. I wszyscy od soboty w opisach mają, ze się uczą, klasa kujonów. Później polski. Ale tym już się chwaliłam. Stanąć przed 36 gębami i mówić z uśmiechem o romantycznym krajobrazie i Mickiewiczu przez 7 minut. A to, że mam (jak 98% mojej klasy) logoreę (kto jest mądry i łacińskie logorea mi na polski biernik przerzuci ? Bo jestem w kropce. Czy tez w trzykropku, jak ostatnio pewien gość stwierdził w Najsłabszym Ogniwie) Słowotok w każdym razie. I za cholerę nie zdążę w 7 minut… A no i na koniec ( a właściwie na początek dnia) Niemiecki. Oczywiście moja kochana grupa miała 4,5 dnia na poinformowanie mnie o spiczu z Salzburga (takie miasto w Austrii :P) Ale po co się męczyć ? Można powiedzieć w sobotę wieczorem na gadugadu. Jeszcze ze zdziwieniem,”a tak Ciebie nie było.”. Zajebiście. Zajebiście. Pojechać pod publiczkę i powiedzieć, ze tam byłam w wakacje ? Pojechać. Pojade. Niech żyje wazelina.