unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Pokazałam się światu dzisiaj. Nic się nie zmienił. Chłopak w brudnej kurtce siedział na śniegu, trzymając w ręku coś przypominającego papierosa. Kolejny ideał z twarzą jakby zdjętą z „mojego ‚Corniego’” z czarnymi włosami, tylko, że ciut za ramiona, z naszywką Iron Maiden i tysiącem innych, których nie dostrzegłam na plecaku, nie wsiadł do mojego autobusu. A w nim na szybie z wyjściem ewakuacyjnym śliczny napis NOTAUSSTIEG. Ślicznie. Mamy amerykańskie święto w sobotę i niemieckie napisy w autobusach. Zostało w tym kraju coś polskiego ? …wojownicy. Łatwo grac Herkulesa, kiedy jest się synem boga. Trudniej, kiedy jest się samym w małym mieszkanku, zdanym tylko na siebie. Trudniej, kiedy nogi, wraz z wiekiem, odmiawiają posłuszeństwa i kiedy wyzwaniem na miarę zabicia hydry lernejskiej wydaje się przejście przez ulicę. Spotkałam dzisiaj jedną wojowniczkę. Spędziłam z nią jakieś 5 do 6 zmian świateł. Tyle zajęło nam przejście dwóch ulic na skrzyżowaniu.
¯ Linkin Park – Crawling

Śniły się wam kiedyś trumny ze zwłokami ? A co jeśli okazało się, że kazdy uczeń z waszej klasy ma „własną” trumnę ze swoim własnym..”trupkiem” w środku ? I co by oznaczało, gdyby dwie niezidentyfikowane postacie wyjęły ” waszego trupka ” i się nad nim znęcały, do tego stopnia, ze zamiast białego koloru, zrobiłby się on fioletowy i zaczął wić się po waszym mieszkaniu ?
A co byście zrobili, gdyby okazało się, że pracujecie, tak jak wasza mama w banku, tylko, że w tym banku, nie zajmuje się gotówką, tylko pisaniem artykułów. Co jeśli te artykuły miałby być pisanie do gazety To&Owo, i nie miałyby być o programach telewizyjnych, tylko o nowej dyscypilnie sportu, połaczeniu skoków narciarskich z sankami ? Czy po przebudzeniu, pamiętając każdy szczegół tych dwóch snów, moglibyście patrzeć na siebie, normalnie ? Bo o ile pisanie do gazety w banku, wyobrazić sobie mogę, to trzymanie w trumnie „zwierzątka” które wyglada jak grubszy, biały Gollum za cholerę nie rozumiem.

Czas.

10 komentarzy

Ja naprawde nie mam na nic czasu. Mam ferie, żadnych obowiązków, 24-godzinny dzień i wszystko czego mi potrzeba. A mimo to dzień wydaje się za krótki, minuty… nie godziny, godziny uciekają jedna po drugiej i zanim się obejrzałam minęła prawie połowa moich ferii. W poniedziałek wystraszyłam moich rodziców, którzy myśleli, że brałam wraz ze znajomymi czynny ucział w wypadku tramwajowym w Łodzi. A ja sobie siedziałam w kinie i oglądałam mury Minas Tirith o tamtej porze. I chociaż wczasie oglądania filmu najbardziej oczekiwane nie są 3 smsy od rodzicielki, to jednak miło jest poczuć, ze ktoś się o ciebie martwi. Pochmurny, zimny, deszczowy poniedziałek minął tak szybko, ze gdyby nie bilet z kina nie zauważyłabym zapewne że wogóle istniał. We wtorek wyprawa do sklepy po rozszerzone dvd z Dwiema Wieżami i znowu dzień prysnął. Środy nie pamiętam wogóle, wczoraj byłam po coś u babci, dzisiaj też już prawie minęło, a jutro jadę na jakiegoś grilla (ktoś z was słyszał o grillu w lutym ?) do wujka. Będziemy my, babcia, wujek i jego dziewczyna (jak to brzmi…) Do drugiej w nocy spędzam czas na czytanie książek (jakiejś obsesji dostałam, pochłaniam ostatnio jedną za drugą, wczoraj Pornografię czytać zaczęłam..). Cierpię na brak czasu. Od dwóch dni odkładam telefon do Kaśki, nie chcę dowiadywać się co się działo w szkole przez ostatnie dwa tygodnie (podobno bardzo niewiele, swoja droga, bo więkoszść była chora) nie chcę wiedzieć jakie klasówki mnie czekają za 9 dni. Wybiłam się z rytmu, całkowicie. I w sumie… dobrze mi z tym. Tzn. byłoby dobrze, gdyby nie świadomość, ze już za tydzie… nie, always look on the bride side of life, jak to Eric Idle ładnie śpiewa, dopiero za tydzień szkoła.
¯ soundtrack z Powrotu Króla (over and over again)

Tydzień. Tyle wytrzymać mogę. No i jestem znowu. Ze startą piętą, ze związanymi włosami. Czyli nienaturalnie. Ale jestem. Czytam Podanie o miłość Grocholi; „ludzie sa dobrzy, tylko czasem im coś się myli”. Być może, być może… Ale tu się nic nie pomyliło. Jestem.


  • RSS