[nowej notki szybko nie będzie gdyż przyszły tydzień zapowiada się gorzej od dzisiejszej klasówki z historii. Korzystajac z okazji chciałabym podziękować swojej Głupocie, Roztargnieniu, Chwilowemu Zaćmieniu i temu, ze znowu mam niepowtarzalna szansę dostać 3 ze sprawdzianu za coś za co powinnam dostać 5. Ba, za coś co wiem, tylko jakoś nie mogę napisać tego na kartce. A szczególne podziękowania skierujmy w stronę wszelakich drzewek genealogicznych i króla Jana II Kazimierza Wazy. To tyle. Zapomnijmy o historii i o XVII wieku. Jutro idę się bawić :) ]

Zostaliśmy dzisiaj jako klasa pochwaleni. Wczoraj na tego Fausta poszliśmy. Oprócz 3 klas z naszej szkoły był jeszcze jakiś elektryk i jeszcze jakies LO. Nasza klasa dostała miejsca po bokach, w lozach. Przedstawienie grą aktorska nie powalało, trzymaniem się zbytnio treści też, aczkolwiek było dość dobrze zrobione i został podjęty jakiś trud, zeby zrobić coś więcej, a nie odbębnić spektakl, zarobić pieniądze i iśc do domu. Inna sprawa to publiczność. Moze ktoś mi powiedzieć po co świnie i prosięta przychodzą do teatru ? Pewne szkoły, widząc jaką młodzież mają, powinny darować teatrom – ostojom jakiejś jeszcze sztuki na tym świecie takiego oblęzenia szarańczy. Znoszone podkoszulki mozna jeszcze jakoś darować (ktoś moze być biedny, nie mieć dużo ciuchów whatever) ale zachowanie tych ludzi było na poziomie przedszkolnym a wszyscy mieli 17-18 wiosen podobno… Faust położył w jednej scenie głowę na kolanach przyjaciela, bo szukał pomocy. Taaak, głowa na kolanach faceta – cóż to moze znaczyć? „YeAh FaUsT RoBi LoDa FaCeToWi” Żenujace. Tak samo jak gwizdy kiedy weszła pewna skąpo ubrana pani na scene. A jedna z najsmutniejszych i najbardziej symbolicznych scen kiedy człowiek proszący o pomoc wchodzi na scenę z koniem powinna wywoływać salwy śmiechu na sali… albo owacje.. czy raczej w języku tamtych państwa „klaszcenie ręcami” kiedy robi się ciemno – ktoś pomylił teatr z kinem… Tak prymitywnej bandy nie widzieliśmy dawno. jakaś laska, która żarła przez cały spektakl paluszki (szeleszcząc niemiłosiernie) i trzymając nogi na fotelu mojej wychowawczyni też niezła była.. Pyrka dzisiaj nam opowiadała, ze myślała sobie wtedy, ze ona też była młoda, ze musi być cierpliwa, ze pamięta jak kiedyś w szkole na apelu na cześć zmarłego woźnego została wyprowadzona przez dyrektora z koleżanką z sali bo się smiały, ze młodość ma swoje prawa etc. ale w końcu nie wytrzymała. I powiedziała jeszcze że jak spojrzała na tą dziewuchę to jej głupota aż biła po oczach. I ze ona pewnie taka głupia pozostanie i w przyszłości będzie znała drogę tylko do lodówki i telewizora…
ja naprawdę nie rozumiem, czy 3/4 tego społeczeństwa musi mieć rozum bezmózgich yeti ? Dla których najwazniejsza jest wypasiona komóra, kasa itp ? Którym ludzie z telewizji wmawiają wszystko co chcą. Którzy jedyne co czytają to reklamy w gazetach i program telewizyjny ? Rośnie nam pokolenie bezuczuciowych, bezrozumnych, skomercjalizowanych, tępych idiotów.
Zaczynam się naprawdę bać o ten świat…