unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Po za tym ze moj komputer chodzi jak mucha w smole. Bez obrazy dla much wszelakich i do tego chyba znowu cos sie wiatraczek poluzowal bo warczy niemilosiernie i po za tym ze mam makabrycznie duzo do nauczenia sie przez najblizsze dwa dni to wszystko swietnie.
zakuc > zdać > zapomniec ( > zalac*). *dla niektórych. A ochoty nie mam zadnej. Po prostu zero chęci. Pogoda nie wiadomo jaka, 4 ksiazki w tym dwie lektury czekaja az sie za nie laskawie wezme. A ja nic. A ja robie porzadek w kasetach vhs, robie wszystko tylko nie to co wiem ze powinnam. Uparta czy glupia ? Bez checi po prostu.
Spend your days full of emptiness…
tak to leciało. Zabawne ze notki w tym tonie pojawiaja sie u mnie co jakis czas. Takie „bla bla bla nie mam na nic sily, nic mi sie nie chce, apatia, apatia, apatia”. To jest normalne ze mnie tak co dwa, trzy miesiace nachodzi ? Czy ja mam problem jakis ? Ja chyba za duzo mysle czasami. Mysle nie o tym co trzeba.
dobrze więc :
Jestem uczennica, policja mysli, wielki brat, rok 1984*, uczyc sie, pracowac i myslec dla ministerstwa. Jak robot.

To ja juz chyba wole miec swoja apatie.

*dlaczego ta ksiazka przestala byc lektura ?? taaak zostawmy pana tadeusza, wywalmy wszystkie dobre ksiazki z kanonu lektur…

jesli komus powyzsza notka wydaje sie bez sensu zadnego. przepraszam, ale przepraszac za nia zamiaru nie mam ;)

When superstars and cannonballs are running through your head
And television freak show cops and robbers everywhere
Subway makes me nervous, people pushing me too far
I’ve got to break away

empi jak zwykle mnie rozbroił. Właściwie to to gadu-gadu (+ kiczowatość miesiaca która mnie dzisiaj prześladuje czyli teledysk Kate Ryan do Only if I) skojarzyło mi się z pewnym fragmentem rozmowy na osiemnatsce. Otóż, ktoś zarzucił tam, że ludzie starają się na siłę być lepszym od zwierząt i że 3/4 rzeczy które wymyśleliśmy są zbędne. Że zwierzęta nie wymyślają tysiąca konkursów na najlepszy ryk, najładniejszy ogon etc, ani też nie zabijają dla własnej przyjemności. Powiedzmy, ze na parę wątków tej rozmowy należy patrzec z przymrużeniem oka, a raczej przez pryzmat kilku piw, to, chociaz za powrotem do jaskiń absolutnie nie jestem, trzeba przyznać, że ludzie coraz częściej starają się zmienić ten świat w tykającą, metalową, japońską zabawkę… Nie jestem pewna czy mam ochotę życ w takim sztucznym świecie.
Z drugiej strony – Mam inny wybór ?

Tak moznaby było opisać nastrój mój i Kaśki po opuszczeniu murów szkoły. Powód ? Historia. Taaak jak przypuszczałam – 3. I to jaka trója… 2 punkty do 4 zabrakło. W tym o jeden za mało policzył mi Sierściuch, nawet nie zgłosiłam tego. Drugi punkt miałabym gdybym napisała pełną datę 1656, a nie 165 – oczywiście o roku sto sześcdziesiątym piątym nie myślałam, chciałam napisać tą ostatnią 6 na końcu ale zapomniałam. Czyli, ze 4 uciekła mi z mojej własnej winy, super, teraz żeby mieć (MUSZĘ MIEĆ) 4 na koniec z następnej klasówki musze dostać 4 albo 5 (haha) super cholera :/
Notka niżej nalezy do mojej koleżanki z klasy. Kto będzie chciał – skomentuje – po prostu chciałam o niej napisac, bo prezent walentynkowy który dzisiaj oglądałam, maksymalnie mnie rozbroił. A więc istnieją jeszcze faceci przez naprawdę ogromne „F”… (tylko, dlaczego oni się przede mną kryją ? =])
Dzisiaj ostatki – jak zwykle około 1/3 klasy się przebrała, pozostała, wraz ze mna, olala sprawę. Pierwszkolasiści (ehh z cięzkim sercem :/) przyznaję byli najlepsi – rozbili namiot na parterze, leżaki, przynieśli gitarę, śpiewali i grali cały dzien, nie będąc na zadnej z lekcji… Nie przebrani nie mieli wejścia w tym roku na aulę – dziękujemy pani dyrektor. Wczoraj kolezaneczki wymyśliły że się za wróżki przebierzemy (genialne :/) Chłopcy się wyłamali of course. Paweł jako robotnik w jakimś niebieskim kombinezonie a Szymon i Mati za dresów. Nie dość, ze wygladali jak debile to też się tak zachowywali… A ja z Pati rozmawiałam na PO o tym, ze niby do dobrej szkoły chodzimy ^^ Hmm debule ale i tak kocham tych chłopaczków, lol !
Jutro nie idę do szkoły. Robimy z Kaśką protest (też dostała 3 :P) antyhistoryczny.

ps. ahhhh i mecze się zaczęły – gina – ogląda polsacik sport :D chociaż Michał w pociągu się na mnie i na Kaśkę dzisiaj zbulwersował. Mecze, alkohol, papierosy, narkotyki i wszelkie fajne zabawy są zarezerwowane dla płci męskiej. Jak ja kocham szowinistów :P

ps2. chcę mieć albo aparat cyfrowy albo telefon z aparatem (dobrym).. strasznie spodobała mi się ta akcja. Jednak szybko zorientowałam się że :
a) nie mam czym zrobić zdjęc a rysować nie umiem
b) nie noszę torebki
punkt b zamierzam zmienić i zastąpić plecak torbą. Tylko najpierw muszę sobie coś łądnego i w miarę pojemnego sprawić :)

a co do aparatów… znalazłam wczoraj cos fajnego (bo najpierw chciałam siemensa mc60 le za duzo opinii ze nawala ten aparacik..) nokie 6600 sprawdzilam na allegro ze srednie ceny sa od 1700 – do ponad 2000 – ja to mam gust :P Chcę aparat. Dobry duży aparat. I torbę. Cos czuję zakupy w powietrzu (a jeszcze bardziej czuję pustki na moim koncie :P)

Ona i On.

2 komentarzy

Ona ma lat 18, on 26. On był jej opiekunem na obozie. Ona dla niego rzuciła swojego chłopaka (którego podobno „zazdrościły jej laski”). On nie mieszka w tym samym mieście co ona. On przyjeżdża do niej od czasu do czasu. Jej rodzice są przeciwni „ICH” istnieniu. Ona ma gwiazdy w oczach gdy o nim mówi. On dał jej najcudowniejszy prezent na walentynki o jakim w życiu słyszałam. Ona go dzisiaj pokazała mnie i Pati. On zrobił dla Niej album ze zdjęciami swojej osoby, w miejscach ważnych dla Nich. On na kazdym zdjęciu trzyma kartki z kawałeczkami zdań, po których przeczytaniu każdej dziewczynie zrobiłoby się nie ciepło, ale gorąco na sercu. Oni się kochają. Oni byli razem na sobotniej imprezie. Oni wyglądali na najszczęśliwszą parę na świecie. Oni się kochają.
A podli i zazdrośni ludzie śmieją się z Niego i Nich za plecami…

…piszę :) Przełożyliśmy geografię (jak myslicie, zdążyłabym się nauczyć do środy połozenia i stolic wszystkich krajów świata ? :P)
Dzień cudowny dzisiaj miałam. Jak to dobrze, ze i takie czasem się zdarzają. I to zdarzają się tak niespodziewanie. A wczoraj jeszcze totalny dół mnie dopadł (stąd śliczna nazwa strony – miasto zaginionego boga ;) Zeby nie było, sama tego nie wymyśliłam ;) To tytuł jednego odcinka Thorgala (Thorgal mój ulubiony komiks i brunet na layoucie ;) A layout powstał szybciutko (chciałam coś prostego) po tym jak wczoraj zrobiłam sobie thorgal.jpgblenda z Thorgalem właśnie. Hmm sama się sobą inspiruję – coraz gorzej ze mną :P Osiemnastka udała się wyśmienicie, Karola jak zwykle poszalała z alkoholem, a ja z Kamilą i Przemysławem (lol) urządziliśmy sobie około 1 rano mały klub filomatów i filaretów. Kocham z nimi rozmawiać! Jedyne co mi się nie podobało, to fakt ze przy wejściu nas stemplowali, jak jakieś świnie czy krowy :/ Mimo tego nie mogę się doczekać kolejnych imprez! Magda dostała od dziewczyn bieliznę – coś w stylu gorsetu gwiazd porno (baaardzo seksi :P) od chłopaków natomiast – wibrator ;D Na niemieckim, kiedy dzisiaj z bijącym sercem mówiłam w końcu te swoje dwa spicze Koniara powiedziała „szyjn” > pieknie czyli, A z angielskiego, poprawa nie tak źle poszła (dała nam skubana te same zdania ! i teraz wszyscy to co mieli wtedy dobrze napisali źle :P) Ogólnie jest git jak to powiedziałam dzisiaj Sd :) I jak już napisałam wyżej kocham jak mnie tak życie zaskakuje. Miało być źle jest dobrze… Żyć nie umierać, kocham czasem ten ziemski padół :)
Always look on the bright side of life i tym pozytywym akcentem się żegnam :)

[nowej notki szybko nie będzie gdyż przyszły tydzień zapowiada się gorzej od dzisiejszej klasówki z historii. Korzystajac z okazji chciałabym podziękować swojej Głupocie, Roztargnieniu, Chwilowemu Zaćmieniu i temu, ze znowu mam niepowtarzalna szansę dostać 3 ze sprawdzianu za coś za co powinnam dostać 5. Ba, za coś co wiem, tylko jakoś nie mogę napisać tego na kartce. A szczególne podziękowania skierujmy w stronę wszelakich drzewek genealogicznych i króla Jana II Kazimierza Wazy. To tyle. Zapomnijmy o historii i o XVII wieku. Jutro idę się bawić :) ]

Zostaliśmy dzisiaj jako klasa pochwaleni. Wczoraj na tego Fausta poszliśmy. Oprócz 3 klas z naszej szkoły był jeszcze jakiś elektryk i jeszcze jakies LO. Nasza klasa dostała miejsca po bokach, w lozach. Przedstawienie grą aktorska nie powalało, trzymaniem się zbytnio treści też, aczkolwiek było dość dobrze zrobione i został podjęty jakiś trud, zeby zrobić coś więcej, a nie odbębnić spektakl, zarobić pieniądze i iśc do domu. Inna sprawa to publiczność. Moze ktoś mi powiedzieć po co świnie i prosięta przychodzą do teatru ? Pewne szkoły, widząc jaką młodzież mają, powinny darować teatrom – ostojom jakiejś jeszcze sztuki na tym świecie takiego oblęzenia szarańczy. Znoszone podkoszulki mozna jeszcze jakoś darować (ktoś moze być biedny, nie mieć dużo ciuchów whatever) ale zachowanie tych ludzi było na poziomie przedszkolnym a wszyscy mieli 17-18 wiosen podobno… Faust położył w jednej scenie głowę na kolanach przyjaciela, bo szukał pomocy. Taaak, głowa na kolanach faceta – cóż to moze znaczyć? „YeAh FaUsT RoBi LoDa FaCeToWi” Żenujace. Tak samo jak gwizdy kiedy weszła pewna skąpo ubrana pani na scene. A jedna z najsmutniejszych i najbardziej symbolicznych scen kiedy człowiek proszący o pomoc wchodzi na scenę z koniem powinna wywoływać salwy śmiechu na sali… albo owacje.. czy raczej w języku tamtych państwa „klaszcenie ręcami” kiedy robi się ciemno – ktoś pomylił teatr z kinem… Tak prymitywnej bandy nie widzieliśmy dawno. jakaś laska, która żarła przez cały spektakl paluszki (szeleszcząc niemiłosiernie) i trzymając nogi na fotelu mojej wychowawczyni też niezła była.. Pyrka dzisiaj nam opowiadała, ze myślała sobie wtedy, ze ona też była młoda, ze musi być cierpliwa, ze pamięta jak kiedyś w szkole na apelu na cześć zmarłego woźnego została wyprowadzona przez dyrektora z koleżanką z sali bo się smiały, ze młodość ma swoje prawa etc. ale w końcu nie wytrzymała. I powiedziała jeszcze że jak spojrzała na tą dziewuchę to jej głupota aż biła po oczach. I ze ona pewnie taka głupia pozostanie i w przyszłości będzie znała drogę tylko do lodówki i telewizora…
ja naprawdę nie rozumiem, czy 3/4 tego społeczeństwa musi mieć rozum bezmózgich yeti ? Dla których najwazniejsza jest wypasiona komóra, kasa itp ? Którym ludzie z telewizji wmawiają wszystko co chcą. Którzy jedyne co czytają to reklamy w gazetach i program telewizyjny ? Rośnie nam pokolenie bezuczuciowych, bezrozumnych, skomercjalizowanych, tępych idiotów.
Zaczynam się naprawdę bać o ten świat…

A propos przedostatniej notki to chyba nie netburg, nie mój komputer, tylko jakiś wirus… Trudno. Czekam na nortona, może się w końcu doczekam. (mama złożyła „zamówienie” u kumpla na dwie gry i nortonka dla mnie ale mi się nie chce iść i tego odebrać :/)
W sobotę idę na tą osiemnastkę, za tydzień w niedzielę na jakiś koncert charytatywny w teatrze (moja szkoła ma jakąś tam akcję mania-pomagania – no i nasza wychowawczyni wmusiła w nas bilety na jedną z imprez.) Będę się pokazywać w towarzystwie, rotfl!
Jutro idę na Fausta z klasą (dzięki, Bogu, bo dla „normalnych” ludzi grali to jak ja byłam chora, a strasznie chciałam na to iść) A w piątek klasówka z historii. XVII wiek się kłania. Jak dzisiaj ktoś przed fizyką zauważył historia i historyk to w naszej klasie już temat rzeka. Zawsze albo mówi się o „Sierściuchu”, albo nawiązuje się do niego, rozmawiając na inne tematy. On zostanie w podświadomości do końca życia chyba…Tego człowieka trzeba zobaczyć, trzeba z nim mieć kilka lekcji, zeby zrozumieć o czym mówię… „koleżanki i koledzy…”. Ahhh starsi samotni łysiejący żyjący w swoim własnym świecie nauczyciele od historii rules :P
¯ Iron Maiden – Rainmaker
PS. na matmie jak zwykle. Między mną, Kamila i Mateuszem całe 45minut salwy śmiechu (czy ja mam wogóle gdzieś zeszyt od matmy ?) Nabrałyśmy pozatym z Kamilą Pszczołę, ze jej miłość Dzacek podobno się w kimś zakochał, lol, wiem wredna zabawa na przedszkolnym poziomie, ale było fajnie ;D Tyle, ze przez te śmiechy dostałam extra pracę domową z matmy co to jest Złota Liczba czy coś, myślałam, że się posikam… No ale trzeba google otworzyć i tego czegoś poszukać ;) Kocham moją matmę :P

Wielki powrót po miesięcznej nieobecności mogę uznać za udany. To raz. Dwa to to, jak pewnie większośc wie, „cudowne” święto zakochanych spędziłam z mamą w teatrze. Dwóch aktorów. Żadnej huśtawki. Dwa pokoje. Telebim ogormny pokazujący teledyski głownie rockowych ballad z lat ’80, zadnych przebojów, chodziło o nastrój. Jak było ? Było „fajnie”. Fajnie to takie „fajne” słowo, które w sumie nie mówi nic, zapychacz taki… Na szczęście recenzję musze oddać do końca lutego. A więc czas na zastanawianie się jaka naprawdę była ta sztuka, jeszcze mam.
Zaczął się sezon osiemnastkowy. Zostałam zaproszona przez koleżankę. W tą sobotę. „Fajnie”. Szkoda tylko, że jeden kolega na pewno nie przyjdzie a drugi jest w stanie wahadłowym. Ten drugi poszedł dziś złożyć podanie o dowód. Zabawne. Ciągle czuję się bardziej zżyta z ludźmi z podstawówki i gimnazjum. Nie, że nie lubię swojej klasy. Bardzo lubię. Tyle, że nie jesteśmy tak żżyci ze sobą… Jeszcze. Pewnie dlatego, że z moją poprzednią klasą spędziłam 9 lat swojego zycia a z nimi tylko 1,5. Ale przecież, właśnie dzisiaj, przez to zaproszenie i ten dowód „Dzacka” doszło do mnie, że to właśnie z tymi ludźmi rozmawiam na tematy bardziej poważne, niż kolorowe karteczki i stroje koleżanek. To z nimi tak naprawdę dorastam. I mimo, że nie tak zżyci to szalenie na siebie wpływamy w jakimś stopniu. Mimo, że każdy ma miliony swoich tajemnic, nieodkrytych przed innymi, mimo, że nie wszyscy się lubimy i nie spędzamy ze sobą wiele czasu to w jakimś stopniu jesteśmy całkiem spójną ‚bandą’ :)

Znowu ? Albo to mój ochany netburg, albo to znowu coś z moim starym, dyszącym ciężko kompem… W każdym razie otwiera mi się przeglądarka, wszystko jest ładnie, zeby za chwilę pokazać ze internetu nie ma, żeby później otworzyć mi np. stronę pełną krzaczków, później, zenwu, ze nie ma, później na chwilę jest… oszaleć można.
Okazało się przedwczoraj i wczoraj, ze mam całkiem pokręconą, ale pozytywnie rodzinkę. Czytajcie : oni są bardziej nienormalni ode mnie ;)Ale przynajmniej jest smiesznie.
Tzn. no mama mi wczoraj (jak tata poszedł „zagarażować” samochód), że jej dawna miłość jej dzień dobry powiedziała, a później musiałam wysłuchiwać jak moja własne mama opowiada mi o swoich miłostakch i facetach, którzy się w niej kochali (..i dlaczego ja wybrałam twojego ojca ^^). Ja rozumiem, mam 18 lat, w mojej rodzinie nie ma jakiś ściśle określonych zasad czy reguł : ty jestes córka a my rodzicami. Ale słuchanie o facetach własnej matki, która opowiadała to wszystko głosem zakochanej „na śmierć i życie” nastolatki… Normalne to to nie jest. I po raz kolejny utwierdziłam, się w przekonaniu, że ja się totalnie od nich obojga różnię, w podejściu do życia i wogóle. Nie wiem skąd ja się tutaj wzięłam ;)
¯ Iron Maiden – Lord of the Flies <3

Dzisiejszy dzień mogę opisać jednym słowem : „piękny”. Nie ze względu na to co robiłam/nie robiłam, ale ogólnie. Jakbym była Sienkiewiczem to napisałabym, że piękno dzisiejszego dnia po prostu wypływało zewsząd, gdziekolwiek bym nie spojrzała. I doszłam do wniosku, ze w taki mroźny zimowy dzień, moje totalnie zaśnieżone miasto wygląda co najmniej wspaniale. I tego utopijnego widoku nie mogli popsuć ani kierowcy autobusu (ściślej mówiąc kierowca i jego dwaj koledzy), którzy wykazali się nadludzkim chamstwem nie wpuszczając biednego, zmarzniętego człowieka, spóźnionego o trzy sekundy i walącego w szybę. Nie mógł popsuć też fakt, że nie wzięłam z domu rękawiczek i moje ręce przypominały naszą biało-czerwoną flagę narodową, ani fakt, że od wczoraj męczę się z wypracowaniem na polski (tytuł stricte romantyczny : „Nasz naród jest jak lawa – traktat o narodzie”) Mam na razie 2,5 A4 w kratkę napaćkane kratka pod kratką, czuję, że to połowa dopiero, drugiej nie chce mi się zbytnio pisać (ja potrzebuję taką maszynkę, która by moje myśli na papier przelewała, bo stanowczo za wolno piszę i mi masa genialnych [a co ;p] tekstów ucieka). Po za tym jak myślę, że będę musiała ten „traktat” przepisać, to mi się robi słabiej…
Spotkałam się dzisiaj z Kaśką, miałyśmy jechać do Aliny po moje płyty (które trzyma od października i nie daje o sobie znaku życia). Pojechałyśmy na zadupie, na koniec miasta, zmarzłyśmy, Aliny nie było w domu. Dostała później dwa smsy
1) Gdzie jesteś ? Byłam u ciebie z K.S. Dlaczego nam nie otworzyłaś ?
2) Gdzie jesteś ? Byłam u ciebie z K.M. Dlaczego nam nie otworzyłaś
Okazało się, ze była gdzieś z mamą i nas przeprasza. Nic się nie stało, Alinuś… Kaśka ma odmrożone palce a ja straciłam 2 bilety. Pieprzyć jakieś tam palce u nóg, moje biedne kochane 1,60zl ;P A wcześniej byłam jeszcze z Kaśką u Moniki, miała jej zeszyty (powrót do szkoły po feriach czuć w powietrzu…) Oczywiście zostałam wzięta w ramiona i musiałam opowiadać o tym co u mnie, czyli na szczęście nie musiałam mówić prawie nic. Dowiedziałam się, że moja szkoła była (znowu) pokazywana w tv, że tym razem chodziło o to, ze więźniowie w trakcie swojej resocjalizacji wzięli się za malowanie mojego liceum. Co ? Jak ? Dlaczego ? PO CO ? Dlaczego zawsze wszystko się dzieje w moim LO ? Dlaczego Jak się mówi o łódzkich szkołach to zawsze pokazywane są zdjęcia z naszej szkoły. Dlaczego mamy się przyzwyczaić do obecności kamer przed szkołą, dziennikarzy Eski w szkole ? Tylko dlatego, że średnią mamy wyższą niż inne ? Kopernik jest podobno najlepszy. Dlaczego tam nigdy żadnych piśmiaków nie ma ? Oto skutki, chodzenia do szkoły w centrum. A i jeszcze podobno mi babkę od informatyki zmieniają ( półroczne przymilanie się poszło w pizdu… I to jedyna nauczycielka, którą ja lubiłam i która uważała mnie za mądrzejszą od siebie… F U C K ) Coraz słabiej mi się robi jak myślę o powrocie do szkoły….
Aaaaaaaaaa no ale powinnam być happy.. Walętynki w sobotę. Spędzę je z mamą w teatrze. Dwoje na fuckin huśtawce. Nie poszłabym, gdyby nie to, że czuję potrzebę odchamienia się, że słyszałam, ze to naprawdę dobre, że aktorzy z Warszawy przyjeżdżają na jeden dzień do Łodzi i dlatego ze muszę recenzję napisać. Teatralną of course. Tak, myślę, ze ten ostatni powód bije wszystkie inne…

PS. Kaśce się mój sen o trupkachpodobał. Nie rozumiem ludzi czasem. To się nie miało podobać. To miało przerażać i budzić wątpliwości co do mojej stabilności psychicznej. (wątpliwej zresztą..)
¯ HIM – Join Me in Death


  • RSS