Ale się zaprawiłam ! Nie pójdę do szkoły jeszcze w następnym tygodniu, i nie z profilaktyki, tylko z przymusu. Do ciężkiej cholery – ostatnie dwa fajne tygodnie przed feriami – chcę chodzić a nie mogę ! Jak nie chcę to moje zdrowie sie zamienia w to ‚końskie’. Jestem totalnie biała, muszę łykać jakieś specjalnie robione w aptece syropy, które smakują jak rzygi, mój brzuch się totalnie rozstroił od antybiotyku, wszystko mnie boli, nienawidzę swojego łóżka (mój kręgosłup…) telewizora, wszystkiego. Już dawno się tak nie zaprawiłam. Największa temperatura to tylko 39,5 w poniedziałek o 6 rano (do rekordu 41,4 sprzed dwóch lat trochę brakuje). Mam codziennie jakieś chore sny (dzisiaj na przykład kupowałam z wujkiem i nieżyjącym dziadkiem kalendarz z tym nowym filmem disneya niedźwiedź mój przyjaciel/brat whatever). No i wczoraj pan w radio mnie pocieszył, ze w ten piątek zaroiło sie od imprez w łodzi a w
Dekompresji to już wogóle… Nie cierpie być chora (ale to juz chyba było) Wczoraj pozwolono mi łaskawie wstać do kompa, musiałam założyć szlafrok i skarpetki – dzisiaj musiałam na piżamę założyć spodnie i sweter (naprawdę mega wygodnie :/). Tak sobie to czytam, ciekawa notka… bardzo… no to jak jest już taka mega ciekawa to napiszę jeszcze, że mama wysłała mi smsa co znaczy onion a po czym zadzwoniła komunikując że kupuje mi pringelsy lol. Odebrałam kilka nagród za moje blendy( klik,klik,klik,klik), zrobiłam KILKA nowych… moja mała mania ;) Właściwie po co ja o tym pisze ? Chyba zeby odwlec moment powrotu do łóżka…
¯ Iron Maiden – Pass the Jam