Marny los spotkał dziś naszą klasowa choinkę. Jako, że zaczęła wyglądać jak siedem nieszczęść, postanowiliśmy się jej pozbyć. Najpierw najmądrzejsi koledzy z klasy, zaczęli ją biedną kopać aż 3/4 igieł znalazło się na podłodze, a następnie (niby, żeby nie brudzić szkoły) otworzyli okno i wyrzucili drzewko. Tak, dokładnie, podnieśli ponad 2 metrową roślinkę otworzyli okno i ją zrzucili z pierwszego piętra (uczniowe na parterze mieli na pewno super widok…).
Dzisiejsza pogoda nasuwa mi skojarzenia z XIX wieczną Anglią i jakimś kryminałem. Jak patrze na te nagie i tak demonicznie wyglądające drzewa za oknem to czuję (o ile czuć można, patrząc) jakieś morderstwo w powietrzu. Ślisko, szaro, upiornie ! Podoba mi się taka pogoda :)
¯ Alice In Chains – Rain when I die (trochę grunge’u zimową porą ? Czemu nie.)