Ruiny zamku w Bałakławie
Te zamki, połamane zwaliska bez ładu,
Zdobiły cię i strzegły, o niewdzięczny Krymie!
Dzisiaj sterczą na górach jak czaszki olbrzymie,
W nich gad mieszka lub człowiek podlejszy od gadu.

Szczeblujmy na wieżycę! Szukam herbów śladu;
Jest i napis, tu może bohatera imię,
Co było wojsk postrachem, w zapomnieniu drzymie,
Obwinione jak robak liściem winogradu.

Tu Grek dłutował w murach ateńskie ozdoby,
Stąd Italczyk Mongołom narzucał żelaza
I mekkański przybylec nucił pieśń namaza.

Dziś sępy czarnym skrzydłem oblatują groby;
Jak w mieście, które całkiem wybije zaraza,
Wiecznie z baszt powiewają chorągwie żałoby

Awww i kto by pomyślał, że ja będę tutaj Mickiewicza cytować :] Jestem padnięta, właśnie skończyłam interpretację tego sonetu (oczywiście wszyscy z klasy oddali już i jutro będę musiała wymyślać bajeczki, że zapomniałam wyjąć dzisiaj z plecaka) Pyrka jako nasza wychowawczyni cały czas powtarza, ze nas kocha, więc powinno przejść XD. Męczący był dzisiejszy dzień, dla wszystkich… Wszyscy przeszli do szkoły zaspani, bez życia w „cudownych” humorach (zaraz klasowa jakaś) Później jakby się polepszyło, a skończyło się bardzo wesoło. Na polskim. Przed świętami porzadni uczniowie zaliczyli wybrany sonet na pamięć. Dzisiaj 14 wyrzutków (taaak, ja też tam byłam) zebrała się pod tablica, żeby się pochwalić, ze (kolejny) utwór Adasia umieją. Na poczatku niezbyt wychodziło, reszta klasy się śmiała, w kącie w którym ja stałam, przyciśnięta przez kilka osób temperatura była po prostu wrząca (No ale jak tu inaczej reagować, kiedy koleżanka opowiada o koniu w sposób budzący tylko jedno skojarzenie ;) Pani powiedziała, ze obrzydziliśmy jej sonety, my na to, że właśnie o to nam chodziło (Norwida.. dlaczego my się na pamięć Norwida nie uczymy ???) Dostałam chyba 5, nienawidzę mówić przed całą klasa czegoś z pamięci, cokolwiek mówić mogę, ale jakiś wiersz z pamięci… obrzydlistwo. O recytacji mówić nie można bo wogóle prawie nie kontroluję tego co mi z ust wychodzi ;) It’s just me :) Więc jak widać miłe dni w szkole też mogą się zdarzyć :) Ogólnie nastrój mam zdecydownie lepszy niż wczoraj, aczkolwiek znowu mnie nachodzą jakieś przemyślenia inspirowane otaczajacą mnie przyroda (co mnie upewnia w przekonaniu, że jestem dziwna) Dziś rano była np. fascynacja fioletowo-różowym niebem (co ja zrobię, ze kocham jak rano zimowe niebo ma taki kolor ? Ma ? A może ja już tak świruję, ze mam zwidy… nevermind…) A jak wracałam do domu, doszłam do wniosku, że te obrzeża mojego miasta wyglądałby by naprawdę ładnie gdyby… nie było wokól tych paskudnych bloków (pominmy fakt, że jeden z nich daje mi dach nad głową…) Oki, ja mam problemy z poukładaniem mojego wewnętrznego bałaganu, a np. zycie mojej koleżanki z ławki przypomina brazylijska telenowelę. Spiski koleżanek, bójki, intrygi, zawiłości – full servis. Już chyba wolę swój totalnie pokręcony świat od czegoś takiego ;) (i tutaj odczuwam potrzebę ponownego zacytowania wieszcza) „Taki wieszcz jaki słuchacz” – aż chce mi się powiedzieć takie zycie jaki człowiek, tyle, że jeszcze nie wiem czy to do końca sprawiedliwe stwierdzenie… whatever…

* mam nadzieje ze się mojej babce interpretacja spodoba ;) (bo mnie się podoba ;p)
** rodzina spoprano dzisiaj !!! :D