Robiąc dzisiaj porzadki na kompie znalazłam ttaki zaczęty kiedyś szablon, a ze jutro idę zamawiać bilety na Powrót Króla, i od dwóch dni się na tą myśl ślinię, Włoch, poczeka trochę az LOTRowska mania minie ;)
Miałam wczoraj ładną notkę napisana, nie mogłam jej wysłać, bo blog.pl nie działał.. Zapisałam sobie w notatniku, a dzisiaj, „sprzątajac’ pulpit po pracy nad tym layem wywaliłam ją.. Idiotka :/ Anyway, była mniej więcej o tym, ze wczoraj rozmawiałam z moją stara kolezanką ze szkoły. Na gg rozmawiałyśmy, jej podstawowe pytanie znowu padło „jak tam sprawy sercowe”, padło jak zwykle, w środku rozmowy, podejżewam, ze jakbyśmy o głodujacych gdzieś w Afryce dzieciach rozmawiały, też by z tym wypaliła… Czy naprawdę dla niektórych najważniejszą w zyciu sprawą jest mieć z kim łazić po mieście za rękę, pokazując wszystkim ‚oł yeah babes mam swoje męskie zwierzatko w końcu’ ? Żałosne. Aha i ona też spędza sylwestra w domu, yeah, nie jestem sama, niech inni też cierpią ;) A serio : na bardzo wielu blogach czytam ostatnio teksty w stylu : ‚nie idę nigdzie na sylwestra, spędzę go w domu przed kompem ze znajomymi z netu’ Czy internetowe znajomości moga wyprzeć kontakty z ludźmi w świecie nie online ?