Babcia obudziła wszystkich telefonem o 6. Wystraszyłam się trochę, taka przebudzona dzwonkiem telefonu – telefon w nocy nie może wróżyć nic dobrego – na szczęście – babcia tylko powiedziała że nie idzie rano do kościoła, więc zeby mama po nią nie przyjeżdzała. O 8 rodzice mieli pojechać na 2h na rynek, po czym mama miała mi dać zł i mogłam sobie jechać gdzie chcę, przyszli spóźnieni, bez kasy i z pretencjami ze im nie powiedziałam gdzie chcę jechać bo oni tam byli (dziwna mam rodzinkę :P) Wyszło na to, ze mama w przypływie dobroci, zamiast podwieźć mnie na przystanek – zawiozła mnie do mojego celu – Piotrkowską. Tam jak zwykle, dużo ludzi, jakieś lampki porozwieszane – ale jakoś świąt się nie czuje. Przybyłam tam w celu kupienia mamie prezentu na gwiazdkę i imieniny (ewa) tylko ona mi została. Przeszłam całą pietrynę z słuchawkami w uszach i gdy już prawie dochodziłam do skrzyzowania i pomyślałam sobie że jednak można przejść przez tą ulicę, nie spotykająć znajomej osoby zza rogu wyłoniła się Alicja ze swoim facetem i jakąś koleżanką , a więc jednak przejście icognito przez ta ulicę jest niemożliwe…
-= tutaj był ogromny opis tego co robiłąm apietrynie i w galerii ale jakimś dziwnym cudem mi sie skasowało :/ a opisywac tego wszystkiego jeszcze raz nie dma rady FUCK FUCK FUCK a taka ładna notka była :/ Ostały się dziwnym trafem zyczenia, a więc chyba tak miało być, więc …=-
Wszystkiego najlepszego miśki !
dużo prezentów, smacznej kolacji i pięknej pierwszej gwiazdki na niebie :)