No i poszłam, nie było tak źle. Chociaż nie było wszystkich. Kornel np. nie przyszedł, bo nie lubi składać życzeń i ogólnie nie lubi takich uroczystości. Trochę szkoda, że go nie było. tequila_internet.jpg Weszła dyrektorka, coś tam zaczęła mącić (czyt. składać zyczenia) Jedno było takie zebyśmy na swojej drodze zycia spotykali ludzi – a nie numerki z dziennika (jacuś o mały włos nie zaczął śmiać się na głos) a później zaczęła coś bredzić (nikt tego nie zrozumiał) żeby nasze okruszki (?) serca nie zostały porzycone gdzieś bezsensownie – o co jej chodziło – nie wie nikt ;) Było całkiem miło, nawet 3 kolędy zaśpiewaliśmy wspólnie, nawet ładnie nam wyszło :) Kamila, się bardzo, bardzo, bardzo ucieszyła z tego swiecznika, który jej kupiłam, a ja się bardzo, bardzo, bardzo ucieszyłam z książki, którą kupiła mi Agnieszka. Świetna jest! Właśnie ją pochłaniam.Fragment, recencje, komentarze o nie – tutaj. Oprócz tego obejrzałam w końcu Stygmatę i Gdzie jest Nemo ?. Stygmata dał trochę do myślenia, ale o na inna notkę ;) Dzisiaj mam świetny humor (a propos wczorajszego zdania o zmianach imood ;P). Nareszcie skończył się semestr (w sumie to głupie.. Będę miała ferię juz w II półroczu..) Mam 16 dni wolnego – życie jest piękne :)
Tylko…. tak jeszcze a’propos wczorajszej notki : jak na ironię, przy składaniu życzeń, dowiedziałam się, ze pierewsza cechą, jaką widać ze mam, jest mój uśmiech i optymizm, więc mam się nie zmieniać… [gina, uśmiechając sie ironicznie idzie czytać Tequilę :)] Buźki for all…