Zmian imooda dokonuję mniej więcej do 3 dni i tak sobie popatrzyłam, że mniej więcej co 3 dni zmienia mi się nastrój. Dzisiaj jest tak jak wczoraj. Niezbyt. Może dlatego, że śnieg tak nagle stopniał. Wczoraj i przedwczoraj wracałam do domu, idąc po białej jakiejś ierealnej pierzynie – niebo było różowo-fioletowe – jak w bajce jakiejś. Dzisiaj jest szaro, ponuro, brudno. Nie poszłam do szkoły, bo tam nudy. Sprzątam od 11 w pokoju, a sprzątanie zawsze mnie dobija, bo znajduję masę rzeczy, o których bezpieczniej byłoby zapomnieć. Bezpieczniej, prościej, ale w sumie kto powiedział, ze to co bezpieczne i proste jest słuszne ? Nie chcę iść jutro na tą klasową wigilię, nie mam się w co ubrać no i nie mam jakiejś wewnętrznej potrzeby tam iść. Chociaż wiem, że pójdę, że będę udawać wesołą, pozbawiona problemów, cieszącą się życiem istotkę, wiem, że będę śmiać się z ludźmi i pewnie nawet dobrze bawić. Taaak, starożytni i wszyscy inni po nich mieli rację : życie to teatr. i „Jak się nie nudzić na scenie tak małéj, tak niemistrzowsko zrobionéj?