No i juz po „łikendzie”. Fajno. Dlaczego wszystko co dobre, tak szybko mija <- to slogan z jakiejś reklamy czy mi się wydaje ? A miałam tyle zrobić :/ Piątek spędziłam na czytaniu. Sobotę na oglądaniu filmów i robieniu nowego laya na stronkę, a dzisiaj znów oglądaliśmy „rodzinnie: filmy. Zaraz idę się zabierac za niemiecki (miałam to już w piątek robić :/) Marudzę, ale ten tydzień mógłby się juz skończyć (i 2 tygodnie wooolnego !) W piątek mamy wigilię klasowa (:?) Kupiłam wczoraj prezent – wylosowałam kamilę, a ona zbiera świeczniki, nawet ładne to cacko jej kupiłam . Ale za to w sklepie myślałam że nie wyrobię, pełno obijających się o mnie ludzi. Wszyscy kupuja tony perfum, dezodorantów, mięsa, wszystko na święta. A jednak mimo tego jakiejś światecznej atmosfery nie ma. Wszyscy wolą kupić perfumy za 300zł niż żywą choinkę, wogóle po co choinka ? Lepiej stroik :/ W tym roku wigilia u mojej babci (w mojej rodzince zię tak „wymieniamy”) a ta wpadła na pomysł żeby nic sobie nie kupować „bo po co wydawać pieniądze’ skoro i tak nikt ich nie ma. I że mamy jej nic nie kupować bo się obrazi Drugiej babci nie będzie bo jest jeszcze chora (po tej operacji w maju) i nie może jeść nic oprócz ryżu i nie wysiedziałą by całej kolacji. Jednym słowem super święta sie zapowiadają. Wczoraj zaczęłam mamie bluzgać w sklepie, jak szukałyśmy jakiegoś prezentu dla wujka, a ona powiedziała ze i tak pewnie damy wcześniej bo się babcia (jej teściowa) obrazi. Wiem, ze nie powinnam, ale ta kobieta jest psychiczna.. Święta bez prezentów. Podziękuję. Mam nadzieję ze będę chora i będę musiała leżeć w łóżku :P Przecież podobno w prezentwach nie chodzi o to zeby kupować sobie nawzajem orginalne obrazy Van Gogha – cokolwiek, fakt się liczy, nawet cos z cholera plasteliny ulepić może. Ale święta polegajace na przyjściu, zezarciu zupy itd. i pójście do domu, jakoś mnie nie przekonuje…