unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

hny.jpg

Robiąc dzisiaj porzadki na kompie znalazłam ttaki zaczęty kiedyś szablon, a ze jutro idę zamawiać bilety na Powrót Króla, i od dwóch dni się na tą myśl ślinię, Włoch, poczeka trochę az LOTRowska mania minie ;)
Miałam wczoraj ładną notkę napisana, nie mogłam jej wysłać, bo blog.pl nie działał.. Zapisałam sobie w notatniku, a dzisiaj, „sprzątajac’ pulpit po pracy nad tym layem wywaliłam ją.. Idiotka :/ Anyway, była mniej więcej o tym, ze wczoraj rozmawiałam z moją stara kolezanką ze szkoły. Na gg rozmawiałyśmy, jej podstawowe pytanie znowu padło „jak tam sprawy sercowe”, padło jak zwykle, w środku rozmowy, podejżewam, ze jakbyśmy o głodujacych gdzieś w Afryce dzieciach rozmawiały, też by z tym wypaliła… Czy naprawdę dla niektórych najważniejszą w zyciu sprawą jest mieć z kim łazić po mieście za rękę, pokazując wszystkim ‚oł yeah babes mam swoje męskie zwierzatko w końcu’ ? Żałosne. Aha i ona też spędza sylwestra w domu, yeah, nie jestem sama, niech inni też cierpią ;) A serio : na bardzo wielu blogach czytam ostatnio teksty w stylu : ‚nie idę nigdzie na sylwestra, spędzę go w domu przed kompem ze znajomymi z netu’ Czy internetowe znajomości moga wyprzeć kontakty z ludźmi w świecie nie online ?

nie wiedziałam, że jeden niewinny szablon tyle emocji może wzbudzić ;) A mnie się podoba ;p Dlatego, że nie jest ‚ciągnący się’, dlatego, że są na nim męskie nogi, dlatego, że jest niebieski i dlatego, że jest na nim włoska flaga ;) Jem grzybowa z wigilii, wdycham waniliowy zapach świeczki, ściągam soundtrack z Powrotku Króla, słucham soundtracku z Matrixa, wszystko pod czujnym okiem 40 centymetrowego anioła. Dostałam na gwiazdkę. Wujek wszystkim w tym roku figurki pokupował (miało być symbloicznie, to było… no może nie licząc tego parkera…) W każdym razie mnie przypadł anioł. Ogólnie nie lubię figurek, ale ta jest inna, jakaś taka hmm sa rzeczy, które sprawiają, ze człowiek uśmiecha się kiedy na nie patrzy – taki jest ten anioł – aniołek raczej. Do sklepu zoologicznego nie poszłam, poświąteczne lenistwo mnie dopadło. Zabawne, wszyscy czekają na te 3 dni cały rok prawie, a jak już nastąpią, to każdy chce już w wigilię, żeby się skończyły… Rodzina jest dobra, jak się wie, ze się kogoś ma, poczucie tego, ze się do czegoś należy, ze jest się częścia czegoś jest wazne, ale zeby tak ich widzieć codziennie… Nie da rady. Stan apatii mnie ogarnął, w połączeniu z bezsennością… od 3 dni zasnąć wogóle nie mogę :/ Dzisiaj na szczęście nie będę musiała 00:30 na regionalnej Nosferatu, a w czwartek na tvn-ie Wywiad z wampirem (y e a h)
****
f u c k – mój brzuch mówi, ze dwa talerze grzybowej to o wiele za dużo, idę umrzeć z przejedzenia.. ale najpierw coś poczytam…

No i już prawie po swiętach…Dostałam nawet fajne prezenty, obyło się bez rodzinnych zgrzytów, chociaż niepotrzebnie puścili śpiewających aktorów wczoraj na tvp2 myślałam ze zasnę. Dzisiaj wujek mi przełączył jak patrzyłam sobie spokojnie na Potop (Danielek Y) i włączył na śpiewającego Krawczyka (masakra…) Ogólnie to nawet miło, aczkolwiek, jakoś specjalnie świątecznego nastroju w te swięta nie czuję – ot, zwykły wolny czas spędzany w rodzinnym gronie… Jeszcze tylko jutro do drugiej babci, i wolne ;) W sobotę ide poszukać jakiegoś zwierzaczka. Chcę zwierzaczka. Tata chciał jechać ze mna po kamerę internetowa (chciałam na gwiazdkę, ale mama zapomniała) Nie chcę juz kamery – chcę zwierzaczka. Nie miałam nic żywego w domu (nie licząc rodziców) od 1,5 roku… Stęskniłam się. Chyba swinkę morską sobie sprawię, psy, koty, papugi i rybki nie wchodzą w rachubę. Może się jakiś cud świateczny wydarzy i nie wyrzucą mnie z tym stworzonkiem z domu… ;)

Babcia obudziła wszystkich telefonem o 6. Wystraszyłam się trochę, taka przebudzona dzwonkiem telefonu – telefon w nocy nie może wróżyć nic dobrego – na szczęście – babcia tylko powiedziała że nie idzie rano do kościoła, więc zeby mama po nią nie przyjeżdzała. O 8 rodzice mieli pojechać na 2h na rynek, po czym mama miała mi dać zł i mogłam sobie jechać gdzie chcę, przyszli spóźnieni, bez kasy i z pretencjami ze im nie powiedziałam gdzie chcę jechać bo oni tam byli (dziwna mam rodzinkę :P) Wyszło na to, ze mama w przypływie dobroci, zamiast podwieźć mnie na przystanek – zawiozła mnie do mojego celu – Piotrkowską. Tam jak zwykle, dużo ludzi, jakieś lampki porozwieszane – ale jakoś świąt się nie czuje. Przybyłam tam w celu kupienia mamie prezentu na gwiazdkę i imieniny (ewa) tylko ona mi została. Przeszłam całą pietrynę z słuchawkami w uszach i gdy już prawie dochodziłam do skrzyzowania i pomyślałam sobie że jednak można przejść przez tą ulicę, nie spotykająć znajomej osoby zza rogu wyłoniła się Alicja ze swoim facetem i jakąś koleżanką , a więc jednak przejście icognito przez ta ulicę jest niemożliwe…
-= tutaj był ogromny opis tego co robiłąm apietrynie i w galerii ale jakimś dziwnym cudem mi sie skasowało :/ a opisywac tego wszystkiego jeszcze raz nie dma rady FUCK FUCK FUCK a taka ładna notka była :/ Ostały się dziwnym trafem zyczenia, a więc chyba tak miało być, więc …=-
Wszystkiego najlepszego miśki !
dużo prezentów, smacznej kolacji i pięknej pierwszej gwiazdki na niebie :)

Happy end

6 komentarzy

No i poszłam, nie było tak źle. Chociaż nie było wszystkich. Kornel np. nie przyszedł, bo nie lubi składać życzeń i ogólnie nie lubi takich uroczystości. Trochę szkoda, że go nie było. tequila_internet.jpg Weszła dyrektorka, coś tam zaczęła mącić (czyt. składać zyczenia) Jedno było takie zebyśmy na swojej drodze zycia spotykali ludzi – a nie numerki z dziennika (jacuś o mały włos nie zaczął śmiać się na głos) a później zaczęła coś bredzić (nikt tego nie zrozumiał) żeby nasze okruszki (?) serca nie zostały porzycone gdzieś bezsensownie – o co jej chodziło – nie wie nikt ;) Było całkiem miło, nawet 3 kolędy zaśpiewaliśmy wspólnie, nawet ładnie nam wyszło :) Kamila, się bardzo, bardzo, bardzo ucieszyła z tego swiecznika, który jej kupiłam, a ja się bardzo, bardzo, bardzo ucieszyłam z książki, którą kupiła mi Agnieszka. Świetna jest! Właśnie ją pochłaniam.Fragment, recencje, komentarze o nie – tutaj. Oprócz tego obejrzałam w końcu Stygmatę i Gdzie jest Nemo ?. Stygmata dał trochę do myślenia, ale o na inna notkę ;) Dzisiaj mam świetny humor (a propos wczorajszego zdania o zmianach imood ;P). Nareszcie skończył się semestr (w sumie to głupie.. Będę miała ferię juz w II półroczu..) Mam 16 dni wolnego – życie jest piękne :)
Tylko…. tak jeszcze a’propos wczorajszej notki : jak na ironię, przy składaniu życzeń, dowiedziałam się, ze pierewsza cechą, jaką widać ze mam, jest mój uśmiech i optymizm, więc mam się nie zmieniać… [gina, uśmiechając sie ironicznie idzie czytać Tequilę :)] Buźki for all…

Szarość

6 komentarzy

Zmian imooda dokonuję mniej więcej do 3 dni i tak sobie popatrzyłam, że mniej więcej co 3 dni zmienia mi się nastrój. Dzisiaj jest tak jak wczoraj. Niezbyt. Może dlatego, że śnieg tak nagle stopniał. Wczoraj i przedwczoraj wracałam do domu, idąc po białej jakiejś ierealnej pierzynie – niebo było różowo-fioletowe – jak w bajce jakiejś. Dzisiaj jest szaro, ponuro, brudno. Nie poszłam do szkoły, bo tam nudy. Sprzątam od 11 w pokoju, a sprzątanie zawsze mnie dobija, bo znajduję masę rzeczy, o których bezpieczniej byłoby zapomnieć. Bezpieczniej, prościej, ale w sumie kto powiedział, ze to co bezpieczne i proste jest słuszne ? Nie chcę iść jutro na tą klasową wigilię, nie mam się w co ubrać no i nie mam jakiejś wewnętrznej potrzeby tam iść. Chociaż wiem, że pójdę, że będę udawać wesołą, pozbawiona problemów, cieszącą się życiem istotkę, wiem, że będę śmiać się z ludźmi i pewnie nawet dobrze bawić. Taaak, starożytni i wszyscy inni po nich mieli rację : życie to teatr. i „Jak się nie nudzić na scenie tak małéj, tak niemistrzowsko zrobionéj?

No i juz po „łikendzie”. Fajno. Dlaczego wszystko co dobre, tak szybko mija <- to slogan z jakiejś reklamy czy mi się wydaje ? A miałam tyle zrobić :/ Piątek spędziłam na czytaniu. Sobotę na oglądaniu filmów i robieniu nowego laya na stronkę, a dzisiaj znów oglądaliśmy „rodzinnie: filmy. Zaraz idę się zabierac za niemiecki (miałam to już w piątek robić :/) Marudzę, ale ten tydzień mógłby się juz skończyć (i 2 tygodnie wooolnego !) W piątek mamy wigilię klasowa (:?) Kupiłam wczoraj prezent – wylosowałam kamilę, a ona zbiera świeczniki, nawet ładne to cacko jej kupiłam . Ale za to w sklepie myślałam że nie wyrobię, pełno obijających się o mnie ludzi. Wszyscy kupuja tony perfum, dezodorantów, mięsa, wszystko na święta. A jednak mimo tego jakiejś światecznej atmosfery nie ma. Wszyscy wolą kupić perfumy za 300zł niż żywą choinkę, wogóle po co choinka ? Lepiej stroik :/ W tym roku wigilia u mojej babci (w mojej rodzince zię tak „wymieniamy”) a ta wpadła na pomysł żeby nic sobie nie kupować „bo po co wydawać pieniądze’ skoro i tak nikt ich nie ma. I że mamy jej nic nie kupować bo się obrazi Drugiej babci nie będzie bo jest jeszcze chora (po tej operacji w maju) i nie może jeść nic oprócz ryżu i nie wysiedziałą by całej kolacji. Jednym słowem super święta sie zapowiadają. Wczoraj zaczęłam mamie bluzgać w sklepie, jak szukałyśmy jakiegoś prezentu dla wujka, a ona powiedziała ze i tak pewnie damy wcześniej bo się babcia (jej teściowa) obrazi. Wiem, ze nie powinnam, ale ta kobieta jest psychiczna.. Święta bez prezentów. Podziękuję. Mam nadzieję ze będę chora i będę musiała leżeć w łóżku :P Przecież podobno w prezentwach nie chodzi o to zeby kupować sobie nawzajem orginalne obrazy Van Gogha – cokolwiek, fakt się liczy, nawet cos z cholera plasteliny ulepić może. Ale święta polegajace na przyjściu, zezarciu zupy itd. i pójście do domu, jakoś mnie nie przekonuje…

Przez ostatnie dwa dni moja klasa „ledwo dyszy” nie mamy na nic czasu, wszyscy wyciskają już resztki jakiś cudem uchowanych sił. Wysiadłam dzisiaj w centrum, bo wysyłałam Nikki kasetę. I dobrze się stało (b. dobrze nawet) spotkałam na przystanku M. W pierwszej chwili go nie poznałam (kto to mi mówi ‚cześć’ ?) Dla wyjaśnienia – M kumpel, którego znam od 11 lat, nie widziałam od 2. Dobry kumpel. Chyba nawet najlepszy. Pogadaliśmy z jakieś pół godziny stojąc na zimnym przystanku i było fajnie. Super, że są takie miłe chwile, których człowiek wogóle się nie spodziewa. Takie chyba dają największą przyjemność. Jak wracałam przez osiedle do domu (tym razem światło nie zgasło i blokowej choinki nie było) widziałam całe stada ludzi w powiedzmy moim wieku stojących przed klatkami.. Przepraszam, czy tylko ja mam w ten czwartek takie niesamowite atrakcje jak kalendarium wojsk polsko-tureckich ?

PS. Mam 4 z niemieckiego. Ogłaszam to wszem i wobec, bo to moja pierwsza 4 na koniec semestru ever. Ale i tak wymęczona. Trochę niezasłużenie, bo z ocen tak do końca nie wychodzi, ale… liczy sie fakt ;) Jestem dumna ;p

Pustka

4 komentarzy

a w moim życiu pustka. Nic się nie dzieje kompletnie. Szkoła szkołą – istnieje. Historyk historykiem – nie zachowuje się tak jak reszta ludzi. Dziś na religii ksiądz chciał dziennik bo wystawiał oceny, a ten był cały czas u historyka. Natalia z Mateuszem poszli po niego, a ten dał im go w przezroczystej, foliowej, jednorazowej torebce (bo uczniom nie wolno nosić dzienników) i do tego – kazał sobie zwrócić potem ten świstek folii. Ja nie wiem, czy to jest do końca normalne ;)
A tak wogóle to.. niech żyje Paschendale!

paschendale.gif

Nie ma to jak wyrwane z kontekstu zdanie… Hmm no cóż, taka dzisiajsza notka, bez sensu, bez ładu, bez składu. Jak ten dzień… Ja chcę odpocząć !


  • RSS