Kocham czytać takie relacje. I wiem że część jutrzejszego.. dzisiejszego znaczy dnia spędzę na przeglądaniu blogów ludzi którzy byli we Wrocławiu i czytaniu o ich wrażeniach z koncertu. Teraz mój. Wyjechałam z rodzicami o 9. Około 13 byliśmy we Wrocławiu. W drodze na starówkę kupiłam Gazetę Wyborczą, miał być, i był artykuł o Maiden. Nawet dwa artykuły były. Pierwsze spojrzenie i ocena Wrocławia były dla mnie i mojej mamy dość negatywne. Głównie przez okropnie ciasne ulice i szczątkowy asfalt i pełno kostki wszędzie. Jednak po chwili gdy się zapomniało o w/w rzeczach, i spojrzało na naprawdę ważne, ukazało się moim oczom, przecudne miasto w iście niemieckim stylu, w którym na każdym kroku czuć było zatrzymaną historię. Lepiej nawet niz w Krakowie ! Starówka prześliczna. Jakbym miała więcej czasu i moje myśli nie zaprzątnięte byłyby koncertem to zwiedziłabym kazdą znajdująca się tam galerię czy wystawę. Miodzio po prostu. Aczkolwiek gmach wyborczej zwykły jakiś, w porównaniu z tym co jest w Łodzi… Widziałam też dokłądnie cosik takiego jak Galeria Łódzka, tyle że tam nazywa się to Galeria (coś na) D… (Days, help :)) Zjedliśmy obiad w jakimś barze mlecznym, straszy facet obok opowiadał trochę młodszemu o końcu świata… Fajnie miasto ;) Około 16 zaparkowaliśmy sie i samochód na strzeżonym parkingu zaraz obok, na tyłach Hali. Zaczęło się czekanie. Pchać się nie mieliśmy zamiaru. Pomojajac fakt że zaczęli wpuszczać dużo później i szło im to tak że… No ale to jeden z nielicznych minusów dzisiejszego wieczoru. Ogranizacja Mystica… No bo kto robi tylko dwa wejścia, dwa przejścia z dwóch stron, jakby z tych dwóch stron po dwa przejścia zrobić nie można było. Nawet nie stawaliśmy w kolejce. Siedzimy sobie w samochodzie, cały czas żartujac ‚o jada Maideni’ kiedy nagle wjechał jakiś autobus i stanął. Ja lekko zgłupiałam, bo autobus wygląał inaczej niz wszystkie inne. Wyszliśmy z auta i podeszliśmy. Jednak nie – zwyczajny auobus z ludźmi (podpitymi zresztą ;p) Jednak po chwili wjechał jakiś biały samochód, podjechał pod ochroniarzy, powiedział im cos (znaczy nie, samochód, a kierowca) a oni zaczęli ogradzać tylne wejście kratą. Wiedziałam co się stanie, ale nie mogłam w to uwierzyć. Tak trochę jakby to był sen jakiś. Jakas kupka ludzi stała z drugiej strony tej kraty „przy wejściu” jakby, ja stanęłam z tatą z boku, przy kratce, gdzie nie było zadnego człowieka. Podjechał autokar. Nagle zapaliły się światła, ktoś krzyknął Bruce, ktoś mnie przycisnął do kraty, światła zgasły, wszyscy zaczęli krzyczeć „Maiden, Maiden” a oni wszyli z autokaru … porzeszli do Hali 2 metry ode mnie !!! Nico szedł ostatni. Tata zawołał „Nico” a on spojrzał w drugą stronę, później w naszą, spojrzał na MOJEGO TATĘ i pokazał kciuka do góry… To już w sumie by mi wystarczyło. Nie krzyczałam bo jak ich zobaczyłam w takiej odległości to nie mogłam wydobyć z siebie zadnego dźwięku :D Zajebiste uczucie :D Później, od 18 do jakoś 18:30 stałam w kolejce przy bocznym wejściu. Z tym tłumem przy głównym nie miałam ochoty się męczyć. Na początku było trochę nerwowo (pijanym panom podziękować należy) ale potem kulturalnie i spokojnie dostałam się do srodka. tata poszedł na swój sektor C, ja zlookałam jak wyglada sytuacja na płycie, poszłam kupić picie i jak wróciłam, zgasły swiatłą i zaczął grać Kat. Dopchałam się gdzieś pod schody na samym środku. Tam był stopien, więc widziałam centralnie, całą scenę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ludzie, którzy widocznie albo nie cenili zbytnio kata, albo trochę przesadzili z napojami wyskokowymi patrz – opcja #2) i chcieli się z płyty wydostać, a że schody były oblegane przez ludzi którzy tam stali i patrzyli, przez ludzi którzy schodzili no i przez ludzi którzy chcieli wejść… Był lekki kocioł jednym słowem. Jedną ręką trzymałam się barierki i jakiegoś starego faceta, drugą ktoś zabrał gdzieś ze sobą razem z 1/4 mojego ciała ;p Momentami było nawet spokojnie ;) Tak mi minął występ Kata. W przerwie wszyscy rzucili się do wyjścia (schodami ozywiście tymi, przy których ja stałam) Mój starszy znajomy skoczył z kumplem na browara, stawiając mnie na swoim miejscu i mówiąc, stój dziewczyno, nie daj się zepchnąć i pilnuj miejsca (O_o) Przerwa minęła szybko (2 telefony miałąm ;)) Zaczęło się. Kiedy zgasły światła, wszyscy weslzi z powrotem na płytę, byłam przekonana ze pójdą dalej, ale dalej nie było miejsca. O ile w Spodku w czerwcu na końcach sali było sporo miejsca, o tyle w Hali nie można było szpilki wsadzić. Stałam obok jakiegoś chłopaka, z którym dość szybko się zapoznałam, i śpiewaliśmy wszystko razem :D. Nie będę opisywać wszystkiego bo ta notka byłąby naprawdę za długa. Ale koncert był wyśmienity. Zajebiście wyśmienity. Słyszałam to z każdej strony, wszędzie, tylko, jest lepiej niż w Katowicach.. a w Spodku przecież cudownie było… Przede wszystkim efekty świetlne, scenografia, te jakby grzmoty prze Rainmakerem i przy Paschendale, za Paschendale to oni powinni dostać wszystkie możliwe nagrody. Za ałokształt tej piosenki i za to wykonannie. Było cudowne. Wydawało mi się jeszcze dłuższe niż na płycie, ale o wiele za krótkie. Mogłabym słuchać godzinami :) Cały zespół jak zwykle w świetnej formie. Bruce skakał biegał, wspinał się na rusztowanie (pozdrowienia dla gostka który wskoczył za nim, mam nadzieję ze ochrona nic ci nie zrobiła :)) Koncert był idealny. Pewnie po części dlatego że to było nagrywane (prosze, niech z tego wyjdzie dvd, nawet tylko w tym kraju, ale niech wyjdzie, rposzę, proszę, proszę :D) , ale pewnie bardziej dlatego że jesteśmy ‚great fuckin` country’ i się zawsze z nimi dobrze bawimy :D Okrzyki dla Nico pd koniec też były mega fantastyczne. janick wyczyniał cuda z tą gitarą, jak akrobata w cyrku normalnie – słowem idealnie wyśmienicie zajebisty koncert :D Po wyjściu mega szybko znalazłam tatę, i poszliśmy do auta… A nie, jeszcze po drodze znalazłam plakat, dwa leżały częściowo podeptane, normalnie po 20zł. Nikt się znimi nie interesował, wzięłam jeden. Cała happy z zachrypniętym gardłem idę do samochodu, a tam mama wyjmuje… podpisane zdjęcie. 6 podpisów, 6 facetów na zdjęciu.. Zgadnijcie kogo zdjęcie i kogo podpisy. Prawdziwe podpisty… Myślałam ze się zesikam ze szczęścia :D Po prostu kochana mamuśka była jak oni wyłazili tym samym wejściem którym wchodzili w ręcznikach na głowach, podczas gdy w Hali ludzie odwracali się żeby z niej wyjść (spryciarze :D) manager dał z 5 takich zdjęć, i ja mam jedno z nich :D Ten wieczór naprawdę nie mógł być bardziej fantastyczny. Bruce powiedział że wrócą tutaj przy wydani kolejnej płyty. Trzymam za słowo, bo chcę jeszcze przeżyć taki wieczór jak dziś. A takie show zapewniają tylko oni :) 04:07 Idę spać teraz

UP THE IRONS !!!