Trochę z Szekspira na dobry początek notki. Ja się pytam o tolerancję ale jeśli zaraz mój sąsiad nie przestanie wiercić czegoś w ścianie, zapyta się pewnie czy on jeszcze jest `be` czy już `not to` a ja mu powiem że odpowiedź #2. No zeby o 18 w niedzielę coś wiercić, ludzie, moja głowa…
Kolejny weekend zleciał, po raz kolejny zupełnie bez sensu spędzony, można powiedzieć wprost ze zmarnowany. Wczoraj obejrzałam Czekoladę i Dziewiate Wrota, o ile do Czekolady zastrzeżeń nie mam, o tyle w przypadku opowieści o Lucyferze, uważam że mr. Polański mógł troszkę, minimalnie troszkę przyśpieszyć akcję. Dzisiaj o 15 wysłałam smsa do Patrycji z pytaniem co było zadane z angilka (przez 3 dni wszyscy gadali tylko o jakiś słówkach) dostaję odpowiedź : spicza na temat : Fame is undesirable – prawda czy fałsz. Dziękuję za moją klasę. Przeczytałam książkę (znaczy no zadane tematy) z geografii, coś tam się jutro napisze. Jakieś resztki mojego spaczonego sumienia mówią mi że powinnam bardziej przyłożyć się do tego przedmiotu jeśli zamierzam zdawać z niego maturę. Ale większa część mojej okropnej osobowości woli do odłożyć na nieokreślony blizej termin. Muszę zacząć inaczej spędzać te weekendy, bo się zawsze w niedzielę czuję totalnie wypalona. A podobno przez te dwa dni człowiek ma wypocząć. Miałam iść do kina z Kaśką, na Matrixa. Dupa. Powiedziała że w przyszłym tygodniu bo w teraz się uczyć musiała. Super. Czy tylko ja w soboty i niedziele robię wielkie brzydkie NIC ? Shame on me, shame on me…
Tak żeby ta notka nie była do końca debilna, idiotyczna, przesiaknięta moim wypaleniem umysłowym, o ile oczywiście wypalenie może przesiaknąć… To dam, albo jak to się fajnie mówi, zapodam dwa cytaty Oscara Wildea które dzisiaj zrobiły tak bez powodu na mnie wrazenie :
1) żałować własnych doświadczeń to zatrzymać własny rozwój jak mi ktoś kiedyś wypomni tą nieszczęsną wycieczkę* to to wtedy zacytuję
2) zamienić wydarzenia w idee to funkcja literatury a to tak bez powodu żadnego, no może inne spojrzenie na mój macierzysty przedmiot…
Tyle na dzisiaj.

* jak tam kiedyś napisałam, opiszę całą za jakiś czas jak minie wystarczająco dużo czasu. ;)

o… i sąsiad ucichł. To be wygrało ;)