unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

Kocham czytać takie relacje. I wiem że część jutrzejszego.. dzisiejszego znaczy dnia spędzę na przeglądaniu blogów ludzi którzy byli we Wrocławiu i czytaniu o ich wrażeniach z koncertu. Teraz mój. Wyjechałam z rodzicami o 9. Około 13 byliśmy we Wrocławiu. W drodze na starówkę kupiłam Gazetę Wyborczą, miał być, i był artykuł o Maiden. Nawet dwa artykuły były. Pierwsze spojrzenie i ocena Wrocławia były dla mnie i mojej mamy dość negatywne. Głównie przez okropnie ciasne ulice i szczątkowy asfalt i pełno kostki wszędzie. Jednak po chwili gdy się zapomniało o w/w rzeczach, i spojrzało na naprawdę ważne, ukazało się moim oczom, przecudne miasto w iście niemieckim stylu, w którym na każdym kroku czuć było zatrzymaną historię. Lepiej nawet niz w Krakowie ! Starówka prześliczna. Jakbym miała więcej czasu i moje myśli nie zaprzątnięte byłyby koncertem to zwiedziłabym kazdą znajdująca się tam galerię czy wystawę. Miodzio po prostu. Aczkolwiek gmach wyborczej zwykły jakiś, w porównaniu z tym co jest w Łodzi… Widziałam też dokłądnie cosik takiego jak Galeria Łódzka, tyle że tam nazywa się to Galeria (coś na) D… (Days, help :)) Zjedliśmy obiad w jakimś barze mlecznym, straszy facet obok opowiadał trochę młodszemu o końcu świata… Fajnie miasto ;) Około 16 zaparkowaliśmy sie i samochód na strzeżonym parkingu zaraz obok, na tyłach Hali. Zaczęło się czekanie. Pchać się nie mieliśmy zamiaru. Pomojajac fakt że zaczęli wpuszczać dużo później i szło im to tak że… No ale to jeden z nielicznych minusów dzisiejszego wieczoru. Ogranizacja Mystica… No bo kto robi tylko dwa wejścia, dwa przejścia z dwóch stron, jakby z tych dwóch stron po dwa przejścia zrobić nie można było. Nawet nie stawaliśmy w kolejce. Siedzimy sobie w samochodzie, cały czas żartujac ‚o jada Maideni’ kiedy nagle wjechał jakiś autobus i stanął. Ja lekko zgłupiałam, bo autobus wygląał inaczej niz wszystkie inne. Wyszliśmy z auta i podeszliśmy. Jednak nie – zwyczajny auobus z ludźmi (podpitymi zresztą ;p) Jednak po chwili wjechał jakiś biały samochód, podjechał pod ochroniarzy, powiedział im cos (znaczy nie, samochód, a kierowca) a oni zaczęli ogradzać tylne wejście kratą. Wiedziałam co się stanie, ale nie mogłam w to uwierzyć. Tak trochę jakby to był sen jakiś. Jakas kupka ludzi stała z drugiej strony tej kraty „przy wejściu” jakby, ja stanęłam z tatą z boku, przy kratce, gdzie nie było zadnego człowieka. Podjechał autokar. Nagle zapaliły się światła, ktoś krzyknął Bruce, ktoś mnie przycisnął do kraty, światła zgasły, wszyscy zaczęli krzyczeć „Maiden, Maiden” a oni wszyli z autokaru … porzeszli do Hali 2 metry ode mnie !!! Nico szedł ostatni. Tata zawołał „Nico” a on spojrzał w drugą stronę, później w naszą, spojrzał na MOJEGO TATĘ i pokazał kciuka do góry… To już w sumie by mi wystarczyło. Nie krzyczałam bo jak ich zobaczyłam w takiej odległości to nie mogłam wydobyć z siebie zadnego dźwięku :D Zajebiste uczucie :D Później, od 18 do jakoś 18:30 stałam w kolejce przy bocznym wejściu. Z tym tłumem przy głównym nie miałam ochoty się męczyć. Na początku było trochę nerwowo (pijanym panom podziękować należy) ale potem kulturalnie i spokojnie dostałam się do srodka. tata poszedł na swój sektor C, ja zlookałam jak wyglada sytuacja na płycie, poszłam kupić picie i jak wróciłam, zgasły swiatłą i zaczął grać Kat. Dopchałam się gdzieś pod schody na samym środku. Tam był stopien, więc widziałam centralnie, całą scenę. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ludzie, którzy widocznie albo nie cenili zbytnio kata, albo trochę przesadzili z napojami wyskokowymi patrz – opcja #2) i chcieli się z płyty wydostać, a że schody były oblegane przez ludzi którzy tam stali i patrzyli, przez ludzi którzy schodzili no i przez ludzi którzy chcieli wejść… Był lekki kocioł jednym słowem. Jedną ręką trzymałam się barierki i jakiegoś starego faceta, drugą ktoś zabrał gdzieś ze sobą razem z 1/4 mojego ciała ;p Momentami było nawet spokojnie ;) Tak mi minął występ Kata. W przerwie wszyscy rzucili się do wyjścia (schodami ozywiście tymi, przy których ja stałam) Mój starszy znajomy skoczył z kumplem na browara, stawiając mnie na swoim miejscu i mówiąc, stój dziewczyno, nie daj się zepchnąć i pilnuj miejsca (O_o) Przerwa minęła szybko (2 telefony miałąm ;)) Zaczęło się. Kiedy zgasły światła, wszyscy weslzi z powrotem na płytę, byłam przekonana ze pójdą dalej, ale dalej nie było miejsca. O ile w Spodku w czerwcu na końcach sali było sporo miejsca, o tyle w Hali nie można było szpilki wsadzić. Stałam obok jakiegoś chłopaka, z którym dość szybko się zapoznałam, i śpiewaliśmy wszystko razem :D. Nie będę opisywać wszystkiego bo ta notka byłąby naprawdę za długa. Ale koncert był wyśmienity. Zajebiście wyśmienity. Słyszałam to z każdej strony, wszędzie, tylko, jest lepiej niż w Katowicach.. a w Spodku przecież cudownie było… Przede wszystkim efekty świetlne, scenografia, te jakby grzmoty prze Rainmakerem i przy Paschendale, za Paschendale to oni powinni dostać wszystkie możliwe nagrody. Za ałokształt tej piosenki i za to wykonannie. Było cudowne. Wydawało mi się jeszcze dłuższe niż na płycie, ale o wiele za krótkie. Mogłabym słuchać godzinami :) Cały zespół jak zwykle w świetnej formie. Bruce skakał biegał, wspinał się na rusztowanie (pozdrowienia dla gostka który wskoczył za nim, mam nadzieję ze ochrona nic ci nie zrobiła :)) Koncert był idealny. Pewnie po części dlatego że to było nagrywane (prosze, niech z tego wyjdzie dvd, nawet tylko w tym kraju, ale niech wyjdzie, rposzę, proszę, proszę :D) , ale pewnie bardziej dlatego że jesteśmy ‚great fuckin` country’ i się zawsze z nimi dobrze bawimy :D Okrzyki dla Nico pd koniec też były mega fantastyczne. janick wyczyniał cuda z tą gitarą, jak akrobata w cyrku normalnie – słowem idealnie wyśmienicie zajebisty koncert :D Po wyjściu mega szybko znalazłam tatę, i poszliśmy do auta… A nie, jeszcze po drodze znalazłam plakat, dwa leżały częściowo podeptane, normalnie po 20zł. Nikt się znimi nie interesował, wzięłam jeden. Cała happy z zachrypniętym gardłem idę do samochodu, a tam mama wyjmuje… podpisane zdjęcie. 6 podpisów, 6 facetów na zdjęciu.. Zgadnijcie kogo zdjęcie i kogo podpisy. Prawdziwe podpisty… Myślałam ze się zesikam ze szczęścia :D Po prostu kochana mamuśka była jak oni wyłazili tym samym wejściem którym wchodzili w ręcznikach na głowach, podczas gdy w Hali ludzie odwracali się żeby z niej wyjść (spryciarze :D) manager dał z 5 takich zdjęć, i ja mam jedno z nich :D Ten wieczór naprawdę nie mógł być bardziej fantastyczny. Bruce powiedział że wrócą tutaj przy wydani kolejnej płyty. Trzymam za słowo, bo chcę jeszcze przeżyć taki wieczór jak dziś. A takie show zapewniają tylko oni :) 04:07 Idę spać teraz

UP THE IRONS !!!

Corni

8 komentarzy

To będzie ksywka. Ksywka którą gina wymyśliła dzisiaj w wannie. Ksywka kolegi. Ksywka taka, żeby nikt, nawet przez przypadek nie mógł się zorientować kim on jest. W sumie to ksywka śmieszna, ale tak ma być. Corni – Cornim jest tylko i wyłącznie tutaj :) A jest.. hmm no w każdym razie, gina ma na jego punkcie świra, tak tak, ginę dopadło. Dopadło TO uczucie. Stąd kolor notki. Tak wogóle to powinnam już spać a nie siedzieć przed monitorem, ale tak sobie myślałam że muszę to napisać no i jestem ;) Coś więcej o Cornim ? Może kiedy indziej. Na razie tylko tyle że jest ideałem :) No i wogóle… ajjj głupie uczucie myśleć w taki sposób o jakiejś osobie. No w każdym razie tylko tyle oznajmiam :) Oznajmiam tez że najblizsza notka będzie chyba dopiero w czwartek. I inne blogi też dopiero w czwartek odwiedzę. Po prostu nie chę zawalić tych wszystkich prac klasowych. Jakaś hierarchia musi być. Potem wszystko nadrobię :) A wiec – ‚c ya w czwartek :)

gina in love :D

Slaughter.. slaughter to ja będę mieć w przyszłym tygodniu (mam na myśli te klasówki które ostatnio wymieniałam) od poniedziałku do czwartku codziennie po jednej ;p Do tego wypisałam sobie dzisiaj rekcję z niemieckiego – to co umieć powinnam na poniedziałek i jestem przerazona. Tyle tego. Ale tam, rybka, walić szkołę :) Raz się żyje. Wczoraj jak wróciłam do domu byłam maksymalnie padnięta. 7 godzin w szkole, później błąkanie się po Pietrynie, znalazłam w Empiku kalendarz z najzabawniejszymi scenami z komedii PRLowskich, teraz nie mogę sobie przypomnieć nic innego, tylko `pażdziernikowe` zdjęcie z Seksmisji, kiedy Max trzyma butelkę po jakimś napoju wyskokowym, pod spodem cytat `nasi tu byli`. Nie miałam kasy przy sobie, więc nie kupiła. Ale jak jeszcze będzie to kupię. Mam nadzieję że mi nie wykupia, bo w Empiku w Galerii nie było :/ Później w New Yorkerze kupiłam sobie czarne jeansowe spodnie. To był impuls. Bo najpierw byłam w Pretty Girl (jeez, nienawidzę tego sklepu, ale w Galerii jest on na mojej drodze – wejście – Empik, więc czasami włażę. Przymierzyłam tam jedne czarne spodnie, ale miały koszmarnie wąskie nogawki, później jeszcze niebieskie jeansy ale były jakieś takie.. tandetne… New Yorker jest zaraz obok Empiku, po za tym to dla mnie sklep legenda – pierwsze swoje `nienormalne` jeansy kupiłam właśnie tam.. ZResztą chyba wiekszość spodni mam stamtąd. No więc, przechodząc obok tych pseudopunkowych bluzek w czarno różowe poziome bądź pionowe pasy (jak w kolorowym więzieniu normalnie ;p) zauważyłam JE ;p Obok była jeszcze super czarna bluzka, taka mająca na końcu rękawów (3/4) końcówkę jakby zawiniętej koszuli, białej w cienkie czarne paski (łoł, super opis… naprawdę..pewnie wszyscy wiedzą o co chodzi:/) Też ją przymierzyłam, super pasowała do tych spodni, niestety, kosztowałą 69zł, a to jednak`troszeczke` za drogo… W kazdym razie wyszzłam uradowana ze spodenkami :)) W empiku nic ciekawego nie było, poszłam do kina. Tożsamość. W sumie nie powiem ze kaszana, bo miło się oglądało i momentami naprawdę czułam ze mi serce szybciej bije :) Ale jakiśmega straszny, mega nieprzewidywalny to on nie był. Ale ogólnie nie żałuję że go zobaczyłam. Aczkolwiek jakbym go nie zobaczyłą to zbyt wiele też bym nie straciłą. Whatever. W Galerii miałam kupić coś dla Kaśki na imieniny. Oczywiście nie miałam żadnych pomysłów. Dzisiaj znając zycie się juz nie wybiore. Chociaz.. kto wie :) Jakieś pomysły co można kupić 17-letniej dziewczynie na imieniny ?

tia… musi być i po udanym wtorku nastapiła koszmarna środa.
7 rano – klasówka z fizyki. poprzednio dała (bo nie pisałam w pierwszym terminie) 4 zadania w tym jedno z drioptiami. nie umiem ich (jak większość klasy) więc nastawiłąm sie na 3-4 bo resztę umiem. Patrzę rano na kartkę dwa zadania z dioptriami + 1 jakieś pomylone. co będzie ? 1 będzie. Nienawidzę fizyki. Później geografia jakiś taki niby sprawdzian, ale akurat z geografii (uwaga, `skromność`) jestem dobra, później angielski, dostaam jedynkę ołówkiem bo nie przyniosłam wypracowania (które miałam w poniedziałek, ale babka nie zebrała..) dalej, chemia, oddała sprawdzziany i `w ramach omówienia` pytała. Dostałam minusa bo znalazłąm się pod tablicą z niekompletnym zadaniem (tzn nie napisałam sobie czy mam ułożyć równanie addycji czy przyłączania) napisałam addycji, chodziło o przyłączanie (uwaga mogłam pomylić : addycja to dla mnie oddawanie, nie znam terminów chemicznych :/) w każdym razie dobrze napisałam coś czego nie powinnam i dostałam minusa (na chemi zamiast ocen są znaczki) yeah :/ Po przyjściu do domu 3 godziny siedziałam nad historią iron maiden w wordzie na informatykę, później przez godzinę uczyłam się ody do młodości Mickiewicza (jak wszyscy uznaliśmy, facet sie naćpał jak to pisał…) + matmy bo dziś pisałam (kolejny) zaległy sprawdzian. Dzisiaj, sprawdzian poszedł niespodziewanie dobrze,z Ody nie pytała, informatyki nie było :/ Była klasówka z łaciny BIG thx dla Kaski za zrobienie dla mnie ściągi, przecież ja dzisiaj do 4 lekcji nie wiedzialam nawet z czego pisze.. a okzało sie że z : czasu przeszłoego, strony czynnej i biernej, trybu rozkazujacego i teraźniejszego czynnej i biernej… trochę tego było, ale w sumie napisałam wszystko. Pytanie : czy dobrze ? ;p Jutro tylko historia, którą mam nadzieję przeżyję, klasówka z matmy, miałam nie iść, ale to by była przesada.. jeszcze żadnej klasówki z matmy w tym rokun nie napisałam w terminie. później polski, odę już umiem. a później kino. rzeka tajeminic albo tożsamość, się okaże. a wcześniej jeszcze wędrówka po piotrkowskiej w poszukiwaniu prezentu dla Kaski na imieniny, prezentu jezcze jednego, świecznika dla Kamili na mikołajki klasowe i wizyta w empiku i media markt w galerii. Piatek zapowiada się miło, nie tak jak następny tydzień (klasówka z niemeickoego,historii, biologii, chemii) no ale w przyszłym tygodniu koncert !
Kurcze, szkolna notka wyszła, a miała być o tym jak wszyscy jęczą że nienawidza tej szkoły bo w niej, jak w pierwwszej klasie było nawet spoko, to w tej wytrzymać po prostu nie można. Wszyscy mi mówili że ta szkoła stresuje, w pierwszej klasie myślałam ze przesadzali i nie jest tak źle.. teraz już wiem że dziewczyna od której kupowałam szafkę, na pyutanie czy było ciężko odpowiedziałą strasnzie – nie żartowała… Ale i tak nie chciałabym sie zamienić na inną :)

a teraz na wesołe zakończenie, wczoraj miałąm założyc hiatusa, nawet obrazeczek śliczny (skromnośc again) zrobiłam, ale dzisiaj doszłąm do wniosku że jednak nie zrobie przerwy w prowadzeniu bloga… skutek tego taki że musieliście przeczytać ta notkę ;D

Internet mi dziwnie wolno chodzi, napiszę notkę i spływam się uczyć fizyki (idę na 7 do szkoły pisać sprawdzian.. buuu) Byliśmy dzisiaj w teatrze na Mistrzu i Małgorzacie. Wszyscy szli tam z grobowymi minami bo okazało się że spektakl będzie trwać 4 godziny… I faktycznie, trwał 4h ale było fajnie. Było naprawdę fajnie. No moze w kilku momentach zaczynało się nudzić człowiekowi ale ogólnie, to był naprawde dobry spektakl. Z koleżanką byłyśmy zauroczone szatanem… hmm czy raczej aktorem grającym szatana. Chociaż potem jakiś heretyk powiedział że był blady i miał kosci policzkowe jak Misiu Jackson ;p To jednak nie ostudziło naszego zapału ;D Na takie spektakle mogłąbym chodzić do teatru co tydzień :)
W domu czekała paczka z KKKK w środku dwie książki dla mnie, czekolada i sługa kości. Niestety dzisiaj sobie nie pocztyam. Fizyka czeka… Oprócz tego, bo z mamą rfzuciłyśmy się tak że na te ksiażki moje i jej 100zł poszło, dostałyśmy w prezencie maszynkę do robienia cappucino :))
A po za tym mam pytanko, czy dwód osobisty można odebrać wczesniej niż przed swoimi urodzinami ? Np. ktoś urodził się w maju a chce odebrać w marcu ? Czy trzeba skończyć 18 ? (Bo jak tak to współczuje ludzim z grudnia ;)) A pytam się bo dzisiaj na biologii gadałyśmy z Marzeną o możliwości pojechania z kilkoma osobami w wakacje w góry.. ah.. Freedom ;)

Trochę z Szekspira na dobry początek notki. Ja się pytam o tolerancję ale jeśli zaraz mój sąsiad nie przestanie wiercić czegoś w ścianie, zapyta się pewnie czy on jeszcze jest `be` czy już `not to` a ja mu powiem że odpowiedź #2. No zeby o 18 w niedzielę coś wiercić, ludzie, moja głowa…
Kolejny weekend zleciał, po raz kolejny zupełnie bez sensu spędzony, można powiedzieć wprost ze zmarnowany. Wczoraj obejrzałam Czekoladę i Dziewiate Wrota, o ile do Czekolady zastrzeżeń nie mam, o tyle w przypadku opowieści o Lucyferze, uważam że mr. Polański mógł troszkę, minimalnie troszkę przyśpieszyć akcję. Dzisiaj o 15 wysłałam smsa do Patrycji z pytaniem co było zadane z angilka (przez 3 dni wszyscy gadali tylko o jakiś słówkach) dostaję odpowiedź : spicza na temat : Fame is undesirable – prawda czy fałsz. Dziękuję za moją klasę. Przeczytałam książkę (znaczy no zadane tematy) z geografii, coś tam się jutro napisze. Jakieś resztki mojego spaczonego sumienia mówią mi że powinnam bardziej przyłożyć się do tego przedmiotu jeśli zamierzam zdawać z niego maturę. Ale większa część mojej okropnej osobowości woli do odłożyć na nieokreślony blizej termin. Muszę zacząć inaczej spędzać te weekendy, bo się zawsze w niedzielę czuję totalnie wypalona. A podobno przez te dwa dni człowiek ma wypocząć. Miałam iść do kina z Kaśką, na Matrixa. Dupa. Powiedziała że w przyszłym tygodniu bo w teraz się uczyć musiała. Super. Czy tylko ja w soboty i niedziele robię wielkie brzydkie NIC ? Shame on me, shame on me…
Tak żeby ta notka nie była do końca debilna, idiotyczna, przesiaknięta moim wypaleniem umysłowym, o ile oczywiście wypalenie może przesiaknąć… To dam, albo jak to się fajnie mówi, zapodam dwa cytaty Oscara Wildea które dzisiaj zrobiły tak bez powodu na mnie wrazenie :
1) żałować własnych doświadczeń to zatrzymać własny rozwój jak mi ktoś kiedyś wypomni tą nieszczęsną wycieczkę* to to wtedy zacytuję
2) zamienić wydarzenia w idee to funkcja literatury a to tak bez powodu żadnego, no może inne spojrzenie na mój macierzysty przedmiot…
Tyle na dzisiaj.

* jak tam kiedyś napisałam, opiszę całą za jakiś czas jak minie wystarczająco dużo czasu. ;)

o… i sąsiad ucichł. To be wygrało ;)

Przez dwie godziny siedziałam centralnie w pierwszej łąwce przed historykiem i błagałam zeby mu nie wpadło do głowy pytać z pracy domowej #22. Nie to zebym jej nie odrobiła… Miałam. Tyle że oprócz unii brzeskiej (opracowanej na podstawie przyjamniej 3 książek – mojego historyka poje*ało) i przedstawienia jednej dziedziny nauki i jednego zabytku, moi kochani koledzy których pytałam się o lekcje zapomnieli dodać że chodziło o naukę i zabytki ‚made in poland’ Nie trzebabyło więc się długo namyślać jaka byłaby mina mojego historyka gdybym zaczęła czytać o neoplatoniźmie… Na szczeście nie musiał się nikt przekonywać co by było gdyby, historia minęła. Późniejbyła matma. Nie wiem co robiliśmy, gadałamz Kamilą co chwilę patrząc na zegarek ‚kiedy będzie 35 po ?’ Później był polski. Przez dwie godziny pisaliśmy coś w stylu matrualnego testu na czytanie ze zrozumieniem. po 100 minutowej udręce Dorota wydusiła z siebie : no teraz to ja już nawet matury z polaka nie zdam (wczoraj gadałyśmy o tym że raczej przez 1,5 roku nie zdązymy przyswoić w takim temie całej potrzebnej nam do zdania egzaminu dojrzałości, wiedzy historycznej ;) ) Później był angielski. Był całościa, a więc był listening, a więc nudy. Do tego dzisiaj była jeszcze bardzo prosty ten test (28/30 pkt. :D) Później była godzina wychowawcza. A na niej ja z kilkoma innymi dziewczynami miałyśmy zaprezentować nasz referat o winach(produkcja, gatunki, kakieś ciekawostki etc.) To miało być niby za karę za wycieczkę. Oczywiście karę ktrą jak powiedziała pani, wymyślała czytajac właśnie książkę o winach, i karę przydzieloną dość niesprawiedliwie bo 7 osób na 37… Ale było fajnie ;) Szczególnie jak ja czytałam swój fragment o obciaganiu, a później jak Basia przeczytała że stukac się moża właściwie z każdym, wszędzie i w obojętnie jaki sposób (chodziło oczywiście o stukanie się kieliszkam :p) Lekcje się skończyły, poszłam sobie do Geanta. Od mojej szkoły z walkmanem na uszach,a raczej z słuchawkami, zajęło mi to jakieś 20 minut, w drodze popsuła mi się jedna słuchawka więc już wiedziałam po co do tego sklepu wogóle idę ;) Okazało się że miałam 15.10zl Popatrzyłam na słuchawki, najtansze 10.50 włożyłam do koszyka, miałam już wychodzić, ale pomyślałam że zobaczę czy są jabłkowo miętowe tymbarki w kartonie (bo w sumie po to poszłam) Kiedy znalazłam odpowiednią część sklepu (ehh Tesco jest prostsze ;p) Najpierw się ucieszyłam, bo były tymbarki ale nie jabłkowo miętowe, ale na samym końcu półek był. Popatrzyłam na cenę 1.80. Z ciężkim sercem wzięłam. Z ciężkim, bo reszty zostało mi 2.60 + 10gr daje 2.70 co równa sie : nie stać mnie na powrót do domu tramwajem ani autobusem, nie stać mnie nawet na dojechanie na moją stację. Jedyna alternatywa było złapanie pociagu o 15:40 kupienie biletu za 1.80 i pojechani na dworzec główny, a później powrót autobusem do domu (dzieki, wszystkim nadprzyrodzonym siłom, moje bilety autobusowe sa tansze od łódzkich) Patrzę na zegarek : 15:09, szłam 20 minut, więc jak będę szła szybciej to ‚może’ zdarzę. No i wyruszyłam, w marszu zainstalowałam nowe słuchawki i przy dźwiękach Dance of Death maszerowałam. Gdy doszłam do skrzyżowania (skąd do dworca była minuta) patrzę na zegarek 15:13 Aż stanęłam w miejscu. Nie wiem jakim tempem ja szłam w tamtą stronę, ze zajęło mi to aż tyle czasu. Wróciłam grzecznie do domu. A idąc przez osiedle, nagle zauwazyłam, że zrobuiło sie ciemno. Najpierw pomyślałam że to jakaś latarnia, ale po dokładniejszym spojrzeniu na bloki doszłam do inteligentnego wniosku że światło na całym osiedlu szlag trafił. Zanim doszłam do klatki prąd włączyli (i niech teraz mi jakiś fizyk odpowie why w każdym bloku to swiatło w poszczególnych mieszkaniach zapalało sie z minimalnym, ale jednak opóźnieniem, jak na choince… ?) Tata się pochwalił że tak bawia się od rana. I fakt. Tą notkę zaczynałam 3 razy, po wyłączli i wyłączli, debilki… Mam nadzieję że juz skończyli, bo inaczej kamila mnie zabije. Bo korzystając z tego że mam dwa videa mogę nagrać sobie Jeźdźca i Cień Anioła dla Kamili, bo jak sie okazało 1/2 klasy, film z Deppem sobie nagrywa, a Kamila by chciała to i to. No więc keep the faith że juz mi nie wyłącza… Bo jak nie będzie prądu i nie nagram to mnie Kamila zabije…
z ostatniej chwili : właśnie odkryłam, ze chociaż prąd jest to nie ma telewizji.. ok, czuje się w połowie martwa
z przemyśleń, kiedy nie było światła : obliczyłam że w przyszłym tygodniu od poniedziałku do czwartku czeka mnie 7 prac klasowych. CZY TO JEST HUMANITARNE ???

Przez przypadek weszłan na stronę sklepu czy tam tego blogowego butiku (nie wiem jak to sie zwie) Kupiłabym sobie taki kubeczek (yay, jaki sentyment) ale ceny lekko porażają 32zł? Ciekawa jestem kto im to kupuje… I do tego białe te bluzy, normalnie jakbym we wczesnych latach ’80 sie znalazła ;)Z mamą starałyśmy się ułożyć te puzzle (kurde, za duzo drzewek, kolorowych drzewek i za dużo chmurek..) Na serio trudne.. a tylko to 500, ja nie wiem co będzie jak zaczniemy tą Wenecję układać :p Nie poszłam do szkoły, bo wczoraj źle się czułam, po za tym była taka konieczność niezależna ode mnie, bo dziś przychodza ludzie wymieniający okna w dużym pokoju i nie ma nikogo (oprócz mnie rzecz jasna) kto mógłby ich wpuścić. Zostałam drastycznie obudzona ‚wstawaj, bo jak oni przyjda nie możesz być w piżamie’ niby czemu ;)? Wczoraj miałam manie na słuchanie Within Temptation – Ice Queen, dzisiaj na Brucea i na Tears of the Dragon… Muszę wybrać się w końcu bo jakąś jego płytkę bo mi głupio że mam same mp3 ;) Wogóle to jestem w 9 Niebie, 28 koncert we Wrocławiu… (uff bo przez chwilę bałam się że dadzą Polskę dopiero w grudniu po zakończeniu europejskiej części trasy, big u f f) Miałam dzisiaj jakieś głupie sny (znowu) naprawdę jeśli chodzi o częstotliwość występowania głupich snów byłabym chyba w czołówce. Nie pamiętam wyjątkowo co to było, ale było dziwne. Po za tym obudziłam się z przekonaniem, że szkoda że z Erką skończyło się tak jak się skończyło. Znaczy w sumie nie wiem jak się skończyło. Bloga nie ma, na forum jej nie ma, podobno nawet Sd z nią przez gadu-gadu gadał, wychodzi że tylko ja jestem dziwna :/ I jest mi przykro :/ Zmieniając temat, przez Fortune Faded , a raczej przy poszukiwaniach teledysku (który na szczęście znalazłam i mam na kompie ;)) „spotkałam” kilka ślicznych foteczek:klik,klik,klik,kliki klik :) Pewnie jakbym sobie z tego tapetę zrobiła (bo na razie na deskopie Kiefer i 24) to by mnie o seksizm oskarżykli w domu (a co ja na to poradzę że ze lubię umięśnionych facetów bez podkoszulków w tatuażach, jeszcze z lekko opuszczonymi spodniami.. no co ? ;D) A serio, jeśli już mówimy o nietolerancji, ta to dopiero jest w Tesco… właże do gazet, 3 działy, prasa : KOBIECA (panie domu, poradniki domowe, zosie-samosie i tego typu rzeczy) DOM i OGRÓD (jakieś pierdoły) MĘSKA (pisma dla mężczyzn + wszelkie gazety typu Neewskeek, Polityka, Wprost etc) Jeden wniosek, ludzie którzy dzieli te gazety uważają jedno : kobiety tylko gotują, szyja i podlewają kwiatki i sprzatają natomiast mężczyźni zajmują się wszystkim innym..ojj gina się zbulwersowała jak to przedwczoraj zobaczyła..;)
PS. mam w końcu klip do Rainmakera na kompie w normalnym (czyt.mpg) formacie – co mam nadzieje widać w Tv ;)
PS2. znów wyjdę na nietolerancyjną istote ale whatever, wczoraj ściągałam mnóstwo mp3, w tym płytę Britney dla koleżanki, boję się tego w całości słuchać (po tym co widziałam po klipie z Madonna) natomiast, włączyłam jedną piosenkę – brave new girl – ze względu na tytuł tylko (wiem, wiem zboczenie zawodowe) wszystkim zainteresowanym powiem, profanacja tych dwóch pierwszych wyrazów po prostu nastapiła ;] ehhh

zakupy

5 komentarzy

właśnie wróciłam, najpierw byłam z mamą w mcshicie a potem pojechałyśmy do tesco po puzzle. dostałyśmy wczoraj lekkiej manii,a że okazało się że mamy w domu tylko jedne, dziś pojechałyśmy coś kupić. dokładniej to było tak, że ponieważ mama dostała hopla na pukncie gry w kulki na kompie, więc ja pogrzebałam w szafie i wyjęłam jakieś stare, nie otwierane nigdy puzzle, zaczęłam układać, mama się przyłączyła i było fajnie ;) oprócz tego kupiłam sobie słodkiego, małego psiaka (maskotkę) z metką z napisem ROXI, jest czarny z brązowymi łapkami i jest zabójczy ;) (nie taki, jak na obrazku, podobny.. ale o wiele ładniejszy :)) po za tym oglądałyśmy lalki Barbie, przedstawiające postecie Disneya. Super… Dlaczego jak ja się bawiłam lalkami takich cudów nie było ? i do tego nawet tanie (w porównaniu z tym co było jak mi kupowano Babrie…) po za pies%20lezacy%20ze%20szcz%20stif.jpg tym była jeszcze mini gitara elektryczna (pierwsza zwróciłą moja uwagę) dotknęłam struny a tu zaczęły się jakieś riffy znane włączać, i gdy tak grało i dotykało się kolejnych dodawały się kolejne dźwięki (prawie tak jak w prawdziwej gitarze) cudeńko ;p puzzle w końcu kupiłyśmy dwa/dwie (?) jedną 1000 z Wenecją (gina musiała mieć Włochy) i druga 500 z przecudnym zamkiem bawarskim :). dzwoniłam do Doroty, w szkole nie straciłąm przez te 4 dni praktycznie nic. nudy i nic pozytecznego, pozadawali klasówki tylko (czyli w sumie normalka) jak wracałam z mamą powiedziała coś takiego, ze o chciałaby móc robić sobie takie wypady zawsze gdy ma na to ochotę, jak chce sobie coś kupić jedzie do sklepu kupuje co chce i nie martwi się o dziurę budzetowa w domu… a ja sobie wtedy pomyślałam że ona powinna się cieczyć z tego co ma. ja mam 17 lat i jak patrzę w przyszłość nie mogę znaleźć obrazu : ja i zarabiane przeze mnie pieniądze. puzzle%20500szt%20s.14%204tif.jpg nie wiem gdzie chcę pracować, co chcę robić, nie mówiąc już o zarabianiu pieniedzy nie wiem nic… czarne myśli :/ chociaz z drugiej strony… te pieniadze, od kilku tygodni mam czasem z mamą coraz ostrzejsze rozmowy właśnie na temat pieniędzy… po prostu ona za dużo chce, a dla mnie pieniądze nie sa najwazniejszą wartością w życiu.. dla niej niby tez.. ale, zawsze jest jakieś ‚ale’ i to ale mnie denerwuje… ale ja to w sumie szanuje, jej osoba, jej poglad na świat, ja mam zupełnie inny. dzisiaj mnie rozbroiła, zanim pojechałyśmy do sklepu, pojechałyśmy do babci, ta, chyba nie zauwazyła od razu że wszłam z mamą, była w kuchni, mama poszła do pokoju, ja z nią, a ona tekst ‚nie chowaj się tak bo jak babcia taka czarną postać zobaczy to się przestraszy i zawału dostanie’. fakt. czarne spodnie, kurtka buty… na sobie to dzisiaj tylko skarpetki mam miałe :p kupiłam sobie jeszcze kolczyki (od 1,5 roku kolczyków nie miałam nic w uszach) więc będzie bolało.. ojj będzie bolało ;) i jeszcze kupiłam taki pierścionek, czarny, znaczy on niby zmienia kolor w zależności jaki ma się kolor ciuchów na sobie… ale coś podejrzewam że głównie czarny pozostanie ;) dzisiaj od rana ściagałam sobie płyty (dlaczego ja wcześniej nie wpadłam na pomysł zeby ściagać byłyty nie z zawirusowanych programów p2p tylko ze stron internetowych ? ;) genialne urzadzenie ;) dobra, spadam teraz układać puzzle ;D Daily Double :
1. Where do you/your parents buy groceries from the most?
ja – nigdzie. rodzice, raczej raz na tydzień w tesco własnie albo innym hipermarkecie, a tak w tygodniu to też raczej w marketach tylko tych, ‚po drodze do domu’ leader price, czy w biedronce ;)
2. Do you love having pictures taken of you?
NIE ;p

by the way

3 komentarzy

Babcia, zadzwonila
- ojj obudzilam cie ?
ja z nadzieja z w koncu zrozpoznala moj glos
- nieee
- aha, to kup mi pol chleba..
- ale babciu…
- co
- tu kasia
- co ? nie mama ?
nadzieje prysly. dla niezorientowanych. moja babcia od tej operacji w maju jeszcze do siebie nie doszla, jest strasznie chuda no i nie wychodzi sama nigdzie (chyba ze z kims do lekarza). Humor juz mam dobry, na 99% Mystic odbedzie sie w tym roku i byc moze znowu w Spodku a nie we Wroclawiu (yeah!) Musze po lekcje zadzwonic i sie uczyc zaczac :/ <- oto mina pilnej uczennicy :p aha, wczoraj, mialam kupic plyty i wypozyczyc kasety tak ? oczywiscie zadnych interesujacych plyt nie bylo (zadnych!) a do wypozyczalni nie pojechalismy.. zawsze tak koncza sie moje plany… na planowaniu ;l Po za tym umowilam sie do kina… Badzmy szara, masa, badzmy komercyjni, chodzmy na Matrixa :p ale dopiero za tydzien.. i spoko, umowilam sie z Kaska… (dzisiaj nie miala czasu bo idzie gdzies z mama) na Kaske ze szkoly liczyc nie moge bo ona nigdy kasy nie ma, po za tym zyje sobie w tej swojej.. czyms (no tam gdzie mieszka :p) w piatek lub w sobote ide z Kaska (bede sie bic o Silvera :P – mam totalna manie tego kina) Staropanienstwo, singlostwo (nie lesbijstwo :p) girl power (lol;) rules ;D

ps. jestem ciekawa jak ‚pewna’ dzielnica Lodzi (od ktorej nazwe posiada ‚pewien’ klub pilkarski) wyglada po wczorajszym meczu z Legia… Uff dobrze ze mnie tam nie bylo ;)
Po za tym moja kablowka wczoraj wlaczyla Canal +, wszyscy mysleli ze to wlasnie na ten mecz, ale Canal dziala nadal (why czarny, why nie niebieski?)
Kocham mieszkac na tym osiedlu.. full servis wszystkiego ;D


  • RSS