Temat z niczego ;) przeszukiwalam sobie stronki z aforyzmami i tak mi sie ten spodobal ;) Oł men, ale mi net wlno chodzi, a przede mna sciaganie 62 fotek :/ Wczoraj dostalam z chemii 4 za prace klasowa, moja pierwsza 4 w liceum z chemii i to jeszcze z pracy klasowej.. rozumiem wielomiany na matmie, wogoe wszystko jest cudnie ;) tylko.. kto za mnie zrobi 2 pytania z tekstu o unii lubelskiej na historie ? 5 stron musze przeczytac i zrozumiec… a checi jak zwykle brak. nauczyciele w budzie szaleja. mam juz tyle pozapowiadanych klasowek na dwa najblizsze tygodnie ze glowa mala. Jeszcze jak nie bede w piatek w szkole (w poprzedni tez nie bylam) czyli kolejne dwie historie mi przepadna, to historyk mnie chyba normalnie powiesi za j–a ktorych nie mam ;) Tata dostal totalnego odlotu na punkcie mtv classic (wlaczyli mi we wtorek) caly czas oglada, w sumie ja tez kocham ten programik (szczegolnie za dzisiejszy program z Brucem ;)) Dzisiaj na lacinie siedzialysmy we trzy w jednej lawce.. bylam przekonana ze kazde nam sie rozsiasc, a nie powiedziala nic… to lubie ;) Pozniej bieglam z Sylwia do ksera obok szkoly (bo w szkolnym bylo za duzo osob) wszyscy patrzyli sie na nas jak na jakies nawiedzone… bez kurtek latac po deszczu… no spoko. a pozniej jeszcze czekalam w szkole z kaska 1h na pociag, tzn scislej mowiac 7 lekcja konczy sie o 14:25 a pociag mialysmy o 15:40 wiec troche wiecej niz godzine, zaczelysmy gadac, robic lekcje, no i majac godzine, o malo co bysmy sie nie zposnily, wyszlysmy/ wybieglysmy o 15:30 myslalam ze sie zabije na schodach o niezawiazane sznurowki w glanach, pozniej po chamsku nie chcial przyjechac zaden tramwaj, a ja jeszcze musialam pobiec do kasy zeby kupic bilet… a pozniej jakies 2 minuty przed odjazdem musialysmy po calym peronie zapitalac na sam koniec pociagu (spoko ze w polowie jacys metale wyciagneli rece – ze niby nas wciagna..) bo tam byli dwaj koledzy. uf. maraton ;) aaaa nie pisalam o czyms, we wtorek jak wracalam sama, usiadlam sobie w pustym przedziale, i nagle wchodzi dres. d r e s z prawdziwego zdarzenia wysoki, lysy w najparwdziwszym d r e s i e, otworzyl drzwi i spytal sie czy wolne, powiedzialam ze tak. gdy wchodzil potknal sie o moje glany, pomyslalam sobie „extra, to teraz mnie zabije” a on zamiast tego zaczal ze mna gadac… LOL bylam centralnie w szoku… Eh przez te pociagi to ja mam przezycia.. ;) Jutro ide do Kaski (za duzo tych ‚kasiek’) dac jej kodeki do kompa. w sobote musze zaliczyc (bez skojarzen) babcie, napisac wypracowanie, pouczyc sie, zrobic pare grafik i skoczyc na pietryne po kolorowe sznurowki, bo moje sa brudne i smierdza po wycieczce… eh ta wycieczka.. w srode bym dwa razy dostala zawalu… najpierw we wtorek na historii, a w srode rano jak zobaczylam dyrektorke i pozniej na geografii… obiecuje ze jak juz bede pewna ze nikt do tego tematu nigdzie wracac nie bedzie to wam opisze cosmy tam zmajstrowali… (i dlaczego jestem taka zdziwiona ze babka od niemieckiego nie dosc ze mnie toleruje to jeszcze wysyla sygnaly ze jest dla mnie przychylniejsza niz w zeszlym roku…) tata wczoraj powiedzial nawet ze poinnam czesciej na wycieczki klasowe jezdzic bo po nich przynosze do domu ame dobre oceny… tiaa drugiej takiej wycieczki a szczegolnie tego jak moje (i klasy) sumienie czulo sie po niej, bym nie przezyla… no ale o tym kiedy indziej :)
PS. Z I M N O !!!

¯ Iron Maiden, Out the Silent Planet