jajko sadzone z kartoflami buraczkami lub ogorkiem ;) plusem tego ze czyjs tata nie pracuje moze byc ze watpienia to ze podaje obiady od razu kiedy zmeczony i zmarzniety czlowiek wraca do domu (oczywiscie o ile umiec gotowac ;) a moj umie :))
Dzisiaj mam cudny dzien, wiec nic madrego nie napisze. Przez caly weekend nie zrobilam nic. Dzisiaj mialam miec klasowke z niemieckiego (strona bierna brrr) wiec wieczorem zaczelam sie „uczyc” – czytac zdania ktore mialam w zeszycie, po Kasi i Tomku (co ty robiles pod tym kocykiem ? :P ogladal ktos ? :D) wzielam sobie discmana Keep the Faith i poszlam do lozka. O 22:08 (wiem ze to Was baaardzo interesuje) poszlam spac. Ofc. znow nie moglam zasnac i ofc. znow (po raz 3 chyba od wycieczki) snila mi sie Frau (< – nauczycielka od niemca) snila mi sie klasowka i ne byl to przyjemny sen. z niemca ma 3 i 1 wiec jakbym dostala laske to bylabym zagrozona… pierwsza lekcja. przyszla. dala kartki. napisalam. zebrala kartki. zaczelismy sprawdzac (znaczy ona czytala zdanie a my je mielismy wspolnie przeksztalcac – nic bardziej nie moze zdenerwowac czlowieka niz sluchanie prawidlowych odpowiedzi po oddaniu pracy) no i wyszlo ze ona niezbyt poszla, wiec poniewaz Frau miala na 2 godzinie okienko powiedziala ze nam sprawdzi i najwyzej jutro niektorzy przyjda na poprawe. na geografii weszla po dziennik, nasza grupa glupie usmieszki do siebie, wrocila, oddala dziennik geograficzce, a geografia wlokla sie dzisiaj w nieskonczonosc, wiec ja zaczyalam dostrzegac w ksztalcie jezior w ksiazce plemnikow… wreszcie na przerwie otworzyla nam dziennik i (zanim dopchalam sie przez ludkow do birka) lukam #22 > 4 ! Myslalam ze mnie rozniesie :D. Pozniej jeszcze podeszlam do niej na korytarzu :
- pani profesor bo Dorota mowila ze jak ktos nie musi poprawiac tej pracy to ma nie przychodzic w czwartek na niemiecki tylko moze isc do domu…
- no tak ale ja jeszcze powiem wam jutro bo musze to przemyslec
- dobrze, bo ja chcialam sie tylko zapytac bo nie wiedzia…
- dobrze, dobrze, kochanie
k o c h a n i e ! Osoba ktora myslalam ze mnie nienawidzi… 4 i jeszcze taki tekst, mogl przyniesc taki skutek ze dwa angielskie przetrwalam z mina „umiem wszystko” i opowiadajac o loteriach tak jakbym po polsku recytowala „Litwo, ojczyzno moja…” Jak jutro przezyje historie i biologie bede mogla powiedziec ze ten tydzien bedzie dobry :D
Jak mowilam nic madrego w tej notce nie ma, ale to juz dawno zostalo udowodnione ze radosc oglupia ludzi (a ja dzisiaj, mam, oj mam prawo byc happy ;))
Wiec, odrobiny oglupienia (czyt. szczescia) w tym tygodniu kazdemu zycze :D

PS. ten tydzien bedzie dobry jesli jutro przezyje historie biologie i znajde ladne opracowanie Giaura, Byrona(mowilam ze n i c przez weekend nie robilam :P)