No i drugiej wersji sie ten blog doczekal, ciepla, wiosenna i jeszcze nie dokonczona… dlaczego wiosenna ? zeby byl kontrast pomiedzy tym co jest na dworzu, bo zaczyna sie robic szaro na zwenatrz.. nie zebym szarosci nie lubila, uwielbiam x_x ale szaro bylo na tym blogu przez ostatni miesiac, baaa dwa miesiace, wiec pora teraz na jakas odmiane. Lacinska sentencja na gorze to cytat z czterech czesci roku naruszewicza i oznacza mniej wiecej ‚nic w zyciu ludziom nie przychodzi bez wiekszej pracy’ – to tak troche dla mobilizacji, a sentencja na dole to naturalnie ‚czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce’ zeby wytlumaczyc niektorym ze to ze (podobno) jestem zboczona (*_*) i mam pewne odchyly czasem… no zreszta nevermind homo sum.. ! :)
jutro ide na stara basn do kina a w poniedzialek o 7 wyruszam zeby wrocic w piatek o 22, a pozniej 3 prace klasowe i w nastepnym tygodniu kolejne dwie.. nauczyciele kochaja IIa ! nie ma co :/ program zapowiada sie fajnie sniadanie, wycieczki, obiadokolacja (i tak w kolka) co rowna sie ni mniej ni wiecej jak precz zbedne kilogramy :) Glosu w glosnikach jak nie mialam tak nie mam (nie wazne ze nawet nie ruszylam placem zeby sprawdzic co im sie stalo ;)) mam za to 5 z polaka za moje cudne, jedyne, genialne wypracowanie :) ahh aj dzinius :D