unpretty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

Temat z niczego ;) przeszukiwalam sobie stronki z aforyzmami i tak mi sie ten spodobal ;) Oł men, ale mi net wlno chodzi, a przede mna sciaganie 62 fotek :/ Wczoraj dostalam z chemii 4 za prace klasowa, moja pierwsza 4 w liceum z chemii i to jeszcze z pracy klasowej.. rozumiem wielomiany na matmie, wogoe wszystko jest cudnie ;) tylko.. kto za mnie zrobi 2 pytania z tekstu o unii lubelskiej na historie ? 5 stron musze przeczytac i zrozumiec… a checi jak zwykle brak. nauczyciele w budzie szaleja. mam juz tyle pozapowiadanych klasowek na dwa najblizsze tygodnie ze glowa mala. Jeszcze jak nie bede w piatek w szkole (w poprzedni tez nie bylam) czyli kolejne dwie historie mi przepadna, to historyk mnie chyba normalnie powiesi za j–a ktorych nie mam ;) Tata dostal totalnego odlotu na punkcie mtv classic (wlaczyli mi we wtorek) caly czas oglada, w sumie ja tez kocham ten programik (szczegolnie za dzisiejszy program z Brucem ;)) Dzisiaj na lacinie siedzialysmy we trzy w jednej lawce.. bylam przekonana ze kazde nam sie rozsiasc, a nie powiedziala nic… to lubie ;) Pozniej bieglam z Sylwia do ksera obok szkoly (bo w szkolnym bylo za duzo osob) wszyscy patrzyli sie na nas jak na jakies nawiedzone… bez kurtek latac po deszczu… no spoko. a pozniej jeszcze czekalam w szkole z kaska 1h na pociag, tzn scislej mowiac 7 lekcja konczy sie o 14:25 a pociag mialysmy o 15:40 wiec troche wiecej niz godzine, zaczelysmy gadac, robic lekcje, no i majac godzine, o malo co bysmy sie nie zposnily, wyszlysmy/ wybieglysmy o 15:30 myslalam ze sie zabije na schodach o niezawiazane sznurowki w glanach, pozniej po chamsku nie chcial przyjechac zaden tramwaj, a ja jeszcze musialam pobiec do kasy zeby kupic bilet… a pozniej jakies 2 minuty przed odjazdem musialysmy po calym peronie zapitalac na sam koniec pociagu (spoko ze w polowie jacys metale wyciagneli rece – ze niby nas wciagna..) bo tam byli dwaj koledzy. uf. maraton ;) aaaa nie pisalam o czyms, we wtorek jak wracalam sama, usiadlam sobie w pustym przedziale, i nagle wchodzi dres. d r e s z prawdziwego zdarzenia wysoki, lysy w najparwdziwszym d r e s i e, otworzyl drzwi i spytal sie czy wolne, powiedzialam ze tak. gdy wchodzil potknal sie o moje glany, pomyslalam sobie „extra, to teraz mnie zabije” a on zamiast tego zaczal ze mna gadac… LOL bylam centralnie w szoku… Eh przez te pociagi to ja mam przezycia.. ;) Jutro ide do Kaski (za duzo tych ‚kasiek’) dac jej kodeki do kompa. w sobote musze zaliczyc (bez skojarzen) babcie, napisac wypracowanie, pouczyc sie, zrobic pare grafik i skoczyc na pietryne po kolorowe sznurowki, bo moje sa brudne i smierdza po wycieczce… eh ta wycieczka.. w srode bym dwa razy dostala zawalu… najpierw we wtorek na historii, a w srode rano jak zobaczylam dyrektorke i pozniej na geografii… obiecuje ze jak juz bede pewna ze nikt do tego tematu nigdzie wracac nie bedzie to wam opisze cosmy tam zmajstrowali… (i dlaczego jestem taka zdziwiona ze babka od niemieckiego nie dosc ze mnie toleruje to jeszcze wysyla sygnaly ze jest dla mnie przychylniejsza niz w zeszlym roku…) tata wczoraj powiedzial nawet ze poinnam czesciej na wycieczki klasowe jezdzic bo po nich przynosze do domu ame dobre oceny… tiaa drugiej takiej wycieczki a szczegolnie tego jak moje (i klasy) sumienie czulo sie po niej, bym nie przezyla… no ale o tym kiedy indziej :)
PS. Z I M N O !!!

¯ Iron Maiden, Out the Silent Planet

Zabilabym za…

6 komentarzy

jajko sadzone z kartoflami buraczkami lub ogorkiem ;) plusem tego ze czyjs tata nie pracuje moze byc ze watpienia to ze podaje obiady od razu kiedy zmeczony i zmarzniety czlowiek wraca do domu (oczywiscie o ile umiec gotowac ;) a moj umie :))
Dzisiaj mam cudny dzien, wiec nic madrego nie napisze. Przez caly weekend nie zrobilam nic. Dzisiaj mialam miec klasowke z niemieckiego (strona bierna brrr) wiec wieczorem zaczelam sie „uczyc” – czytac zdania ktore mialam w zeszycie, po Kasi i Tomku (co ty robiles pod tym kocykiem ? :P ogladal ktos ? :D) wzielam sobie discmana Keep the Faith i poszlam do lozka. O 22:08 (wiem ze to Was baaardzo interesuje) poszlam spac. Ofc. znow nie moglam zasnac i ofc. znow (po raz 3 chyba od wycieczki) snila mi sie Frau (< – nauczycielka od niemca) snila mi sie klasowka i ne byl to przyjemny sen. z niemca ma 3 i 1 wiec jakbym dostala laske to bylabym zagrozona… pierwsza lekcja. przyszla. dala kartki. napisalam. zebrala kartki. zaczelismy sprawdzac (znaczy ona czytala zdanie a my je mielismy wspolnie przeksztalcac – nic bardziej nie moze zdenerwowac czlowieka niz sluchanie prawidlowych odpowiedzi po oddaniu pracy) no i wyszlo ze ona niezbyt poszla, wiec poniewaz Frau miala na 2 godzinie okienko powiedziala ze nam sprawdzi i najwyzej jutro niektorzy przyjda na poprawe. na geografii weszla po dziennik, nasza grupa glupie usmieszki do siebie, wrocila, oddala dziennik geograficzce, a geografia wlokla sie dzisiaj w nieskonczonosc, wiec ja zaczyalam dostrzegac w ksztalcie jezior w ksiazce plemnikow… wreszcie na przerwie otworzyla nam dziennik i (zanim dopchalam sie przez ludkow do birka) lukam #22 > 4 ! Myslalam ze mnie rozniesie :D. Pozniej jeszcze podeszlam do niej na korytarzu :
- pani profesor bo Dorota mowila ze jak ktos nie musi poprawiac tej pracy to ma nie przychodzic w czwartek na niemiecki tylko moze isc do domu…
- no tak ale ja jeszcze powiem wam jutro bo musze to przemyslec
- dobrze, bo ja chcialam sie tylko zapytac bo nie wiedzia…
- dobrze, dobrze, kochanie
k o c h a n i e ! Osoba ktora myslalam ze mnie nienawidzi… 4 i jeszcze taki tekst, mogl przyniesc taki skutek ze dwa angielskie przetrwalam z mina „umiem wszystko” i opowiadajac o loteriach tak jakbym po polsku recytowala „Litwo, ojczyzno moja…” Jak jutro przezyje historie i biologie bede mogla powiedziec ze ten tydzien bedzie dobry :D
Jak mowilam nic madrego w tej notce nie ma, ale to juz dawno zostalo udowodnione ze radosc oglupia ludzi (a ja dzisiaj, mam, oj mam prawo byc happy ;))
Wiec, odrobiny oglupienia (czyt. szczescia) w tym tygodniu kazdemu zycze :D

PS. ten tydzien bedzie dobry jesli jutro przezyje historie biologie i znajde ladne opracowanie Giaura, Byrona(mowilam ze n i c przez weekend nie robilam :P)

deszczowa niedziela

4 komentarzy

zimno, szaro, ponuro za oknem. przedwczoraj mi RTL wlaczyli (a rai uno to nie laska ?) 10 dlugich miesiecy go nie mialam, i teraz jakis nagly nawrot sympatii do niemieckiego (ktory jutro po napisaniu klasowki ze strony biernej pewnie sie skonczy) sprawil ze wlasnie RTL mi w tv leci. nie smiac sie. nie potepiac. w koncu to tez jezyk ;)

wczoraj patrzylam na Cast Away. Pierwszy raz 4 lata temu wybralam sie na niego z rodzicami do Silvera, ktory z pirwszych moim seansow z tym kinie to byl. pozno wieczorem. centrum lodzi, platny parking a oni zatrzasneli kluczyki w samochodzie :P mama wkurzona pojechala do domu a ja z tata poszlismy do kina. wrocila na 20 minut (z chyba 3 godzinnego seansu) a ja do dzisiaj sikam po gaciach jak sobie to przypomne. oni kilka lat temu mieli jakiegos pecha. 2 razy tata wracal do domu po zatrzasnieciu kluszykow pod TESCO. moi rodzice. moja rodzina. i jak ja mam byc normalna ;)
w kazdym razie – cast away – poryczalam sie. taa ja nawet jak nie chce plakac to i tak mi cos z oczu leci. dziwne stworzenie ze mnie. poryczalam sie oczywiscie w tym momencie jak Wilsona porwal wiatr na oceanie i Hanks nie mogl do niego doplynac. tata spal. mama chyba nie przejela sie zbytnio ze mozna sie tak do pilki przywiazac. a przeciez on w tamtej chwili stracil przyjaciela. stracil komus kto przezywal z nim te wszystkie chwile na wyspie, i kogo stracil tak nagle, zupelnie niespodziewanie i bez konkretnej przyczyny…
albo ten koniec, tak jak w moim robinsonie, znalazl sie tam gdzie chcial a tam same rozczarowania, gorycz i swiadomosc ze chyba tam dlaeko na wyspie z dala od wszystkiego bylo mu lepiej. i tak jest w zyciu. gonimy caly czas do czegos nie zdajac sobie sprawy, nie dopuszczajac do siebie takiej mysli ze moze wlasnie najlepsze co mozemy miec to mamy, lub mielismy tylko zostawilismy to bo nie potrafilismy do konca tego docenic. a refleksje zawsze przychodza pozniej. If you love something, let it go If it comes back, it’s yours a jesli nie – nigdy tego nie miales…

zimno. pewnie dlatego ze w pizamie siedze ;) wczoraj poszlam wyrzucic smieci strasznie zimno na dworze. no. taka pogode lubie. polazilabym sobie z kims wczoraj. pogadala. tyle ze na tym zadupiu nie mam z kim. wkolo bandy dresow, ludzie w moim wieku gdzies sie pochowali… przeciez ja od spokojnie 4 miesiecy nie widzialam mojej bylej najlepszej kolezanki ktora mieszka pietro wyzej ode mnie… paranoja jakas. a propos magdy. tata mi niedawno oznajmil ze widzial rafala (brata magdy) z psem. i zaczeli sie z mama zachwycac. normalnie myslalam ze mnie strzeli. cale zycie odkad pamietam w tym bloku bylam porownywana do magdy. ze np. jak ona do mnie przychodzi to jest tak ladnie ubrana… tyle ze jak ja chcialam ‚ladnie ubrana” chodzic to sie pienili ze najladniejsze ubrania niszcze chodzac w nich po domu. zawsze jak mialam balagan w pokoju lecialy teksty ze mam posprzatac i ze magda na pewno ma czyto (nie wazne ze zawsze miala 3x wiekszy balagan ode mnie) chcialam grac na keybordzie (taka mnia wszystkich ludzi na osiedlu jakies 8 lat temu) odpowiedzi nie nie nie i skutek taki ze magda gra. chcialam miec swinke morska. nie, bo bedzie smierdzialo. magda kupila sobie kilka lat temu swinke. jakos nie czuje zeby cos u niej smierdzialo. no i teraz pies. od dziecka, od kolyski ja blagalam o psa, mowili ze nie bo w bloku bedzie sie meczyl „po za tym nie wszyscy maja, magda tez nie ma i sie nei skarzy” tak bylo te kilka dobrych lat temu.. no i oni w tym roku wyjechali z tekstem ze magda ma slodkiego malego szczeniaczka…no powiedzcie czy byscie sie nie poirytowali… ale jak juz pisalam. moi rodzice. moja rodzina. ale. ok. nikt nie jest idealny. eh. i jeszcze same dobijajace piosenki w tv. cholera wylecialo mi z glowy mickiewicz w dziadach napisal ze jesie to pora samobojcow czy kto… wszystko mi sie miesza w glowie…
ps. mam na piatek „swietna” prace napisac opowiadanie, co kolwiek inspirujac sie jakims obrazem romantycznym… (do wyboru mialam jeszcze namalowanie czegos na podstawie jakiegos utworu romantycznego – z moimi zdolnosciami od razu odpada, i napisac interpretacje obrazu, co mi nigdy nie wychodzilo wiec przy opowiadaniu zostane… tyle ze musze znalezc jakis dobry inspirujacy obrazek z XIX w… eh, ciezkie zycie ucznia)

ps. a propos wczorajszej notki, co slysze w tv ? we need to let it breath… heh jak tak dalej pojdzie to sie stane fanka Seana Paula ;P

wczoraj mi sie nudzilo i po raz pierwszy posluchalam w tv piosenki Dido, White Flag, nie zebym sie na Dido przerzucala, po prostu tekst do tej piosenki wydal mi sie bardzo bliski, caly tekst, bo zdalam sobie sprawe ze brakuje mi rozmow z pewna osoba przez internet. Cytujac piosenka mnie sie wydaje ze ta osoba live by the rules of „It’s over” a oprocz tego think That I’ve moved on. No dobra, ale skonczmy to uzalanie sie nad soba, I know I left too much mess And destruction to come back again. Koniec cytowania Dido ;) Ale caly czas w temacie muzyki. Podoba mi sie tekst do testosteronu Kayah. O tak, jakis buntowniczy nastroj any – wszystko ;) Wkurza mnie to ze caly czas w tv widze 3 piosenki : Baby Boy, Breath i bleh, zapomnialam tytulu, Lumidee przez caly czas robiaca oo – ooo – ooo, o mam Never Leave You, w s z e d z i e to slysze i jeszcze czesto po sobie… m a s a k r a ! Po za tym mi w szkole caly czas o plycie Seana Paula gadaja… Moje uszy. Chociaz wieksze zdegustowanie mnie ogarnia jak slysze ta Niemke, Jeanette wyjaca „rockin’ on heavens floor” przeciez to jakas paranoja. eh. gina jest zdegustowana. jeszcze bardziej dlatego ze to Niemka, a ostatnio zaczelam (znowu – mowilam ze mnie to falami nachodzi) lubic niemcow. Zaczelo sie od tego ze na tvp2 w tym programie „europa da sie lubic” byl wloch, no i mama mnie zawolala, program mi sie spodobal i zaczelam patrzec. Wloch ktory byl ostatnio, byl troche nadety i przypominal mi jednego kenera z Triestu.. Ale ten lysy jest zabojczy ;) Ale jeszcze bardziej zabojczy sie Steffen Möller tak sympatycznego Niemca w zyciu nie widzialam :) A tak wogole to ja wszedzie teraz widze obcokrajowcow w programach, ludzie z europa da sie lubic, byli wczoraj w Rozmowach w Toku, dzisiaj przelaczylam na tvp1 a tak w „lamigowkach jezykiem polskim” czy jak tam to sie zwie Steffen i jeszcze dwojka wlasnie z tego programu… Antyrasistowskie i proeuropejskie ksztalcenie polakow ? Kurcze, zero planow, na dzisiaj, no chyba ze liczy sie propozycja pojscia na McShita na ktora nie wiem czy sie zdecyduje.. A wczoraj zaproszono mnie na dyske… Nie poszlam, bo a) nie chcialo mi sie, b) perspektywa spedzenia wieczoru w sali gimnastycznej przymuzyce techno nie wydala mi sie zbyt atrakcyjna ;)
Daily Double
1. If you could have an entire day to yourself, what would you do?
hmm skrotem : basen, ciepla kapiel, kino, zakupy, pizza, telefon, muzyka
2. What is your favourite color to write with?
ciemnoniebieski albo czarny

Przypomnialo mi sie cos… Mama chciala mnie sprzedac.. Ja cos jej powiedzialam a ona na to ze mnie sprzeda na to Luki :”hmm jestem w koncu Polakiem.. za ile ?” no comments

„i’ll return”

4 komentarzy

no i wrocilam :D nie wiadomo co sie mojemu kompkowi stalo, lekarz przyszedl zrobil tak ze komp chodzil w trybie normalnym i wszystklo dzialalo .. oprocz internetu. tzn. internet byl polaczenie bylo tylko okienka czyli explorer go wyswietlac nie chcialy. wiadomo dlaczego ? nie. trzeba wiec bylo wina od nowa instalowac (dzieki bogu ze mam 3 dyski i tylko C: polecial) juz wszystko dobrze, wszystko szybko chodzi (odpukac) nie wiem tylko dlaczego zmienilam caly html na glownej i po 5x odswierzeniu nie widze zadnych zmian… ugh no ale moze to dlatego ze wlasnie wgrywa mi sie windows update. zobaczymy ;) w kazdym razie I’M BACK ! i pochwale sie od razu : mam dwie piatki (2x 5) z matmy i 3 z fizyki czyli z przedmiotwo z ktorych bylam w tamtym roku zagroznona, w srode po raz pierwszy napisalam caly sprawidzan z chemii, i wydaje mi sie ze raczej zrobilam go dobrze ! faetka od geografii uparla sie zeby wstawiac mi piatki z odpowiedzi i podczas gdy 80% klasy ma jedna ocene lub nie ma zadnej ja mam 4… jutro nie ide do szkoly i wogole wszystko jest p i e k n i e (no humor psuje mi tylko jedna sprawa zwiazana z wycieczka ale opisze ja jak sie wyjasni, lub gdy mam nadzieje nic sie nie wyjasni i zostanie tak jak teraz ;))

well…

5 komentarzy

jestem. zyje. istnieje. komputer mi sie zepsul. zepsul sie powaznie. chociaz nie, powinnam napisac ze po prostu ta kilku miesieczna choroba miala swoje apogeum w sobote. nie wiem co sie do konca z nim stalo bo nie moge skontaktowac sie z Lukaszem. Znaczy mial przyjsc ale ,u cos wypadlo. nie wiem kiedy bedzie i mi naprawi komputer. Dziala bowiem biedaczek tylko w systemie awarjnym. 16bit kolorow zadnych potrzebnych sterownikow i zero internetu. masakra. jestem w lodzkiej cafejce, po raz pierwszy tu jestem. 122 komputery i ludzie nie zajeci niczym innym niz wpatrywanie sie w monitory. zapomnialam jak to juz jest w cafejkach, i po dwuletniej przerwie trailam do internetowej fabrki… szok.
w tamtym tygodniu bylam w tych bieszczadach, wypadalo by o czyms napisac.. chociaz w sumie nie ma zbyt wiele do powiedzenia. pod wzgledem jak to dzis okreslilismy merytorycznym bylo swietnie. wspanialy skansen, zamek Lancucie, wycieczka do Lwowa. specyficzna przewodniczka, lzy w oczach po wysluchaniu tego co mial do powiedzenia starszy polak na cmentarzu orlat lwowskich, wspaniale bieszczady. stki ion w jednym z muzeow i cudna, inspirujaca i niepowtarzalna wystawa Zdzislawa Beksinskiego w Sanoku. tylko te dwa adresy znalazlam teraz. nie ma wszystkich prac na tych stronach. wszystkim sie spodobaly. byly takie inne, glebokie, przerazajace, ogromne, 3,4 metrowe i wszystkie takie… przerazajace… na zdjeciach nie widac ale te barwy.. cos fantastycznego. w Lancucie przewodnik powiedzial ze dawno nie mial do czynienia z taka mlodziza (ze bylismy zainteresowani skupieni grzeczni madrzy etc) co z tego.. za dnia nas chwalili a i tak dalismy plame. 99% klasy chcialoby o tej ycieczce zapomniec.. no moze nie o calej wycieczce. o czwartkowej nocy, o nocy ostatniej, z czwartku na piatek. co sie stalo ? epogeum jak ktos to nazwal. epogeum wszystkiego co najgorsze. krotko mowiac dalismy plame i o maly los nie byloby tragedii. nikt o tym nie wie. powiedzielismy ksiedzu, tylko ta chodzaca na religie grupka. smial sie ale z dugiej strony powiedzial cos co uderzylo w nas wszystkich : powiedzial ze wydawalo mu sie ze jestesmy inni, lepsi, nie tacy jak te szare masy ludzi. zabolalo. zabolalo chyba wszystkich siedzacych w sali. zreszta bolalo juz od piatku caly powrut a potem bolalo na korytarzu jak stalismy z bukietem roz dla pani. ale zabolalo najmocniej gdy o tej szarosci powiedzial. mnie przynajmniej najbardziej zabolalo. ale potem na pocieszenie przeczytalam gdzies ze madrosc to nie jest nie robienie bledow, tylko nie popelnianie ich. pani wyzala nas od matolow. nie bylo afery, powiedziala smiejac sie ze nie moze nas nie lubic. juz powoli wszyscy o tym zapomninaja, teraz smiejemy sie tylko ze zdjec. bo chodzi o to ze nie zachowalismy sie tak jak dobre liceum tylko jak jakas gorsza zawodowka (nie obrazajac nikogo z zawodowki..) nie bede opisywac tego co sie stalo. moze wstyd. moze to ze nie ma czego opisywac… w koncu mlodosc charakteryzuje sie swoimi wybrykami. ale fakt ze przegielismy pozostaje. swiadomosc tego ze zachowalismy sie nieodpowiedzialnie tez. jedyne pocieszenie jest takie ze praktycznie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawe i na 100% nie popelnilibysmy tego bledu drugi raz.
oprocz tego u mnie wszystko w porzadku. wlochy wygrywaja, wisla i grodzisk sobie w pucharze uea radza. z kornelem sie fajnie gada. za 3 tygodnie koncert, praca stylistyczna z polaka poszla dzisiaj tak ze 4 strony w 2h napisalam, historyk jak zwykle irytuje. my jego a on nas. dzisiaj 15 oson zglosilo mu nieprzygotowanie. musial oczywiscie zroic pogadanke. kiedy uzyskal od kogos odpowiedz ze byc moze dlatego ze mamy dzis prac klasowa z oswiecenia, zaczal sie burzyc ze wczoraj byl 16 x i powinnismy zdawac sobie sprawe z tego ze sa wazniejsze rzeczy niz klasowka z polskiego. mowil oczywiscie o rocznicy pontyfikatu. nie rozumiem skad u niego zalozenie ze skoro uczymy sie na polski nie wiemy co sie dzieje. nie wiem skad zalozenie ze gdybysmy powiedzieli pani od polskiego ze nasze prace sa slabe dlatego ze ogladalismy transmisje z uroczystosci na tvp1 zrozumialaby nas i postawila 5… ale ja wielu rzeczy u naszego historyka nie rozumiem :)
Rozpisalam sie. pewnie dlatego ze od tygodnia moj komputer stoikompletnie nieuzywany. A ja mialam w niedziele wieczorem nowy layout robic :( zdalam sobie sprawe ze potrafie zyc bez komputera. ze wiecej czasu moge pogadac z kims, nawet z rodzicami, wiecej czasu moge sie pouczyc (sluchajcie caly 14 X spedzilam na uczeniu sie fizy chemii i geografii ! co nie jest naturalne) no i po raz pierwszy w liceum odrobilam prace domowa z chemii wiem i umiem to co bedzie na klasowce.. :D nienaturalne uczucie ;) nie wiem kiedy do was wroce. byc moze w sobote skombinuje Lukiego i juz jutro si pojawie. Byc moze w niedziele a byc moze dopiero w przyszlym tygodniu. Byc moze moj komp nie bedzie nadawal sie (tfu tfu) do niczego i bede musiala go wymieniac. wtedy nie wiem kiedy sie spotkamy. pewnie znowu z tej „malej” cafejki zapukam, ale mam nadzieje ze nie. wole swoj fotelik, swoj monitorek i swoja klawiature… (i swoje programy :P) trzymajcie kciuki zbym wrocila :D noo chyba ze nie chcecie :P
PS. kocham ta kafejke.. wasting years wlasnie leca :D czyli ¯ iron maiden – wasting years :D

Wyjazd

8 komentarzy

Po pierwsze, ajj zreszta, mialam pisac o tych francuskich rakietach (2oo3 :]) ale nie bede sobie nastroju psuc ;) Jutro wyjezdzam :) Wracam w piatek o 22, wiec sie skarby trzymajcie cieplutko (bo u mnie ziiimno ;)) piszcie duzo notek zebym potem co czytac miala :) polanczyk.jpg Bede mieszkala tutaj, w Polanczyku a ogolnie to bede tutaj i tutaj,a dzis o 20 dalabym wszystko zeby byc tutaj na stadionie, na derbach a tak to zamiast San Siro zostaje mi zimny pokoj deszcz za oknem i transmisja przez irc, blogoslawmu niebieski canal + ktorego nie mam i polsat sport ktory transmituje lige grecka :/ dobra,tapeta29_800.jpg koniec marudzenia :) mowilam zebyscie sie cieplo trzymali ? mowilam ? to mowie jeszcze raz :) ‚c ya on friday babes :D

Stara Basn…

5 komentarzy

… kiedy slonce bylo bogiem. seans sie zaczal o 10:35 nie o dziwo w Silverze tylko w Bałtyku doszlismy z Jackiem do wniosku ze super wygodne sa tam siedzenia w poczekalni )swoja droga, jestem glupia mialam okazje porozmawiac trochez Dzackiem ;) a trudno powiedziec bym ja wykorzystala :/ Film byl ok. Myslalam ze bedzie gorszy, ba ja sie nastawilam psychicznie ze bedzie gorszy. Zly nie byl, na kolana nie powalil, ale ogolnie nie zaluje. Za duzko krwi bylo troche (chociaz po Ogniem & Mieczem to bylo do przewidzenia) Nie podobal mi sie tylko watek z Mila (wiedzialam ze ja zabija no ale to bylo juz chyba najszybsza wersja Romeo & Julii jaka widzialo kino…) Mogli to pominac a nie konczyc w taki sposob… Danielek jak zawsze trzyma klase (mniami i love him) Zebrowski tez po ludzku w tej brodzie i z lukiem wyglada (hyhy polski Thorgal) to ze zamiast Prusow dali Wikingow pomijam (jakos Berlisconi gada sobie o Niemcach co chce i tak mu wszyscy, oprocz Wlochow, wybaczaja a w naszym kraju juz nawet filmu o napadajacych nas niemcach nakrecic nie mozna bo to niepoprawnie politycznie.. eh) No i zeby z ich wodza zrobic jakiegos zakutego w maski terminatora o_o oni chyba AZ tak pozakuwani nie byli z tego co wiem… Foremniakowa fajnie zagrala, Dymna tez, i dobrze ze pokazali jej smierc spokojnie a nie w takim bardzo hollywoodzkim stylu (np pokazane centralnie w ogniu jak sie pali) szybko, spokojnie „po naszemu” za to Hoffmanowi dziekuje, no i za tekst Zebrowskiego ze chociaz lasy wszedzie sa to jednak nigdzie nie pachna tak jak tutaj. wyobraznia mi ruszyla :) takze ogolnie mozna isc, chociaz drugi raz nie pojde, bo pewnie jak wyjdzie na vhs to mama kupi i wtedy obejrze na pewno. wrocilam do domu po 6 godzinach, bo polazilam z ludzmi po piotrkowskiej a potem spedzilam pol godziny w empiku pozerajac ksiazki o wloszech i czytajac o zwyczajach ludzi w mediolanie (nawet znalazlam w gazetach zagranicznych forza milan, ale 23zl nie chcialo mi sie wydawac.. moze kiedy indziej ;) potem w jakiejs gazecie muzycznej przeczytalam dziwna recenzjie dance of death, dziwna bo chociaz uznana za plyte miesiaca, to dziennikarz napisal to w taki sposob, jakby zona kazala mu ta plyte w tym miejscu umiescis.. dziennikarstwo schodzi na psy :P (dlatego potrzeba tam takiej mlodej krwi jak moja hyhyhy) (;blend ;) a wracajac do filmow to wczoraj doszlam do wniosku ze tomeczek kruzeczek jest ladny… najpierw do tego doszlam po wywiadzie z wampirem ale po wczorajszym mission impossible to sie w tm upewnilam.. fajne wloski mial.. lubie facetow z taka grzywa ;) ale i tak przy moim Olbrychskim wysiada :D postanowilysmy z kaska ze idziemy 17 na to ktos sie przylacza bo zbieramy towarzystwo ? ;)

Nju lók

8 komentarzy

No i drugiej wersji sie ten blog doczekal, ciepla, wiosenna i jeszcze nie dokonczona… dlaczego wiosenna ? zeby byl kontrast pomiedzy tym co jest na dworzu, bo zaczyna sie robic szaro na zwenatrz.. nie zebym szarosci nie lubila, uwielbiam x_x ale szaro bylo na tym blogu przez ostatni miesiac, baaa dwa miesiace, wiec pora teraz na jakas odmiane. Lacinska sentencja na gorze to cytat z czterech czesci roku naruszewicza i oznacza mniej wiecej ‚nic w zyciu ludziom nie przychodzi bez wiekszej pracy’ – to tak troche dla mobilizacji, a sentencja na dole to naturalnie ‚czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce’ zeby wytlumaczyc niektorym ze to ze (podobno) jestem zboczona (*_*) i mam pewne odchyly czasem… no zreszta nevermind homo sum.. ! :)
jutro ide na stara basn do kina a w poniedzialek o 7 wyruszam zeby wrocic w piatek o 22, a pozniej 3 prace klasowe i w nastepnym tygodniu kolejne dwie.. nauczyciele kochaja IIa ! nie ma co :/ program zapowiada sie fajnie sniadanie, wycieczki, obiadokolacja (i tak w kolka) co rowna sie ni mniej ni wiecej jak precz zbedne kilogramy :) Glosu w glosnikach jak nie mialam tak nie mam (nie wazne ze nawet nie ruszylam placem zeby sprawdzic co im sie stalo ;)) mam za to 5 z polaka za moje cudne, jedyne, genialne wypracowanie :) ahh aj dzinius :D

zabawne jest to ze jak pisze notke latwa glupiutka i o niczym to komentuja tlumy, a jak jakas wazniejsza dla mnie licznik pokazuje 3 ;) no nic. glupi dzien, glupi tydzien, o ile poprzedni byl kwintesencja radosci (5 i 4 do dziennika) o tyle ten to istna masakra. dzisiaj dostalam laske z niemca (ye ye ye) jak 1/4 naszej grupy (poroniona baba) mialam 11,5 punkta kolezanka 14 i dostala 4.. ja nic nie rozumiem.. n i c chyba sie przepisze do mlodszej grupy… ale nie wiem czy ta wredna jedza mnie pusci… bleh ba tydzien mam od niej spokoj (chociaz podobno ona tez w bieszczady jedzie, tylko dzien pozniej po nas :/) nie lubie jej… facet z certyfikatem sie przepisal na .. ruski bo ona go caly czas obrazala no i ostatnio postawila mu 3 z wypracowania… tata mi wlasnie zaproponowal ze pojedzie i ja pobije, i powiedzial ze skzoda ze okularow nie nosi :P do tego cos mi sie z glosnikami stalo (wrrr) i nie dzialaja.. musze pokombinowac ;) mama miala zadzwonic i zapytac sie co z moim wloskim (jak nie w szkole to kamila polecila mi jeszcze jedna szkole na piotrkowskiej) sie zobaczy. tak wogole to ja kamile podziwiam, ma cala mitologie w malym paluszku (cala to w jej przypadku nie znaczy grekow i rzymian ale japonczykow, ludzi z alaski, mongolii i wszystkiego co jeszcze mozliwe) uczy sie japonskiego i hiszpanskiego O_O Plany na dzisiaj : odrobic i pouczyc sie historii, znalezc toposy ogrogu na polski sciagnac kasce kodeka i freeeeeee ;D Aha podczas gdy wiekszosc dziewczyn mowi o Kornelu (nowy kolega w klasie) ze jest najbardziej dziwna i ironiczna osoba jaka poznaly ja dochodze do wniosku ze go… lubie O_O ok, teraz Daily Double bo dawno nie robilam :
1. Where is the computer in your house located?
w moim pokoju oczywscie
2. Have you ever farted and denied it?
eee nie x_x


  • RSS