Po notce Klaudii przeczytalam kawalek biblii satanistycznej, teraz tylko przedmowe prolog i biblie szatana i nie wiem… nie przerazilam sie, czytajac ta biblie szatana doszlam do wniosku ze czlowiek ma naprawde ogromny wybor, moze podam tylko jeden przyklad bo w sumie nie warto tracic czasu rozmyslajac nad wszystkim : Niech będzie błogosławiony człowiek posiadający wrogów, albowiem uczynią go bohaterem – niech będzie przeklęty czyniący dobro innym, którzy wzamian za to szydzą zniego, albowiem będzie wzgardzony! mozna myslec tak, mozna myslec pdwrotnie, mozna sadzic ze lepiej czynic dobra i byc ponad tymi ktorzy szydza, widziec dobro i nie przejmowac sie tymi innymi. a to ze inni stawiaja na pierwszym miejscu siebie i slawe wynikajaca z sily fizycznej a nie sily umyslu… ich sprawa, jak kto woli. dla mnie wiekszym bohaterem bedzie wielki autor ktorego dziela trafia tylko do czastki ludzi na ziemi niz wielki wojownik ktory zdobedzie swiat. ale chyba o walce slowa z bronia typu miecz czy pistolet napisano tomy, wiec nic nowego nie stworze. po to mamy w koncu wolna wole zeby wybrac to co dla nas lepsze. ja wybieram dla siebie pomnik trwalszy niz ze spizu – horacego…

taki nastroj do przemyslen mnie naszedl, byc moze dlatego ze od rana mam w glowie zdania na wypracowanie z polskiego (termin oddania sroda) o uroczym temacie : „Rozne obrazy utopii a moje wyobrazenie szczescia”, wena dopadla mnie kiedy stalam na stacji czekajac na pociag i obserwowalam poranek i pobudke zlotej polskiej jesieni skapanej w promieniach nienaturalnie czerwonego slonca. Wena przyszla napisalam 8 stron a5 i jestem powiedzmy w polowie. wiec z gory przepraszam wszystkich za forme obcenej notki. o prostu chyba zawsze przezywam to co pisze (bo pisze to co czuje.. bledne kolo ;))

a wracajac do ponurej rzeczywistosci(pisze ponurej bo poranna zlota polska jesien zamienila sie w kompletnie szare, nudne, monotonne i -rzygnebiajace popoludnie) Frau Koniarczyk na niemieckim oczywiscie zaskoczyla (a jakze) wszystkich forma klasowki ze zdan czasowych, wiec znowu pewnie najpopularniejszymi ocenami beda 3 i 2 (jak nie 2 i 1) z agnielskiego praktykantka wstawila mi i Iwonie 3 z pracy domowej (szczyt hamstwa, biorac pod uwage to ze wziela nam prace bo jako jedyne mialysmy na kartkach a reszta miala w zeszytach) no nic – w srode bedzxie zazalenie u Ulanowskiej, ma tych ocen nie wstawiac i basta. A pozniej jeszcze dostalam sliczna 2 z klasowki z ubieglego poniedzialku. Nie bylam osamitniona oczywiscie 1 2 i 3 czyli oceny jakie nigdy (no moze oprocz 3) nie pojawialy sie podczas naszych prac klasowych z angielskiego, So what do we do girls n boyz ? : fuck ou praktykantko! na szczescie to chyba byla ostatnia lekcja z nia…

a wracajac jeszcze do klimatu-tematu ;) dzisiejszej notki, wczoraj na blogu //lady-of-the-rings.blog.pl przeczytalam fajna notke, pozwole sobie zacytowac :
Być humanista. Już po immatrykulacji. Jakie to jest piekne. Byc humanista.
Nie umieć wlaczyć komputera. Przeciez jestem humanista.
Nie rozumiec podstawowych pojec z przedmiotow scisłych. Przeciez jestem humanista.
Nie umiec nic zorganizowac, rozplanowac. Przeciez jestem humanista.
Miec jedno uzasadnienie dla wszystkich swych wad. Przeciez jestem humanista.
Dziwne wrażenie mam, że tam chca wpoic mi taki tok myslenia.
Co, pani za malo reszty ci w sklepie wydala? Nie martw się o te 20 zl, jestes przeciez humanistka.
Dziś już przyuwazylam jak humanisci potrafia wszystko zorganizowac.
- Nie dostałam indeksu, bo czesc sie zawieruszyla
- Czesc ludzi nie dostala legitymacji, bo gdzies sie zawieruszyly
- Nie dowiedziałam sie w sumie niczego, bo w poniedzialek znów jest spotkanie informacyjne i tam nam powiedzs co i jak
- Nie wiem nawet kiedy zaczynam zajęcia
- Siedziałam przez 2 godziny patrzac jak panie nie radza sobie z rozdaniem legitymacji
” znalazlam przez przypadek i usmiechnelam sie czytajac to, prawie mialam przed oczami moja ukochana wychowawczynie :D taaak – chce byc humanitsa :) (a propos humanizmu, doszlam do wniosku, piszac dzisiaj wypracowanie to jakby sie rozpedzic to z kazdego, doslownie kazdego tematu udaje mi sie zrobic rozprawke jaki ten swiat jest ble, znaczy no nie do konca ble, ale podajac rozne argumenty, adekwatne do danego tematu, dochodze do jednego ogolnego wniosku, ktory trudno mi w jednym zdaniu opisac, i tak sobie dzisiaj wracajac do domu pomyslalam – hmm czyzbym odnalazla sens bycia humanista ? eureka ;))

ide, przerobic na historie po raz piecsetny w moim zyciu tezy Marcina Lutra – no coz w koncu jestem humanistka, i nauczyc sie na klasowke z PO (rozdzielili nas wiec sciaganie prawie, powtarzam prawie niemozliwe – dla chcacego nic trudnego :P) – ehh no dobra, nawet humanista powinien wiedziec ze do powstania pozaru potrzeba 3 rzeczy i tutaj cytat mojego nauczyciela od tego szanownego przedmiotu „materialu palnego, czegos czym mozna tenmaterial palny podpalic i wysokiej temperatury;)

jesli ktos przebrnal przez to wszystko wspolczuje a jesli ktos przebrnal (bez oszustw) i zrozumial wspolczuje i podziwiam :)

wasza humanistka :)

¯ Bonnie Tyler – It’s a heartache

PS. brawa dla naszych siatkarek, do pilki noznej i skokow narciarskich doszedl przez wyczyny naszych mistrzyn w ciagu ostatnich kilkunastu dni, kolejny sport ktory bede ogladac w tv – siatkowka :)